Na Thomasa de Maziere - ministra spraw wewnętrznych Republiki Federalnej Niemiec - spadła ostatnio fala krytyki za to, w jaki sposób Niemcy radzą sobie z kryzysem imigranckim. Jednak minister odpiera te zarzuty i sam przechodzi do kontrataku, obwiniając swoją szefową, kanclerz Angelę Merkel. Jako członek rządu i jeden z najważniejszych ministrów de Maziere czyni to jednak ostrożniej niż politycy bawarskiej Unii Chrześcijańsko-Społecznej (partii bliźniaczej do rządzącej Niemcami CDU, z której wywodzi się #Angela Merkel), od dawna mający pretensję do kanclerz Merkel za problemy z imigrantami.

Sytuacja z imigrantami wymknęła się spod kontroli

Sytuacja wymknęła się spod kontroli po tym, jak zdecydowano się przywozić ludzi z Węgier do Niemiec– powiedział de Maziere w programie "Maybrit Illner" nadawanym przez niemiecką telewizję ZDF.

Reklamy
Reklamy

„To była tak wielka liczba, że wkradł się chaos. Teraz zabieramy się za to, żeby choć trochę uporządkować sprawy". De Maziere nie wspomina wprawdzie, kto zdecydował, żeby przywozić ludzi z Węgier do Niemiec, ale powszechnie wiadomo, że decyzję tę podjęła Angela Merkel. Tak pisze o tym angielskojęzyczna wersja tygodnika Der Spiegel w artykule pt. „Merkel’s refugee policy divides Europe”: „Merkel podejmuje decyzję: uchodźcy będą przywożeni [z Węgier] do Niemiec specjalnymi pociągami. Oficjalnie żaden z niemieckich ministrów temu się nie sprzeciwia, ale rządowi eksperci formułują poważne ostrzeżenia. Urzędnicy z ministerstw: spraw wewnętrznych i zagranicznych ostrzegają, że taka decyzja skłoni jeszcze więcej uchodźców, by kierować się do Niemiec. Ale Merkel to nie obchodzi. Bardziej zależy jej na wizerunku Europy.

Reklamy

Jaką wiadomość wysłałaby ona światu, jeżeli wszędzie zaczęłyby krążyć obrazki starszych ludzi i kobiet w ciąży maszerujących do Niemiec i słaniających się z wyczerpania”.

Potrzebny przepis ograniczający napływ imigrantów

"Tym, czego potrzebujemy, jest przepis ograniczający napływ [uchodźców] " – powiedział de Maziere w dalszej części wywiadu dla ZDF. Ponadto Europa powinna dobrowolnie zaakceptować „pokaźne kontyngenty” (großzügige Kontingente), w ramach których na nasz na kontynent byliby sprowadzani uchodźcy. Wszystko po to, żeby nie musieli oni korzystać z pomocy przemytników.

"Z prawnego punktu widzenia, nie ma ograniczenia co do azylu" - powiedział de Maizière, przyznając w tej kwestii rację kanclerz Merkel. "Ale musimy pracować, żeby faktycznie położyć tamę napływowi ludzi.”

źródło: spiegel.de #polityka zagraniczna #imigracja