#kryzys uchodźczy rozpala cały czas debatę publiczną w naszym kraju. Gdy szef Rady Europejskiej Donald Tusk zabrał Polsce prawo weta w kwestii uchodźców, przenosząc spotkanie w sprawie podziału kwot uchodźców ze spotkania przywódców państw UE na posiedzenie unijnych ministrów spraw wewnętrznych, w państwach Grupy Wyszehradzkiej również można było odczuć niezadowolenie. Jednak dopiero po wtorkowym posiedzeniu w Europie Środkowej zawrzało. Polskę reprezentowała minister Teresa Piotrowska. Zgodnie z przewidywaniami zgodziła się ona na dodatkowe 5,5 tysiąca uchodźców. Jak zwykle media głównego nurtu okrzyknęły całość sukcesem, podczas gdy Węgrzy, Czesi i Słowacy poczuli się zdradzeni.

Reklamy
Reklamy

Wbrew pozorom, sytuacji nie załagodził Minister Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna. Stwierdził dziś on w programie Moniki Olejnik, że nie ma mowy o zdradzie Grupy Wyszehradzkiej. Sytuacje międzynarodową naszego kraju w pewien sposób uratowali internauci, którzy przeprosili Węgrów, Czechów i Słowaków za decyzję polskiego rządu.

Zabawa w kotka i myszkę

Sytuację polityczną w kraju można porównać do rzymskiej taktyki wojennej - dziel i rządź. Społeczeństwo jest spolaryzowane jak nigdy dotąd. Stanowi to świetną bazę do medialnego spektaklu, który wyborców PO utrwala w przekonaniu, że #Andrzej Duda nie jest ich prezydentem, a wyborców PiS, że Ewa Kopacz nie jest ich premierem. Pani premier apelowała do prezydenta o zebranie rady gabinetowej, na którą prezydent się nie zgodził.

Reklamy

Po fakcie, czyli po szczycie unijnych ministrów spraw wewnętrznych, prezydent zapraszał dwukrotnie minister Piotrowską na rozmowę do Pałacu Prezydenckiego. Prezydencki minister, Krzysztof Szczerski, w telewizji TVN24, argumentował, że prezydent chciałby widzieć, dlaczego Polska zagłosowała za kontrowersyjną decyzją. Wyczekiwane spotkanie odbyło się dzisiaj 24.09.2015. Po spotkaniu ten sam prezydencki minister stwierdził dziś, jak podaje RMF FM, iż spotkanie przebiegało w atmosferze troski o Polskę, ale nie rozwiało wątpliwości, jakie miał prezydent.

Byle do wyborów

Nasi politycy sprawiają momentami wrażenie (być może się mylę) osób, które w pierwszej kolejności dbają o reelekcję i wygraną swojej partii, a dopiero w wolnej chwili o dobro narodowe. Nasuwa skojarzenie ze znaną postacią, jaką jest osiołek ze Shreka, krzyczący w jednym z filmów "wybierz mnie, wybierz mnie!"

Źródło: rmf24.pl, wp.pl, radio.zet, iDNES.cz, TVN24 #ISIS