W środę 30 września 2015 r. lotnictwo rosyjskie zapoczątkowało naloty w Syrii. Zdaniem rzecznika prasowego Kremla celami ataku mają być pozycje #ISIS oraz „innych terrorystów”. Cała operacja ma potrwać do czterech miesięcy. Rosyjskie dowództwo poinformowało, że w ciągu trzech dni przeprowadzono 60 nalotów, oraz że operacje prowadzone są całodobowo. Docelowo lotnictwo ma wykonywać 20 nalotów dziennie. Putin zapowiedział, że interwencja obejmie wyłącznie siły powietrzne.

Ostra reakcja Zachodu

W USA podniosły się głosy, że #Rosja atakuje pozycje rebeliantów wspieranych przez Zachód i szkolonych przez CIA. Z kolei Brytyjczycy zarzucają Rosji, że celem nalotów stały się również cywilne dzielnice. David Cameron powiedział wprost, że w rezultacie jest to poparcie udzielane „rzeźnikowi” Asadowi. Na jednym z portali (theavionist.com) przeanalizowano nagranie, prawdopodobnie zarejestrowane przez drona, z którego ma wynikać, iż niektóre ataki lotnictwa rosyjskiego wyraźnie chybiają celu. Reakcja świata arabskiego jest zróżnicowana. Arabia Saudyjska zażądała wstrzymania nalotów rosyjskich. Natomiast premier Iraku Hajder al-Abadi wypowiedział się, że nie miałby nic przeciwko interwencji Rosjan na terenie jego kraju.

Koalicja przeciw Państwu Islamskiemu powiększa się o trzy państwa

Ostatnio prezydent Obama ogłosił poszerzenie koalicji przeciw ISIS o Tunezję, Nigerię i Malezję tyle, że oprócz kilkudniowego sukcesu propagandowego nic za tym na razie nie idzie. To prezydent Rosji obecnie zaczyna coraz bardziej dyktować warunki. Rządzący w starych zachodnich demokracjach muszą liczyć się z opinią publiczną swoich i to w szybkim tempie. W dodatku dla większości problem jest zupełnie nieznany. Islam to islam. Prawdopodobnie mało kto rozróżnia szyitów od sunnitów. Dodatkowo od podjęcia decyzji w sprawie interwencji militarnej w NATO do faktycznej realizacji takiego zamiaru, w wyniku przestrzegania różnego rodzaju procedur, upływa dużo cennego czasu.

W sam środek tego zjawiska wchodzi teraz Rosja. Kraj, w którym decyzje praktycznie podejmuje się jednoosobowo. Nie trzeba liczyć się specjalnie z opinią publiczną. Albo inaczej: można poprzez „zaprzyjaźnione” media dowolnie kształtować nastroje. Przyjmując twarz cara, który swoimi działaniami zapewnia, że przywraca Rosję na właściwe jej miejsce, Putin kupuje dużą część obywateli rosyjskich bez specjalnego wysiłku. Czy coraz większe zaangażowanie w Syrii ma pomóc w rozegraniu sytuacji na Ukrainie? Jedno jest pewne, tu nie ma żadnych przypadków.

Putin rozgrywa

Podsumowując, należy podkreślić, że Rosjanie nie kryją, iż do militarnej interwencji w Syrii zaprosił ich Asad. Na sugestie Zachodu o rozszerzeniu operacji na obszar Iraku, Minister Spraw Zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow w Nowym Jorku powiedział - Jesteśmy dobrze wychowanymi ludźmi i bez zaproszenia nie chodzimy w gości -. Tylko, że premier Iraku publicznie już wyraził gotowość do przyjęcia Rosjan na swoim terytorium. Rosja interwencją na Bliskim Wschodzie na pewno wzmacnia swoją pozycję negocjacyjną w sprawie Ukrainy. Z jednej strony po ostatnim porozumieniu w Mińsku, od 3 października 2015 r. pod obserwacją OBWE wycofywane są z Donbasu czołgi i ciężka broń. Z drugiej strony obserwatorzy z UE zorientowali się, że na obszarach zajętych przez prorosyjskich separatystów znajdują się wyrzutnie pocisków termobarycznych, mogących zniszczyć np. całe miejskie osiedla. Rosja chodzi w gości tylko na zaproszenie.

Źródło: tvn24.pl, newsweek.pl, onet.pl, interia.pl #Syria