Adam Styczek: W Polsce można znaleźć przeróżne grupy społeczne. Choćby przykład Romów pokazuje, że proces integracji jest niezwykle trudny do przeprowadzenia. Czy w takim wypadku asymilacja uchodźców z dalekich krajów jest w ogóle możliwa?

Piotr Gadzinowski: To, że adaptacja jest możliwa mogliśmy zaobserwować właśnie pod pomnikiem Mikołaja Kopernika. Przemawiali tutaj ludzie, którzy nie są Polakami albo są Polakami, ale nie są pochodzenia polskiego. Ja sam pracowałem z Wietnamczykami i proszę zobaczyć, jak wspaniale się oni adaptują, jak wspaniale mówią po Polsku. Przewodniczącą polskich studentów na Harvardzie była Wietnamka.

Reklamy
Reklamy

Więc uchodźcy zaadaptują się wtedy, kiedy będą żyć z nami a nie obok nas. A jeżeli będziemy wrzucać ich w jakieś bloki, obozy... damy im drobne pieniądze i powiemy "żyjcie sobie" to nie będzie adaptacji. Wtedy możemy stworzyć kolejne patologie.

AS: Czy jednak strach przeciwników przyjmowania uchodźców nie jest w pewien sposób uzasadniony? Daje pan przykład Wietnamczyków, ale nie widzimy z ich udziałem incydentów w Anglii, Francji czy Szwecji. Natomiast w przypadku ludzi z szerokiego kręgu wyznawców muzułmańskich takie akty przemocy zachodzą...

PG: Dzieje się tak przez to, że w mediach w tej chwili oglądamy głównie tylko ciemną stronę islamu. Nie oglądamy innych stron, a islam jest różny. Poza tym w Polsce jest 38 milionów Polaków. Przeżyliśmy zabory. Przeżyliśmy dwie wojny światowe. Jak to za moich czasów się mówiło: przeżyjemy najazd szwedzki, przeżyjemy i radziecki.

Reklamy

Te 38 milionów boi się 12 tysięcy? No to przepraszam, ale gdzie są ci Polacy? Gdzie te chłopy? Nie dajmy się zastraszyć.

AS: Z punktu widzenia technicznego jesteśmy w stanie przyjąć w krótkim odstępie czasu tak dużą liczbę uchodźców? Jeśli przyjmiemy grupę 12 tysięcy osób, będzie ona przekraczała kilkukrotnie całoroczny napływ imigracyjny za poprzednie lata.

PG: To nie chodzi o to, że my ich przyjmiemy i skoszarujemy i stworzymy stołóweczki. Chodzi o to, żebyśmy mu ich naprawdę przyjęli. Żeby mieli kontakt ze społeczeństwem, a nie z urzędnikami spraw imigracyjnych. Mamy bardzo skromne warunki, dlatego apeluję żeby w te działania włączyły się samorządy, parafie i wszyscy ludzie dobrej woli. Potrzeba takich aniołów stróżów, ludzi którzy pomogą im zaadaptować się w nowych warunkach. Potrzeba ludzi, którzy będą im tłumaczyli, jak się w Polsce żyje i jakie są zwyczaje. Czasem trzeba będzie ich bronić w konfliktach z biurokracją. Ja oprócz tego, że popieram przyjęcie uchodźców, to popieram czynnie: oferuje swój dom oraz pomoc.

Reklamy

AS: Faktycznie taka pomoc zwykłych ludzi może okazać się dużo bardziej skuteczna. Jednak kontakt z urzędem nie daje odczucia akceptacji ze strony społeczeństwa, a pomoc zwykłych ludzi już do czegoś zobowiązuje...

PG: Ja jak idę do urzędu, żeby załatwić różne sprawy, to dość często zwyczajnie skacze mi ciśnienie. To, jak ma się czuć taki imigrant, który często nie zna języka. To jak urzędnik nie zna języka to robi się z tego masę problemów. Ale uważam, że to jest naprawdę do rozwiązania. Na ziemi są gorsze kataklizmy. #manifestacja #imigracja