Idea niepodległości Katalonii - najbogatszego regionu Królestwa Hiszpanii - jest czarnym snem, który prześladuje Madryt od powrotu ustroju demokratycznego w latach 70. XX wieku. Przez większość czasu był to jednak tylko sen. Katalończycy są jak domagający się więcej swobody nastolatkowie, z którymi zawsze udało się w końcu dojść do ładu. 

500 lat trudnej jedności

Współczesna Hiszpania to efekt stuletnich walk na Półwyspie Iberyjskim (rekonkwista) oraz w końcowym akcie - jedności dwóch chrześcijańskich krajów: Aragonii oraz Kastylii. Układ ten praktycznie od samego początku mało odpowiadał Aragonii, która czuła, że unia obu państw jest nierówna i niekorzystna dla niej.

Reklamy
Reklamy

Regionowi temu tylko raz udało się jednak uzyskać niepodległość, w połowie XVII wieku, i pomimo podjętych jeszcze prób w latach 30., jedność Hiszpanii udało się zachować. 

Sytuacja polityczna

Prezydent regionu, Artur Mas, pełniący tę funkcję od 2010 r., jawnie traktuje zbliżające się wybory 27 września jak rodzaj plebiscytu za lub przeciw niepodległości. Do czerwca 2015 r. rzeczywistość polityczna Katalonii wyglądała tak, że rządy w niej sprawowała Unia i Konwergencja - sojusz dwóch partii; Demokratycznej Konwergencji i bardziej konserwatywnej Demokratycznej Unii, która optowała zawsze za zwiększoną autonomią. Na lewo od niej jest lewicowo-nacjonalistyczna Republikańska Lewica Katalonii. Poza tym, istniały regionalne odpowiedniki ogólnonarodowych partii prounijych: Socjalistów i Ludowców.

Reklamy

Od lat to Unia i Konwergencja dominowały w lokalnej polityce i nią kierowały. Przyspieszone wybory 2012 r. skomplikowały sprawę - dominująca dotychczas siła musiała poszukać koalicjanta, a lokalny parlament stał się bardziej różnorodny, co zresztą jest zjawiskiem ogólnohiszpańskim. Gdy Unia i Konwergencja się rozpadły w czerwcu tego roku, Artur Mas - szef centrowej Konwergencji - postanowił przyspieszyć. Od 2010 r. rośnie w Katalonii sympatia dla suwerenności, odwrotnie proporcjonalna do narastającego od lat kryzysu całej Hiszpanii, na który zapracowały sobie po równo rządy Zapatero i Rajoya. 

Mapa drogowa do niepodległości

W 2013 r. parlament Katalonii przyjął Deklarację niepodległości, uznaną przez Sąd Najwyższy za niekonstytucyjną. W 2014 r. odbyło się, nieuznane przez Madryt, referendum niepodległościowe - większość biorących w nim udział opowiedziała się za odłączeniem. Towarzyszyły temu wielotysięczne marsze wspierające separatyzm. Katalończycy dość dobrze wykorzystują współczesne trendy i wpisują swój ruch w nurt praw człowieka i demokratyzmu, starając się przedstawić całe wydarzenia w jak najbardziej pozytywnych barwach - by sprawa nie kojarzyła się światu z źle brzmiącym "nacjonalizmem", lecz mającym lepszą prasę "ruchem społecznym".

Reklamy

Artur Mas stwierdza, że jeśli jego koalicja pro-niepodległościowa Junts pel Sí zyska większość w parlamencie, to rozpocznie on 18 miesięczną drogę do niepodległości. 

Temat zastępczy?

Rząd w Madrycie, trzeba przyznać, zachowuje się dość nierozważnie: odmawia referendum, czasem grozi. I podejmuje działania na forum europejskim przeciw ewentualnej suwerennej republice. Chodzi głównie o pieniądze. Katalonia narzeka, że ponosi koszty, pozostając w związku z resztą Królestwa, choć pomija, że na związku tym dużo zarabia. Czy suwerenność zagwarantuje jeszcze większe zyski? Madryt postara się zrobić wszystko, aby Katalonia odczuła srogo niepodległość. Poza emocjami narodowymi i ekonomią, za dążeniami do suwerenności stoją też konkretne interesy i polityka. #Hiszpania po przemianach demokratycznych pozwoliła rozwijać się na terenie Katalonii lokalnemu językowi i kulturze, a na tym wyrosła cała klasa biurokratów i aktywistów, którzy w suwerennej Katalonii staną się siłą dominującą. Również gra Artura Masa jest niejednoznaczna - ekonomia Katalonii po 2010 ma się nie najlepiej, problemem jest też korupcja. Arturo Mas, zrzucając odpowiedzialność na Hiszpanię, oddala od siebie widmo utraty stanowiska. 

źródła: theguardian.com, wsj.com