Pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów 2 września protestowały przede wszystkim matki, ale i ojcowie, którzy też czują się pokrzywdzeni nowelizacją ustawy o sposobie naliczania zasiłków dla osób prowadzących działalność gospodarczą. Na miejscu, czyli przed Kancelarią Premiera rozmawiałam z Tomaszem, mężem i przyszłym ojcem.  

Aleksandra Siedlecka: Czy jest Pan tutaj, pod Kancelarią Prezesa Rady Ministrów, żeby wesprzeć żonę czy żeby zamanifestować w swoim imieniu? 

Tomasz: Jestem tu zarówno z pierwszego, jak i z drugiego powodu. Jesteśmy tutaj razem z żoną, żeby zaprotestować, zwrócić uwagę, że ta ustawa krzywdzi ludzi. Chodzi o osoby, które prowadzą działalność gospodarczą i nie miały możliwości zapłacenia wyższych składek przez 12 miesięcy. A to powoduje drastyczny spadek wysokości przyszłych świadczeń. Nie chcę, żebyśmy otrzymali na tzw. macierzyńskim zasiłek w kwocie 17,77 zł

Które z Państwa prowadzi działalność gospodarczą?

Żona prowadzi działalność gospodarczą od dwóch lat. Właśnie spodziewamy się dziecka i nie byliśmy w stanie przewidzieć co wymyśli ustawodawca, więc nie zaplanowaliśmy opłacania wyższych składek przez rok, żeby później otrzymać wyższe świadczenia z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Czy ma Pan poczucie, że politycy, którzy tyle mówią o niżu demograficznym, którzy zachęcają do planowania potomstwa, a potem nowelizują ustawę sami sobie zaprzeczają, że postępują wbrew logice?

Przez takie ustawy politycy nie zachęcają ani do prowadzenia własnej działalności gospodarczej, ani do planowania potomstwa. Tego, co robią nasi reprezentanci z Wiejskiej nie można nazwać polityką prorodzinną

Czy jest Pan z Warszawy, czy może z innej miejscowości? 

Od 3 lat mieszkamy z żoną w stolicy, ale są tutaj pod Kancelarią Premiera osoby z Bydgoszczy, Krakowa, a nawet Wrocławia. Ta sprawa nas zmobilizowała. Jesteśmy tutaj, bo inaczej nikt nie zwróciłby na nas i nasze postulaty uwagi. 

źródło fot.: Aleksandra Siedlecka, Facebook/Wanda Nowicka #strajk #ZUS #sejm