Afera wybuchała tydzień temu, kiedy Polskę obiegła wiadomość, że z Pałacu Prezydenckiego zniknęły wartościowe obrazy, będące własnością Kancelarii Prezydenta RP. „Podczas zarządzonej inwentaryzacji, w ramach raportu otwarcia, stwierdzono brak dwóch obrazów i jednej figurki w Pałacu Prezydenckim. Dlatego zarządzona została inwentaryzacja we wszystkich obiektach kancelarii.” – potwierdziła w rozmowie z dziennikiem „Fakt” Katarzyna Adamiak-Sroczyńska, dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy. Jednym z zaginionych płócien miała być „Gęsiarka” – obraz pędzla Romana Kochanowskiego. Dzieło to stanowiło wyposażenie pokoju asystentów, który znajdował się na tyłach gabinetu byłego ministra Jacka Michałowskiego.

Reklamy
Reklamy

"Należy powiadomić policję i prokuraturę"

„Jeśli rzeczywiście coś zginęło, to należy powiadomić policję i prokuraturę. To jest takie środowisko, które zawsze insynuacjami się żywiło i insynuacjami walczyło” –  tak w programie "Tomasz Lis na żywo" odniósł się do całej sprawy #Bronisław Komorowski. Bardzo możliwe, że wypowiedział, te słowa w złą godzinę.

Oto – jak podaje portal niezalezna.pl – obraz „Gęsiarka” nie tylko zniknął z Pałacu Prezydenckiego za czasów prezydentury Bronisława Komorowskiego, ale został sprzedany na aukcji internetowej domu aukcyjnego „Rempex” za 12 tysięcy złotych. Miało to miejsce 10 czerwca b.r. Przedstawiciele instytucji - zasłaniając się przepisami o ochronie danych osobowych - nie chcieli podać nazwiska osoby, która wystawiła obraz na sprzedaż.

Reklamy

Dziennikarzom udało się jedynie ustalić, że była to „osoba prywatna”.

Dowód? Ślad po pieczątce!

Dziennikarze portalu niezalezna.pl, przekonują, że sprzedany obraz pochodził z Kancelarii Prezydenta, o czym świadczy ślad po specjalnej pieczątce, jaka była na odwrocie „Gęsiarki”. Dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta stwierdziła, że KPRP jest w trakcie przygotowania materiałów dowodowych i nie wykluczyła, że sprawa „Gęsiarki” oraz innych obrazów, które zaginęły po zmianie lokatora Pałacu Prezydenckiego, trafi do prokuratury. 

źródło: niezalezna.pl