Aleksandra Siedlecka: Skąd się Pani dowiedziała o Projekcie Konstytucji Prawa i Sprawiedliwości z 2010 roku, który do niedawna wisiał jeszcze na stronie partii, a dziś już go tam nie ma?

prof. Monika Płatek: Jestem prawniczką. Słucham uważnie tego, co prezentują różne partie polityczne. Zaglądam na ich strony internetowe, czytam programy. Razem z programem Prawa i Sprawiedliwości, jakiś czas temu przeczytałam ich Konstytucję.  

Ta Konstytucja to jeden z powodów, dla których zgodziłam się kandydować do Senatu. Startuję w tych wyborach jako kandydatka niezależna, bo obawiam się prób zmiany obowiązującej Konstytucji na tą #PiS.

Reklamy
Reklamy

Nie jest tak, że obecnie obowiązująca Konstytucja jest niezmienna. Jest w niej zapis, przewidujący sposób wprowadzenia do niej ewentualnych poprawek. I one mają miejsce, kiedy wymagają tego nasze stosunki międzynarodowe, czy kiedy wynika to z naszej przynależności do Unii Europejskiej; nie mogą jednak naruszać ani ustrojowych zasad państwa – trójpodziału władzy, ani odbierać i ingerować w prawa człowieka, które władza jest zobowiązana respektować.

Konstytucja to instrument, który broni nas przed demokracją pojmowaną jako rządy większości, które zechcą zburzyć ściany nośne demokracji i pogwałcić prawa mniejszości. Stoi na straży tego, by nikt nie miał jednowładztwa nawet jeśli ma na to apetyt. Konstytucja chroni też nasze prawa, praw człowieka, których władza musi przestrzegać, choć ma apetyt, by je ograniczać.

Reklamy

To przypadłość zwłaszcza tej władzy, która powołując się na demokrację jako rządy większości tak naprawdę demokratyczną nie jest. 

Czy Konstytucja PiS jest „konstytucją państwa autorytarnego” jak twierdzi były marszałek Sejmu Marek Borowski? Pytam o to, bo to dość mocne stwierdzenie. 

To stwierdzenie to nie zarzut, ale efekt analizy projektu Konstytucji PiS. W demokracji obowiązuje równowaga sił; rządy autorytarne skupiają władzę w jednym ręku. W Konstytucji PiS cała władza jest w ręku Prezydenta. Znika równowaga i trójpodział władzy na: ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Władza autorytarna ma skłonność do kumulowania władzy w jednym ręku. W projekcie PiS władza podporządkowuje sobie także wymiar sprawiedliwości i odbiera obywatelom możliwość wpływania na rzeczywistość, czyli wolność czyniąc z wolności słowa i prawa zgromadzeń farsę i atrapę

Polacy zaczęli się interesować konstytucją PiS dopiero po poniedziałkowej debacie, kiedy to premier Ewa Kopacz pokazała kartkę z błędem 404, co miało symbolizować zniknięcie ze strony PiS projektu nowej Konstytucji. Po zapoznaniu się z nią internauci zaczęli pytać dlaczego dziennikarze nie nagłośnili tej sprawy wcześniej.  A ja się pytam dlaczego partie polityczne walczące o głosy wyborców z PiS nie wyciągnęły na światło dzienne najbardziej kontrowersyjnych zapisów z tej Konstytucji? 

Premier Ewa Kopacz zareagowała na już toczącą się debatę.

Reklamy

Mam wrażenie, że rozpoczęli ją wcześniej dziennikarki i dziennikarze oraz niektórzy startujący, w tym i ja. Prawdą jest jednak, że za mało było dyskusji na temat spraw ustrojowych reprezentowanych przez partie. 

To jest dobry moment, żeby zdać sobie sprawę z tego jak ważna jest obecna Konstytucja i jak niebezpieczne są ciągoty również innych partii, żeby w niej grzebać. Konstytucji się nie zmienia, konstytucję się uzupełnia

Paweł Kukiz, proponując zmiany także w Konstytucji - mówiąc bez ogródek - jedzie na „wkurw…” obywateli. Uprawia demagogię w stylu Jarosława Kaczyńskiego – obiecuję Wam, że nic Wam nie obiecam. Niewiele się to różni od obietnicy Kaczyńskiego – obiecuję wam, że obiecać wam mogę wszystko. Nie życzę Kukizowi źle, ale nie mam do niego zaufania. Lekkomyślne oferowanie burzenia podstaw demokratycznego ustroju państwa jest groźne.

prof. Monika Płatek, prawniczka, wykładowca na UW, kandydatka do Senatu z listy Zjednoczonej Lewicy

źródło fot.: screen z tvn24.pl #wybory parlamentarne