Jak podało biuro prezydenta Andrzeja Dudy, wśród brakujących elementów w Kancelarii Prezydenta są ipady, zegarki, sztućce czy nawet podkładki pod filiżanki, ale wiadomo jak "użyczać" filiżanki, to tylko razem z podkładkami. Lista brakujących przedmiotów liczy sobie 49 pozycji, ale jak się okazało były prezydent podpisał umowę "użyczenia" tych przedmiotów z samym sobą i jak się dowiadujemy, zasilają one organizację o nazwie "Instytut Bronisława Komorowskiego". Nasz były prezydent hurtowo opróżniał z foteli, szafek, ekspresów do kawy Kancelarię Prezydenta, Pałac Prezydencki i poboczne budynki celem, jak widać, wyposażenia sobie biura. Okazuje się, że wszystko odbywa się w majestacie prawa - i to działającego już 1996 roku - pozwalającego prezydentowi wypożyczać przedmioty na uposażenie biura.

Reklamy
Reklamy

Instytut Bronisława Komorowskiego

Nasz były prezydent zapowiedział podczas swojej wizyty we Lwowie, że zamierza wzorem swoich poprzedników powołać do życia organizację, mającą wywierać polityczny i ideologiczny wpływ na m.in. sytuację na linii Polsko-Ukraińskiej, politykę rodzinną czy obronność Polski z nim na przedzie, jako byłym prezydentem RP. Jednak jego ambicje są o wiele większe. Czy pan #Bronisław Komorowski nadaje się do funkcji ideologicznego czy moralnego steru? Osobiście szczerze w to wątpię.

Niszczarka za 100 tysięcy

Wśród przedmiotów tak chętnie użyczonych przez pana prezydenta znalazła się niszczarka Cobra o wartości ok. 100 tysięcy złotych. Zastanawiasz się jak wygląda taka niszczarka? To prawie 200-kilogramowy potwór wielkości malucha, który niszczy do pół tony dokumentów na godzinę.

Reklamy

Zadziwiające zapotrzebowanie na niszczenie dokumentów przez pana prezydenta. Gdyby tego było mało, to mamy na liście szafę biblioteczną, wycenianą na ponad 11 tysięcy, czy biurko za ponad 5 tysięcy.

Aneks do raportu ws. WSI

Najważniejsza sprawa, na którą wielu czekało z największym zapałem w związku ze zmianą "strony" piastującej urząd prezydenta, a mianowicie aneks do raportu ws. WSI - przepadł. Aneks ten pozostał w jednej kopii, dostępnej tylko dla prezydenta, który to powinien przechowywać dokument w sejfie. Jednak sejf zastano pusty. Miejmy tylko nadzieję, że aneks nie skończył we wspomnianej wcześniej niszczarce, ponieważ byłoby to spore przestępstwo.

Jakby nie patrzeć - zachowanie pana Bronisława zakrawa na wynoszenie kapci i ręczników z hotelu w dzień wymeldowania. Boli to tym bardziej, że dotyczy głowy naszego państwa. #wybory prezydenckie #Andrzej Duda