Zatrzymanie Pawła Tamborskiego przez Centralne Biuro Antykorupcyjne ma związek z prywatyzacją Ciechu S.A. Agenci CBA weszli także do siedziby Ministerstwa Skarbu, w którym Tamborski, przed nominacją na szefa GPW pełnił funkcję wiceministra. Agenci CBA, działając na zlecenie Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie przeszukali biura obu instytucji. Nieoficjalnie wiadomo, że akcja ma związek z podejrzeniami o nieprawidłowości przy prywatyzacji państwowego koncernu Ciech S.A. Spółka została przejęta przez nieżyjącego już najbogatszego Polaka, Jana Kulczyka. Okoliczności tej prywatyzacji od kilku miesięcy bada Prokuratura Apelacyjna w Warszawie. Zachodzą bowiem podejrzenia, że doszło w tym wypadku do przekroczenia uprawnień, korupcji, oraz podejrzeń o pranie brudnych pieniędzy.

Reklamy
Reklamy

Paweł Tamborski objął funkcję szefa Giełdy Papierów Wartościowych w maju 2014 r. Jego nominacji od początku towarzyszyły kontrowersje. Na stanowisko prezesa GPW trafił z Ministerstwa Skarbu, gdzie wcześniej, jako wiceminister nadzorował tę instytucję. Taka sytuacja zrodziła więc podejrzenia o konflikt interesów. Sam proces jego nominacji trwał ponad miesiąc. Nominację Tamborskiego musiała bowiem zaakceptować Komisja Nadzoru Finansowego. Chociaż jej przedstawiciele oficjalnie tłumaczyli to potrzebą rzetelnej analizy proponowanej kandydatury, to pojawiały się doiesienia, że członkowie KNF nie byli wobec tej kandydatury jednogłośni. Od głosu „na tak” miał się wstrzymać wiceprzewodniczący KNF Lesław Gajek.

Kandydatura Tamborskiego budziła też kontrowersje wśród polityków.

Reklamy

Beata Szydło, która pełniła funkcję wiceprzewodniczącej sejmowej komisji finansów publicznych podkreślała, że Tamborski „jest jednym z najbardziej politycznych szefów GPW, którzy do tej pory kierowali tą instytucją”.

Decyzje prezesa na rękę Rosjan

Część mediów zwracała także uwagę na niejasne powiązania nowego prezesa GPW z wpływowymi biznesmenami. Serwis Niezależna.pl pisał o związkach łączących Tamborskiego z rosyjsko-izraelskim biznesmenem Wiaczesławem Kantorem, który wszedł na polski rynek przejmując 20 proc. akcji Grupy Azoty. Izraelskie źródła, powołując się na polskich urzędników twierdziły, że Kantor planuje dalszą ekspansję na polskim rynku, a swoje plany uzależnia od nominacji Tamborskiego. Sam zresztą określa go „swoim przyjacielem” i „bliskim współpracownikiem”.

Kontrowersje wzbudziła też decyzja Tamborskiego, który po objęciu funkcji szefa GPW zdecydował o wstrzymaniu fuzji warszawskiej giełdy z giełdą wiedeńską. O takiej możliwości na warszawskim parkiecie dyskutowano już od kilku lat.

Reklamy

Eksperci byli przekonani, że ta decyzja znacząco wzmocniłaby pozycję giełdy w Warszawie. W działania na rzecz połączenia obu giełd mocno zaangażowany był Adam Maciejewski, poprzednik Tamborskiego na stanowisku szefa GPW. Maciejewski twierdzi, że proces ten został odgórnie zahamowany, a wobec jego osoby wszczęto działania, które miały go skompromitować. „Mam dowody na to, że byłem śledzony i fotografowany” - przekonywał Maciejewski w rozmowach z mediami. Pojawiły się też doniesienia, że decyzja o wycofaniu z się z połączenia z austriacką giełdą była tak naprawdę na rękę Kremla. Rosjanie obawiali się bowiem, że fuzja parkietów w Warszawie i Wiedniu znacząco osłabi giełdę w Moskwie.

Niejasne powiązania prezesa

Tamborski uchodził także za człowieka Jana Kulczyka. To za czasów jego działalności na stanowisku prezesa giełdy udało się najbogatszemu polskiemu biznesmenowi przejąć pakiet kontrolny spółki Ciech S.A. Kulczyk, za pośrednictwem swojej spółki KI Chemistry kupił od dotychczasowych akcjonariuszy 51 proc. akcji państwowego koncernu chemicznego.

W mediach pojawiały się informacje, że bliskie związki Tamborskiego z Kulczykiem i Kantorem mogą nie być przypadkowe. Zakup akcji Ciechu przez nieżyjącego, najbogatszego Polaka mógł być sposobem na przejęcie kontroli nad tą spółką przez rosyjski koncern Acron, kierowany właśnie przez Wiaczesława Kantora. #Jan Kulczyk #giełda #Paweł Tamborski