Adam Styczek: Ruchowi Kukiza udało się wreszcie opublikować listy kandydatów do Sejmu. Stwierdził pan, że jest szczęśliwy... mimo to, że tuż przed ich ogłoszeniem odeszło kilka znanych osób?

#Paweł Kukiz: Jestem szczęśliwy, że udało się zakończyć tę mordęgę. Z pewnością sytuacja w tym przypadku jest dużo bardziej skomplikowana niż w wyborach prezydenckich, gdzie do wyboru jest jedna osoba i jedna idea. I w takim przypadku wszystko zależy od tej jednej osoby. Natomiast w sytuacji, gdy z 4 tysięcy osób ja muszę koordynować wybór 900 - to jest droga przez mękę. Jakieś zmęczenie tego typu sytuacją nie oznacza utraty wiary w istotę działania.

AS: Rezygnacja osób pokroju Krzysztofa Bosaka nie podcięła jednak skrzydeł?

PK: Ale nie zrezygnował przykładowo pan Adam Andruszkiewicz.

Reklamy
Reklamy

Nie zrezygnował pan Robert Winnicki. Pan Krzysztof Bosak zrezygnował z jakichś tam powodów, które są dla niego ważne. Za niego na pierwsze miejsce awansował pan Jarosław Porwich. Zmiany mogą jeszcze następować. Może się w każdej chwili okazać, że jakimś osobom nie pasuje w ogóle uczestnictwo, bo na miejscu przed tą osobą albo za nią jest jakaś osoba, której nie darzy sympatią - to się wycofa. Na tym polega obywatelskość właśnie.

Czytaj więcej: Paweł Kukiz ogłosił listy kandydatów do Sejmu

AS: Jaki był pana wkład w zestawienie osób na listach?

PK: W ekstremalnych sytuacjach zostawiłem sobie prawo głosu decydującego. Chyba w okręgu 38. były jakieś podejrzenia o nepotyzm. W dwóch czy trzech przypadkach skorzystałem z takiej opcji.

AS: Trzeba przyznać, że udało się panu zgromadzić wokół siebie grupę ludzi o bardzo różnorodnych poglądach...

Reklamy

PK: Nie o różnych poglądach, a o światopoglądach. Światopoglądy są różne. Ogromną większość naszych kandydatów łączy wspólny pogląd na konieczność zmiany ustroju państwa. Ten ustrój można zmienić choćby właśnie przez zmianę ordynacji wyborczej na jednomandatową. Gdybyśmy taką mieli, to byśmy uniknęli tego koszmaru rywalizacji o jakieś jedynki i pośrednictwa w postaci jakiejś rady społecznej. Co się stało ze świadomością społeczną, że większym problemem jest odejście pana Bosaka niż to, że 3 tysiące osób zostało pozbawionych biernego prawa wyborczego, ponieważ zgodnie z kodeksem wyborczym nie może ich umieścić na liście. To jest problem, a nie pan Bosak.

Czytaj więcej: Oficjalna listy wyborcza Pawła Kukiza - kto poszedł na odstrzał?

AS: Czy pana ruch w kontekście JOW-ów dysponuje badaniami informującymi, jakiego wyniku referendum należy się spodziewać?

PK: Nie wiem tego. Mnie zwyczajnie nie stać na to by prowadzić na ten temat jakiekolwiek badania, bo ja nie jestem partią polityczną, która dostaje rocznie 30 mln dotacji.

Reklamy

Zobaczymy. Jeżeli obywatele uznają, że ten system im pasuje - to ja przecież na siłę nie będę uszczęśliwiał ludzi. Jednego jestem jednak pewien, że wszystkie partie polityczne robią absolutnie wszystko by jak najbardziej to referendum zohydzić i osłabić jego znaczenie. Pan nie ma co do tego wątpliwości.

Kliknij tutaj i zobacz dalszy ciąg rozmowy z Pawłem Kukizem #wybory parlamentarne