Spotkanie Szydło i Kopacz -  dwóch pretendentek do stanowiska szefa rządu - odbyło się dziś (19.10.2015) w programie publicystycznym#Beata Szydło - #Ewa Kopacz. Rozmowa o Polsce”. Debatę można było oglądać w TVP Info, TVP1, TVN24 oraz Polsat News. Spotkanie, do którego doszło w siedzibie TVP przy ulicy Woronicza, poprowadzili Dorota Gawryluk, Piotr Kraśko oraz Justyna Pochanke.

Większość wyborców z dużym zainteresowaniem oczekiwała na spotkanie przedstawicielek największych partii, próbując przewidzieć, czy będzie zdecydowany zwycięzca lub chociaż kto lepiej się zaprezentuje i czy to się przełoży na zwiększenie poparcia danej partii.

Reklamy
Reklamy

Spotkanie Kopacz – Szydło zamachem na demokrację oraz wyrazem sondażokracji?

Debata obecnej premier i przewodniczącej Platformy Obywatelskiej, Ewy Kopacz,  z wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, Beatą Szydło, która oficjalnie uznawana jest za kandydatkę tej partii na stanowisko szefa rządu po wyborach parlamentarnych 2015, od samego początku budziła duże zainteresowanie i nie mniej różnego rodzaju kontrowersji.

Przeciwko spotkaniu protestowali liderzy Zjednoczonej Lewicy, Nowoczesnej, PSL i ruchu Kukiz’15 twierdząc, że Szydło i Kopacz powinny uczestniczyć w debacie wszystkich komitetów, która odbędzie się we wtorek (20.10.2015). Oddzielna debata stawia je bowiem na uprzywilejowanej pozycji.

Liderka Zjednoczonej Lewicy, Barbara Nowacka uznała, że PO i PiS chcą w ten sposób zawłaszczyć demokrację, opierając się na „sondażokracji”.

Reklamy

Pomijanie mniejszych ugrupowań oceniał jako niedemokratyczne również wicepremier Janusz Piechociński z PSL. Określił to „swoistym zamachem na demokrację”. Telewizyjną dyskusję Kopacz – Szydło za sprzyjającą interesom największych partii uznał Kukiz, zarzucając jednocześnie Kaczyńskiemu brak zgodności głoszonych poglądów z rzeczywistością. Podobne stanowisko zajął lider Nowoczesnej, Ryszard Petru, który szczególnie wydawał się być zbulwersowany tym, że ani Kopacz, ani Szydło prawdopodobnie nie wezmą udziału we wtorkowej debacie, pomniejszając w ten sposób jej znaczenie (co nie okazało się jednak prawdą). Petru wygłosił nawet zdanie o ewentualnym porozumieniu w tej sprawie PO i PiS: „Oni musieli się dogadać na tę debatę i że potem w kolejnej nie wystąpią.”

Dyskusja zdominowana przez błahe tematy i wzajemne oskarżenia?

Partie antysystemowe nie spodziewały się wiele po poniedziałkowym spotkaniu w programie publicystycznym  „Beata Szydło - Ewa Kopacz. Rozmowa o Polsce”. Ich liderzy twierdzili.

Reklamy

że nie przywiązują do niej żadnego znaczenia. Ryszard Petru, pytany dziś przez Monikę Olejnik w programie „Gość radia Zet”, za kogo będzie trzymał kciuki, powiedział, że za nikogo, a program obejrzy z konieczności, aby wiedzieć, co przedstawicielki PO i PiS miały do powiedzenia.

Kukiz natomiast wyraził przekonanie, że debata nie zwiększy poparcia ani dla PO, ani dla PiS, a tylko stanowić będzie dalszy ciąg przedwyborczej farsy, opartej na argumentacji „wyciągniętej z kosmosu”.

Podobnie widział spotkanie Kopacz i Szydło Przemysław Wipler z partii KORWiN. Uważa, że obie postacie wiele łączy, więc uciekną się do wypominania wcześniejszych błędów, aby pokazać różnice.

Nic nowego

Czy przewidywania polityków, ktorych zdania na temat debaty wyborczej Kopacz - Szydło przytoczone zostały powyżej, sprawdziły się, wiedzą już ci, którzy śledzili spotkanie. Znawcy tematu twierdzą, że poziom był wyrównany, ale kandydatki nie powiedziały nic, czego nie powiedziały wcześniej. Bardziej opanowana i pewna siebie była Beata Szydło, która również wykazała się doskonałą umiejętnością unikania odpowiedzi na zadawane pytania. Bardziej rzeczowa i kompetentna wydawała się Ewa Kopacz. W swoich wypowiedziach Szydło głównie podkreślała, że wygrana PiS umożliwi współpracę z Andrzejem Dudą. Natomiast Ewa Kopacz przypominała swoją gotowość współpracy z prezydentem, która przez niego nie została wykorzystana.

Czy to spotkanie przełoży się na zmianę preferencji wyborczych? Jest to mało prawdopodobne.

źródło: interia.pl #wybory parlamentarne