O tym, że Janusz Korwin-Mikke nie zawsze mówi mądrze, wiedzą wszyscy. O ile jednak jego wywody i "odkrycia" są przeważnie w sferze absurdów (np. uznanie, że dziecko to "coś pośredniego między kobietą a mężczyzną"), o tyle dzisiejsza wypowiedź dla brukowca "Fakt" to nie dość, że przyznanie się do złamania prawa, ale w dodatku pomysł na propagowanie śmiertelnie niebezpiecznych idei.

1 promil we krwi i jedziemy

O co chodzi? Otóż Korwin-Mikke ma pomysł, aby zwiększyć dopuszczalną ilość procentów we krwi kierowcy. W przypadku mężczyzny miałby być to 1 promil, w przypadku kobiety - 0,6 promila. Dlaczego? Otóż, jak przyznaje z rozbrajającą szczerością nasz europoseł - próbował on jazdy po dwóch winach i "małpce" i szło mu "nieźle".

Reklamy
Reklamy

Już sama ta wypowiedź to przyznanie się do popełnienia przestępstwa i narażenie innych użytkowników dróg na uszczerbek na zdrowiu. Na tym jednak nie koniec. Kolejna "wisienka na torcie" to dodanie, że za wypadki nie odpowiadają pijani kierowcy, ale głównie "zły stan dróg". Aktualnie dopuszczalna zawartość alkoholu we krwi wynosi 0,19 promila, czyli ponad pięciokrotnie mniej, niż chciałby Korwin-Mikke.

Badania badaniami, Korwin-Mikke wie lepiej

Według kontrowersyjnego polityka ograniczenie promili we krwi służy tylko i wyłącznie pretekstowi do wystawiania mandatów kierowcom. Tymczasem wszelkie testy fizjologiczne wykazują, że przy takiej ilości "procentów" w organizmie, czas reakcji jest znacznie spowolniony, a ryzyko popełnienia błędu na drodze wzrasta aż siedmiokrotnie. W samym 2014 roku ofiarami pijanych kierowców padło aż 470 osób w całym kraju.

Reklamy

Nadto jak zwykle Korwin-Mikke ocenia kobiety jako miej odporne, a tymczasem przyswajanie alkoholu nie zależy zależy od płci, ale organizmu danej osoby. Faktem jest, że granica ilości dopuszczalnych promili we krwi jest inna w zależności od danego kraju. W Wielkiej Brytanii, Meksyku, USA czy Zimbabwe może być to nawet 0,8, aczkolwiek jest wiele krajów bardziej restrykcyjnych niż nasze prawo, gdzie np. w ogóle nie można mieć nawet 0,1 promila we krwi! Takie kraje to choćby Węgry, Ukraina czy Czechy. Nigdzie jednak prowadzenie z 1 promilem we krwi nie jest akceptowane. Czyżby miałby być to ruch Korwina-Mikkego, którym chce zdobyć lubiący się napić elektorat, czy też kolejna próba zwrócenia na siebie uwagi? #Janusz Korwin-Mikke #policja