W zeszłym tygodniu niemiecki dziennik „Thueringer Allgemeine” podał, że od początku bieżącego roku do Niemiec napłynęło ponad pół miliona uchodźców. Jak już pisano wielokrotnie, nasi zachodni sąsiedzi szacują, że w tym roku liczba azylantów przekroczy 800 tysięcy. Zgodnie z ostatnimi ustaleniami za wstępną weryfikację i pobranie odcisków palców od osób podających się za uchodźców będą odpowiedzialne tzw. hotspoty utworzone na terenie Grecji i Włoch. Jednak co z tymi, którzy zawitali do Europy wcześniej? Większość przeciętnych odbiorców informacji zapewne ma wrażenie, że nad kryzysem nikt w tym momencie nie panuje. Jasne jest, że dynamika rozwoju tego zjawiska jest olbrzymia.

Reklamy
Reklamy

Cała sprawa pokazuje jednak jak niejednolita jest Europa. W obrębie poszczególnych krajów trudno o jakieś zdecydowane stanowisko, nie mówiąc o całej Unii.

Niemcy zaniepokojone napływem niezweryfikowanych uchodźców

W rozmowie, jaką przeprowadzono na antenie radiostacji Deutschlandfunk, Hans-Georg Maassen, szef niemieckiego Urzędu Ochrony Konstytucji stwierdził, iż jest ma obawy w związku z napływem niezarejestrowanych uchodźców. Potwierdził tym samym dotychczasowy brak kontroli nad tym zjawiskiem. Pomimo zapewnienia, że dotychczas służby niemieckie nie odnotowały przypadku wykrycia terrorysty wśród uchodźców, Maassen potwierdził, że zdaje sobie sprawę z faktu planowania przez ISIS zamachów na cele znajdujące się w Europie. Mówił również o chaosie jaki panuje w przyjmowaniu uchodźców.

Należy mieć jednak świadomość, że przy tak otwartych granicach w Europie i zupełnej niemalże swobodzie przemieszczania się, #kryzys uchodźczy nie był potrzebny terrorystom islamskim do przedostania się do strefy Unii.

Reklamy

Zwłaszcza, że relatywnie duża liczba bojowników ISIS pochodzi również z Europy. Zatem pewnie tak czy inaczej nie mieliby problemu z umieszczeniem zamachowca w jakimkolwiek europejskim kraju. Chaos związany z wielką falą uchodźców może im to co najwyżej ułatwić. Problemem realnym natomiast może być w dłuższej perspektywie postępująca islamizacja Europy, prawdopodobne tworzenie się w przyszłości całych muzułmańskich dzielnic, brak chęci asymilacji tych środowisk. Te problemy istniały jednak również wcześniej. Na przykład, dgy w lipcu 2015 roku Hiszpanie rozważali zamknięcie salafickich meczetów (jest ich tam około stu), prasa pisała o patrolach pilnujących szariatu na ulicach Londynu, Wuppertalu, nierzadkich przypadkach konwersji na islam w Niemczech. Mocno zliberalizowana Europa na pewno już wcześniej lekceważyła ten temat.

Spadek poparcia dla Merkel

Dwa świeże sondaże pokazują, jak zmieniło się ostatnio nastawienie niemieckiej opinii publicznej. Niemiecka telewizja ZDF podała, że 63 procent Niemców uważa za zagrożoną obecnie ideę zjednoczonej Europy.

Reklamy

To wzrost nastrojów pesymistycznych o 8 procent w stosunku do analogicznego badania sprzed dwóch tygodni wcześniej. Natomiast „Der Spiegel” pisał w tym tygodniu o spadku poparcia dla niemieckiej Kanclerz. W stosunku do badań z czerwca bieżącego roku poparcie zmalało o 5 punktów procentowych i wynosi obecnie 63 procent co jest najgorszym notowaniem Angeli Merkel od grudnia 2013 roku.

Na pewno rośnie niezadowolenie, nie tylko w Niemczech. I nie chodzi tu nawet o te olbrzymie liczby uciekinierów. Nie rozpatrujmy tego nawet w kategoriach: przyjmować czy nie przyjmować? Żeby rozpatrywać kwestię pomocy, należy wiedzieć, jak to zrobić. Unia okaże się kolosem na glinianych nogach? Zarabiają na tym na razie tylko różnego rodzaju bandyci i mafie przemytnicze.

I na koniec jeszcze porównanie dwóch liczb: państwa Unii Europejskiej ustaliły w ostatnich dniach, iż na pomoc dla uchodźców przeznaczą 1 miliard euro. Natomiast niemiecki koncern Volkswagen zapowiedział dwa dni temu, że na usunięcie wady w silnikach wyprodukowanych przez siebie aut przeznaczy 6,5 miliarda euro.

 Źródło: tvn.24.pl, gazeta.pl, onet.pl, auto-motor-i-sport.pl

 

  #Angela Merkel #Niemcy