Politolodzy, publicyści niemal jednogłośnie wydali werdykt, iż debatę wyborczą kandydatek na urząd premiera wygrała z niewielką przewagą Beata Szydło. Do nokautu Kopacz nie doszło. Zainscenizowane wydarzenie telewizyjne pokazało jednak wyborcom intelektualną marność sztabów przygotowujących do dyskusji obie kandydatki. Przeraża mizeria i banalność wypowiedzi obu rozmówczyń. Najlepiej w debacie wypadli dziennikarze: Kraśko i Pochanke, których jasne i precyzyjne pytania dotyczyły ważnych tematów. Widz z przyjemnością słuchał głosu dziennikarzy. 

Żadna z dyskutantek nie zaprezentowała wizji rozwoju Polski

#Beata Szydło pochwaliła się, iż jej sztab przygotował już projekty ustaw gospodarczych: 500 złotych na dziecko, płaca minimalna za godzinę pracy na poziomie 12 złotych czy w końcu 15% CIT. Projekty PiS w żaden sposób nie rozwiązują jednak fundamentalnego problemu naszego kraju, jakim jest roczny wypływ kapitału w wysokości około 100 miliardów złotych, uniemożliwiający rozwój gospodarczy Polski rzędu 6%-8% PKB każdego roku przez co najmniej 10-15 lat bez generowania niszczących gospodarkę procesów inflacyjnych. Tej fundamentalnej kwestii nie postawiła ani Szydło ani Kopacz.

Widzowie nie dowiedzieli się niczego na temat przyczyn faktu, iż ponad 3 miliony młodych obywateli chce udać się na emigrację, nie widząc we własnym kraju żadnych perspektyw rozwojowych. Dlaczego ekspedientki, sprzątaczki, nauczyciele, urzędnicy nie mogą otrzymywać godziwych wynagrodzeń za swoją pracę? Przecież nawet podniesienie pensji minimalnej do poziomu 2500 złotych brutto na miesiąc nie rozwiązuje problemu braku perspektyw rozwojowych dla co najmniej 10 milionów obywateli Polski.

Dlaczego osoby aspirujące do zarządzania ponad trzydziestomilionowym społeczeństwem nie przedstawiły konkretnego planu zatrzymania gigantycznego wypływu kapitału z Polski? Ich wypowiedzi wskazują, że think-tanki obu partii nie mają na ten temat „zielonego pojęcia”. Zarówno dalsze pozostawanie przy władzy Kopacz jak i zdobycie jej przez Szydło przybliżają nas do katastrofy.

Kopacz postraszyła wyborców republiką wyznaniową

#Ewa Kopacz dopuściła się szantażu emocjonalnego względem wyborców: jeśli zagłosujecie na „tę kobietę”, to Polska stanie się republiką wyznaniową. Podkreśliła, że opowiada się za wartością wolności. Ta deklaracja aksjologiczna była największym błędem liderki Platformy Obywatelskiej, gdyż jest najzwyczajniej perfidnym kłamstwem, wyartykułowanym w aurze osamotnienia, emocjonalnej scenerii niemal płaczu i wołania o ratunek.

Podstawowym narzędziem klerykalizacji naszego kraju jest artykuł Kodeksu karnego o obrażaniu uczuć religijnych. Każdego roku policja wszczyna w tego rodzaju sprawach ponad sto spraw, wzywając obywateli na komisariaty w celu przesłuchań. Od 1999 r. sądy rozpatrują na wniosek prokuratury średnio około 50 spraw rocznie o obrazę uczuć religijnych. 80% z nich kończy się wyrokami skazującymi.

Ewa Kopacz opowiedziała się za utrzymaniem artykułu Kodeksu karnego o obrażaniu uczuć religijnych, kiedy sprawowała funkcję marszałka Sejmu. PO nawet nie wydała żadnego oświadczenia w sprawie niekonstytucyjności orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, zgodnie z którym artykuł o obrazie uczuć religijnych jest zgodny z Ustawą Zasadniczą.

Obie kandydatki kochają wszystkie polskie dzieci

Najbardziej komicznym fragmentem tyrad obu konkurentek były nacjonalistyczne (pachnące nawet rasizmem ze strony Szydło) wypowiedzi na temat ich miłości do polskich dzieci. Uważny widz złapie się za głowę i zapyta: dlaczego kochać tylko polskie dzieci? Czy „Murzynek Bambo” nie zasługuje na miłość pretendentek na urząd premiera w Polsce?

Kopacz nieco osłabiła rasistowski wydźwięk swojego wyznania miłosci do polskich dzieci, wskazując na nieszczęścia dzieci imigrantów. Najwyraźniej obie kandydatki znają perfekcyjnie modlitwę „Ojcze Nasz”, zaś nie pamiętają wierszyka Tuwima.

źródło: Przestępstwa przeciwko wolności sumienia i wyznania, statystyka.policja.pl #wybory parlamentarne