Pojawia się problem imigrantów? Co w takiej sytuacji robi #Unia Europejska? Dziennik "Sueddeutsche Zeitung" powołuje się na informacje uzyskane podczas obrad Międzynarodowego Funduszu Walutowego w Limie. Niemcy wraz z Komisją Europejską prowadzą nieformalne rozmowy o nowym podatku!

Szokujące! Okazuje się bowiem, że Unia Europejska na każdy problem poszukuje rozwiązań ekonomicznych, zamiast zastanowić się, z czego on wynika. Po ustaleniu źródła należy usunąć jego przyczynę. Wyższe #podatki od paliw lub podatek VAT - tak "radzi" Berlin. Cena paliwa już jest i tak wystarczająco wysoka, czego mogą doświadczyć polscy kierowcy.

Reklamy
Reklamy

Na co pójdą pieniądze?

Dodatkowe środki pieniężne miałyby być przeznaczone na pokrycie kosztów przyjęcia i integracji uchodźców. Niektórzy mogą się burzyć - z innych źródeł dobrze wiedzą, iż asymilacja przybyszów zachodzi powoli lub nawet wcale. Liczba uchodźców wedle statystyk jest olbrzymia. Pomysły są takie, by pieniądze wpływające do budżetu Unii Europejskiej były rozdysponowywane na wzmocnienie granicy zewnętrznej UE oraz na wydatki związane z przyjmowaniem imigrantów. Zaproponowano również koncepcję kierowania części z tych sum na doraźną pomoc biednym krajom, z których aktualnie uciekają uchodźcy.

Informacjom podanym przez Sueddeutsche Zeitung zaprzeczył rzecznik rządu Steffen Seibert. Gazeta mimo tego dodaje, że pomysłodawcą "podatku" od imigrantów jest minister finansów Niemiec.

Reklamy

 Zdaje się to pośrednio potwierdzać postawa rządu, który obstawał przy stanowisku, że problem uchodźców to "wyzwanie europejskie". Czy właśnie w ten ekonomiczny sposób kryzys imigracyjny staje się wyzwaniem dla wszystkich obywateli Unii Europejskiej?

Na rozwiązanie naglącego problemu budżet Niemiec, landy i samorządy wydały łącznie na ten moment około 20 miliardów euro. Podatek stąd też wydaje się jak najbardziej odpowiedni. Zwłaszcza dlatego, że Niemcy mają dominujące pozycję w Unii Europejskiej. Ostatnie wydarzenia pokazały, że mniejsze państwa bardzo łatwo poddają się presji politycznej ze strony tego kraju.

Czy będą to znów ogromne pieniądze wyrzucone w błoto?

Najprawdopodobniej tak. Wydaje się, że rozrzutność Unii Europejskiej przybrała ogromne rozmiary. Nie tak dawno na kilku portalach na początku lipca pisano o kuriozalnych wydatkach Komisji Europejskiej dla aparatu biurokratycznego. Koszt bagatela 2.2 milionów euro na obieranie winogron w stołówce Parlamentu Europejskiego. Pewien eurodeputowany zaproponował, by nie zdejmować winogron z szypułek kiści. Urzędnicy UE nie wyrazili na to zgody.

źródło: wgospodarce.pl, www.pb.pl, www.sueddeutsche.de #Ewa Kopacz