5 października 2015 r. do Sejmu wpłynął podpisany przez 150 tys. osób projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty złożony przez ludzi z inicjatywy nazwanej „Świecka Szkoła”. Damian Raczkowski, zaangażowany w ten projekt, powiedział, że chodzi o przeniesienie kosztów finansowania nauczania religii na organizację, która się tego podejmuje. Z kolei Leszek Jażdżewski, inicjator akcji, zaznaczył w wywiadzie udzielonym kilka dni temu TVN24, że celem „Świeckiej Szkoły” jest powrót religii na swoje miejsce – jako przedmiotu dla naprawdę zainteresowanych. Nietrudno się domyślić, że chodzi o katechetyczne salki przykościelne.

Para w gwizdek?

Jażdżewski podkreślił, iż nie jest to lewacko-ateistyczna walka z krzyżem czy religią.

Reklamy
Reklamy

Według działaczy tego obywatelskiego ruchu, koszt wynagrodzeń katechetów szkolnych to dla państwa obecnie 1 miliard 350 mln zł. Z takiej kwoty spokojnie można byłoby pokryć wiele innych bardziej przydatnych zajęć. Przecież #religia nie zniknęłaby z powierzchni ziemi. Po prostu: posyłaliby swoje dzieci i finansowali ją ci, którzy tego potrzebują, poprzez dobrowolne daniny na rzecz Kościoła. Można przecież założyć, że część dzieci chodzi na religię również z powodu obawy przed ostracyzmem ze strony rówieśników. Religia poza szkołą stwarzałaby mniejsze napięcia. Ponadto jeśli nawet z tych środków nie miałyby zostać sfinansowane zajęcia edukacyjne, można przecież przywrócić np. szkolną opiekę dentystyczną. Obecnie co najwyżej za zgodą lokalnego biskupa można ewentualnie zmniejszyć liczbę godzin religii z zalecanych dwóch tygodniowo do jednej.

Reklamy

Nie wiadomo tylko, po co ten projekt został złożony teraz? Nie ma szans na uchwalenie, chociażby z uwagi na koniec kadencji i brak czasu na zajmowanie się nowymi inicjatywami obywatelskimi. Poza tym w trwającej kampanii wyborczej niektóre partie będą wolały dryfować w okolicach bezpiecznego środka, nie drażniąc potężnego u nas w dalszym ciągu Kościoła. Magia ambony i tak pewnie znowu zadziała.

Reakcje twardych katolików

Alina Petrowa-Wasilewicz z Katolickiej Agencji Informacyjnej uznała inicjatywę za chęć "ukarania katolików za to, że są katolikami" i próbę przerzucenia kosztów lekcji religii na związki wyznaniowe. Z kolei #Tomasz Terlikowski w swoim felietonie na "Fronda.pl" napisał: „Ani złotówki katolików na szkoły bez katechezy – to najlepsza odpowiedź na postulaty antyklerykałów z inicjatywy „Świecka szkoła”. Chcecie mieć szkoły bez religii? OK, ale wara wam od podatków katolików! Terlikowski zaznaczył kilka razy, iż jego zdaniem jest to inicjatywa mająca wprowadzić bolszewickie standardy nauczania.

Reklamy

Małgorzata Terlikowska, żona Pana Tomasza, również widzi w ruchu „Świecka Szkoła” chęć „wyrugowania religii z życia publicznego”.

Świecka szkoła mało realna

Polska to kraj, w którym otwarcia byle klubokawiarni czy miejskiej szatni nie można nie uświetnić obecnością księdza z kropidłem; w którym duszpasterzy mają reprezentacje pewnie wszystkich dyscyplin sportowych; w którym prezydent podczas każdych odwiedzin w najmniejszej nawet miejscowości z dwóch godzin całego pobytu poświęca półtorej na wizytę w lokalnej parafii. Polska to kraj, w którym Kościół nie pozwoli na pewno na usunięcie religii ze szkół państwowych.

Źródło: interia.pl, onet.pl, tvn24.pl, fronda.pl #kościół