Adam Styczek: Podczas warszawskiej demonstracji popierającej przyjęcie uchodźców dużo mówił pan o solidarności.

Robert Biedroń: Stoimy przed ważnym wyborem. Czy zbudujemy znów mury, zasieki? A może otworzymy drzwi dla tych, którzy dzisiaj jak my kiedyś potrzebują tej pomocy? W ludzkie DNA wpisany jest nomadyzm, bycie imigrantem. Wczoraj byliśmy my, dzisiaj to Syryjczycy czy mieszkańcy Erytrei, a jutro to może być każda inna społeczność. I ważne abyśmy o tym pamiętali. Ważne byśmy budowali taką przestrzeń, żeby zamiast murów budować solidarność. I by ta solidarność była w praktyce, a nie tylko deklaratywna. Mam nadzieję, że Polska ten test zda, bo nie widzę innego rozwiązania.

Reklamy
Reklamy

AS: To będzie trudny test dla Polski, bo wielu powątpiewa w faktyczne możliwości pomocy tak dużej liczbie osób - zorganizowania dachu nad głową, pracy...

RB: Maksymalnie możemy przyjąć 10 tysięcy uchodźców. Mamy 2,5 tysiąca gmin. Na każdą gminę jedna rodzina. Bez problemu jesteśmy w stanie utrzymać taką rodzinę.

AS: A chwilę później może się okazać, że niewielu uchodźców pozostanie w Polsce, bo większość będzie chciała uciec dalej do Niemiec lub Szwecji.

RB: Mamy odpowiednie instytucje, w których pracują prawdziwi profesjonaliści - ludzie, którzy od dawna zajmują się ocenianiem, kto jest uchodźcą. Świat ma bardzo dobre mechanizmy do tego, by to dobrze ocenić. To jest zbędna obawa. Ten, co ucieka przed bombami, torturami czy prześladowaniem na pewno nie jest uchodźcą ekonomicznym.

Reklamy

A ludzie z Syrii uciekają dlatego, że tam spadają im na głowy bomby, są torturowani i prześladowani. To nie ma nic wspólnego z ekonomią. To jest straszne i ohydne, bo my zapominamy o tym, że przykładowo w Warszawie - uciekaliśmy stąd, bo miasto było zbombardowane. I gdyby drzwi w tych krajach, które nas ugościły, były zamknięte, to pewnie dzisiaj nie było nas w tym miejscu. Ja to bardzo przeżywam i uważam, że dzieje się bardzo dużo złego, gdy używamy takiej retoryki, która jest egoistyczna i nie myśląca o drugim człowieku, jako istocie ludzkiej. Sprawiamy, że zaczynamy trochę myśleć o tych ludziach, jak o zwierzętach.

AS: Takie porównania można było znaleźć choćby w opisach zdarzeń na Węgrzech, gdy rzucano uchodźcom paczki z żywnością.

RB: Takie wypowiedzi pojawiają się też w internecie, wśród polityków i to jest bardzo wstydliwa sprawa. Naprawdę powinniśmy się zastanowić nad swoim człowieczeństwem. Mamy stereotyp innego uchodźcy. Boimy się. Lęk jest irracjonalny i powoduje często agresję.

Reklamy

Ta agresja jest w ten sposób wyrażana. To niestety jest naturalny mechanizm, ale my jako decydenci, jako ludzie którzy mają wpływ na kreowanie rzeczywistości powinniśmy to w jakiś sposób starać się okiełznać i rozwiązywać ten problem: edukacja, dialog, przekaz medialny, także prawo - to są narzędzia, które można wykorzystywać.

AS: Czy Polsce nie byłoby jednak łatwiej przyjąć uchodźców bliższych nam kulturowo - samych chrześcijan albo choćby ludzi z Ukrainy?

RB: Nie ma tolerancji, która ogranicza. Jeśli ktoś jest tolerancyjny, to jest tolerancyjny bez "ale". Jeżeli ktoś chce pomagać uchodźcom to powinien pomagać bez "ale". Myślę, że budując społeczeństwo, które jest oparte na ksenofobii religijnej, budujemy społeczeństwo nienawiści. Nasze społeczeństwo nie składa się wyłącznie z chrześcijan. W nowoczesnym państwie żyją ludzie różnych religii i różnych kultur. I nie ma alternatywy dla takiego państwa, a jeśli już się pojawia to wychodzi taka Korea Północna, Białoruś czy inny totalitaryzm. Ja bym nie chciał do tego wracać. #Terroryzm #imigracja #kryzys uchodźczy