#Beata Szydło zaprezentowała swój projekt 500 złotych na drugie dziecko. Stwierdziła, iż jego realizacja będzie stanowić dla niej priorytet. Zgodnie z nim, każda rodzina będzie otrzymywała 500 złotych miesięcznie na drugie i kolejne, a także na każde niepełnosprawne dziecko. Ubogie rodziny również otrzymają takie samo wsparcie na pierwsze dziecko. Roczny koszt realizacji ustawy ma wynieść 22 miliardy złotych.

Projekt Szydło jest niekonstytucyjny

Projektowana przez PiS ustawa  łamie  zasadę równości obywateli wobec prawa, dyskryminując jedynaków i obywateli bezpłodnych z powodów biologicznych oraz obywateli preferujących „antydemograficzny styl życia” z powodów światopoglądowych.

Reklamy
Reklamy

Projekt #PiS dyskryminuje ponad 50% dzieci w naszym kraju.

Zgodnie z nim, państwo zamierza obdarować niektórych obywateli łączną kwotą 22 miliardów złotych rocznie, odwołując się do biologicznych oraz światopoglądowych kryteriów selekcji. Trybunał Konstytucyjny z pewnością zdelegalizuje proponowaną przez PiS ustawę w wypadku jej uchwalenia przez przyszły Sejm. Nie da się bowiem znaleźć żadnego socjalnego uzasadnienia tego, iż drugie dziecko z bogatej rodziny jest wspierane kwotą 500 złotych, podczas gdy jedyne dziecko średnio zamożnych rodziców takiego wsparcia nie otrzymuje.

Dlaczego projekt PiS nie obejmuje dopłat dla wszystkich dzieci?

Gdyby chcieć obdarować każdego miesiąca kwotą 500 złotych wszystkie polskie dzieci, wówczas koszt takiego przedsięwzięcia wynosiłby około 55 miliardów złotych rocznie.

Reklamy

Polski niestety nie stać na tak zakrojony program wsparcia demograficznego.

Można jednak obdarować wszystkie polskie dzieci kwotą 22 miliardów zlotych bez stosowania biologicznej lub światopoglądowej selekcji. Wówczas otrzymywałyby one miesięcznie około 200 złotych. Dlaczego PiS nie chce zgodzić się na taki równościowy program? Dlaczego wybiera plan, zgodnie z którym „niektóre dzieci są równiejsze”?

Szydło cynicznie bawi się z wyborcami

Prawnicy PiS doskonale wiedzą, iż ich projekt jest niekonstytucyjny oraz  to, że jeśli nawet zostanie uchwalony przez przyszły Sejm, to Trybunał Konstytucyjny zdelegalizuje go. Faktem niewywiązania się z obietnic wyborczych będzie wówczas można obciążyć „postkomunistyczny układ” tkwiący w najwyższych władzach sądowniczych w Polsce.

Obietnica wyborcza PiS jest więc płonna. Została jednak tak prefabrykowana, aby można było obwinić „wrogów prawdziwej Polski” za to, że nie zostanie zrealizowana.

Powtórka „lustracyjnego numeru” z 2006 roku

Kiedy PiS zdobył władzę, przy wsparciu Giertycha, Sejm uchwalił ustawę lustracyjną, którą w 2007 roku Trybunał Konstytucyjny ocenił jako sprzeczną z Konstytucją oraz międzynarodowymi standardami demokratycznego państwa prawa.

Reklamy

Prawnicy ugrupowania Kaczyńskich doskonale jednak zdawali sobie sprawę z tego, że ich projekt polityczny jest sprzeczny z Konstytucją, szczególnie w wymiarze ograniczenia dawnym współpracownikom komunistycznego aparatu przymusu prawa do podejmowania pracy w niektórych sektorach gospodarki. Ustawa Kaczyńskiego i Dorna umożliwiała bowiem wdrożenie praktyk zwalniania ludzi z pracy wyłącznie na podstawie orzeczeń politycznej instytucji, jaką jest IPN.

Niektórzy komentatorzy polityczni doszukują się w ówczesnych działaniach braci Kaczyńskich intencji zablokowania dekomunizacyjnego dyskursu w celu ochrony rosyjskiej agentury ulokowanej we WSI. Stworzenie lipy legislacyjnej miało na celu wygaszenie w przestrzeni publicznej apeli wzywających do polowania na agentów i do czystek w administracji państwowej.

Pomysł Szydło z dopłatami dla niektórych dzieci przypomina „lustracyjny numer” z 2006 roku: warto wyprodukować humbug legislacyjny, aby ostatecznie zamknąć usta tym wszystkim, którzy domagają się wsparcia dla biednych dzieci.

Źródła: Uzasadnienie wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie lustracji, Wyborcza.pl, 18.06.2007; Gospodarstwa domowe i rodziny. Charakterystyka demograficzna, GUS, 2011; Szydło: projekt 500 zł na drugie dziecko zrealizujemy jako pierwszy, Onet, 02.09.2015 #Jarosław Kaczyński