Wielka budowa, czyli autostrady, z których powinniśmy być dumni

Obraz kraju, jaki próbuje Polakom przedstawiać #Platforma Obywatelska jest jasny i pozbawiony niedomówień – Polska kwitnie, rozwijając się dzięki inwestowaniu unijnych pieniędzy. Jako argumenty zwolennicy PO przytaczają choćby budowę nowych autostrad. Oczywiście fakt bardzo znaczącego przyrostu autostrad i dróg ekspresowych w ostatnich latach jest rzeczą niepodważalną. O ile w roku 2007 w Polsce użytkowanych było około 700 kilometrów autostrad, o tyle obecnie wynosi ona już blisko 1500 kilometrów. O pewnych aspektach tego „autostradowego boomu” rząd mówi jednak niechętnie. Plan budowy autostrad zakładał, że jeszcze w 2013 roku ich sieć miała osiągnąć magiczną liczbę 2000 kilometrów.

Reklamy
Reklamy

Brak pełnego wykonania planu nie jest jednak największy problem polskich autostrad – o wiele większym są ich koszta, bowiem przejazdy płatnymi odcinkami są najdroższe w całej Europie. Przykładowo, nasi południowi sąsiedzi – Słowacy i Czesi – za równowartość 40 złotych mogą jeździć po swoich autostradach przez 10 dni, gdy w Polsce 40 złotych zapłacimy za przejechanie w obie strony 61-kilometrowego, płatnego odcinka autostrady A4 na trasie Kraków – Katowice. Podobnie kształtują się ceny na A2 – za 107-kilometrową wycieczkę z Poznania do Konina zapłacimy 34 złote. Wysokie są od lat także koszta samej budowy autostrad i dróg szybkiego ruchu, a kontrole NIK-u wielokrotnie wskazywały związaną z nimi niegospodarność i błędne interpretacje przepisów.

Kolej na kolej, czyli mit Pendolino

#Pendolino to również jeden ze sztandarowych projektów rządów PO.

Reklamy

Na zakup tego włosko-francuskiego pociągu wydano fortunę – tylko po to, aby na polskich torach zagościły superszybkie składy. Całe przedsięwzięcie dofinansowywała Komisja Europejska, jednak jak okazało się w ubiegłym roku, europejskie dotacje na pociąg zredukowano z 370 do 310 mln zł. Powód takiej decyzji ze Komisji Europejskiej był prozaiczny: dofinansowanie miało dotyczyć pociągu, który poruszałby się po Polsce z prędkością 200 km/h na godzinę, a… polskie tory nie są obecnie przystosowane do tak szybkich podróży. W rzeczywistości tańsze składy polskiej produkcji, które powstają w Bydgoszczy i Nowym Sączu mogłyby poruszać się z podobną prędkością, jaką w obecnych warunkach może rozwijać Pendolino, czyli 160 km/h. Pendolino jest oczywiście wygodne i relatywnie prędkie, jednak przejażdżka nim nie należy zwykle do tanich. Czy zatem droższy, gorzej przystosowany do polskich warunków pociąg, którego zakup dwukrotnie negatywnie ocenili również kontrolerzy NIK-u to faktycznie skok cywilizacyjny, jak przekonuje Ewa Kopacz, czy tylko produkt propagandowy, wokół którego robi się więcej szumu, niż wart jest zainteresowania?

Polski rozwój gospodarczy – armia urzędników i nieograniczony debet

Platforma wygrywając wybory starała się sprawiać wrażenie partii przyjaznej przedsiębiorcom.

Reklamy

Jak jednak pogodzić tego typu deklaracje, mówiące o wsparciu dla rodzimych firm, z lawinowym wzrostem zatrudnienia w urzędach i wszelkiego rodzaju instytucjach kontrolnych, przy jednoczesnym zwiększaniu fiskalnych obciążeń dla podatników? Obecnie w Polsce pracuje ponad 444 tysiące urzędników i liczba ta rośnie praktycznie z roku na rok. Co ciekawe, jest to trend odwrotny do panującego w całej Unii Europejskiej – wszystkie kraje starają się zmniejszać zatrudnienie w tym sektorze, ograniczając tym samym wydatki budżetowe. Jak widać rządy PO mają jednak odmienne priorytety. Obniżki podatków i ułatwienia dla przedsiębiorców to stałe zapowiedzi tej partii, które pojawiają się cyklicznie co cztery lata i znikają bez śladu dzień po wyborach – zamiast tego zawsze wygrywa kasta urzędnicza, zaś dług publiczny rośnie w sposób niepohamowany. A to, nawet jeśli jeszcze nie oznacza ruiny, stanowi zapowiedź przyszłej „greckiej tragedii”, przed którą warto już dziś przestrzegać.

Źródła: siskom.waw.pl, sfora.pl #Ewa Kopacz