W obliczu bardzo gwałtownie narastającego kryzysu uchodźczego coraz więcej państw wyraża stanowczą deklarację względem przymusowego przyjmowania całych fali przesiedleńców z terenów Azji Mniejszej i Afryki Północnej do Europy. Premier Słowacji Robert Fico pomimo wcześniejszej krytyki bieżącej polityki prowadzonej przez Unię Europejską postanowił raz jeszcze mocno sprzeciwić się przymusowym rozwiązaniom, które siłą narzuca się zwłaszcza mniejszym krajom należącym do Wspólnoty.

Słowacja nie dostosuje się do dyktatu Unii Europejskiej

W czasie debaty parlamentarnej Robert Fico zabrał głos w sprawie planów Unii Europejskiej względem kwotowego podziału imigrantów we wszystkich krajach członkowskich.

Reklamy
Reklamy

Jasno stwierdził, że nawet jeśli dojdzie do przegłosowania takiej decyzji kwalifikowaną większością w Brukseli, Słowacja nie dostosuje się do rozporządzeń. W ten sposób sprzeciwił się aktualnemu dyskursowi europejskiej polityki, jawnie opowiadając się za autonomią swojego kraju. Podkreślił, że w przypadku prób narzucenia takiego rozwiązania siłą nie będzie już żadnych wątpliwości co do statusu małych państw w strukturze Unii Europejskiej. Zauważył, iż tak naprawdę ośrodek decyzyjny znajduje się w jednym regionie i nie dotyczy wcale wszystkich krajów, rzekomo uczestniczących we Wspólnocie na równych zasadach.

Premier Słowacji w żadnym razie nie może zgodzić się na takie traktowanie jego kraju i zapowiada stanowcze weto wobec dyktatu unijnych hierarchów.

Europa nie jest już bezpiecznym regionem

Robert Fico w swoim przemówieniu zwrócił uwagę na fakt, iż za sprawą narastającego kryzysu Europa tak naprawdę nie jest już bezpiecznym regionem na świecie.

Reklamy

Zaznaczył przy tym, iż nie chodzi w tej sprawie o spór między krajami Europy zachodniej i wschodniej, ale całokształt funkcjonowania Unii Europejskiej. Wyraził obawę, że za sprawą niestrzeżonych granic i kontynuowania brzemiennej w skutkach polityki imigracyjnej w niedługim czasie kraje Wspólnoty staną się nacjonalistyczne i ksenofobiczne. Dodał także, że wśród ludzi przybywających masowo na teren Starego Kontynentu aż 90% to imigranci zarobkowi, którzy wcale nie uciekają przed wojną, a więc tym samym nie mają prawa wymagać od nas pomocy. Natomiast jego zdaniem zweryfikowanie ilości wysłanników ISIS oraz innych organizacji terrorystycznych wśród przyjmowanych rodzin jest bardzo trudne. Stanowią oni poważne zagrożenie dla europejskiego ładu i z pewnością nie mogą zostać zignorowani.

źródło: wiadomosci.dziennik.pl #Unia Europejska #imigracja #kryzys uchodźczy