6 września odbyło się ogólnokrajowe #referendum, w którym Polacy mieli zadecydować w sprawie trzech istotnych kwestii wagi państwowej. Odpowiadając na pytania, wyborcy mogli wypowiedzieć się w kwestii wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych do Sejmu, zmiany sposobu finansowania partii politycznych oraz rozstrzygania niejasnych przepisów wykładni prawa podatkowego na korzyść obywateli. Jak powszechnie wiadomo, finalna frekwencja wyniosła 7,8%, co jest wynikiem wręcz dramatycznym. Oczywiście przy takiej kolei rzeczy referendum zostało uznane za nieważne.

Prezydent Andrzej Duda w ogniu krytyki

Tuż po ogłoszeniu wyników na prezydenta Andrzeja Dudę spadły gromy krytyki w związku z bardzo niską frekwencją referendalną i kosztami związanymi z organizacją całego głosowania.

Reklamy
Reklamy

Zdaniem Macieja Łopińskiego, szefa Kancelarii Prezydenta, #Andrzej Duda stanął przed bardzo trudną decyzją. Co prawda miał możliwość odwołania całego referendum, jednak czyniąc to, naraziłby się na głosy mówiące, iż nie szanuje on woli obywateli i ogranicza w ten sposób polską demokrację. Z drugiej jednak strony, pozwalając na przeprowadzenie głosowania zarządzonego z polecenia byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego musiał liczyć się z krytyką z nieco innej strony. W tym momencie bowiem winą o utratę 100 milionów złotych nie obarcza się jedynie samego pomysłodawcy oraz osób czynnie wspierających inicjatywę, ale również Andrzeja Dudę, który wedle założeń powinien nie dopuścić do takiego marnotrawstwa.

Mniejsze zło

Patowa sytuacja, którą de facto wywołał Bronisław Komorowski, nie pozostawiła zbyt dużego pola do manewru.

Reklamy

Referendum z góry bowiem - pomimo wszelkich starań aktywistów, a zwłaszcza mocno zaangażowanego Ruchu Pawła Kukiza - było bardzo nieprzemyślaną decyzję ze strony poprzednika Andrzeja Dudy. Były prezydent zarządził głosowanie w bardzo szybkim czasie, praktycznie tuż po przegraniu wyborów prezydenckich, układając pytania pod kątem aktualnych emocji, które panowały w społeczeństwie. Zabrakło zarówno szczerych chęci ze strony niektórych środowisk politycznych, jak i czasu na niezbędne debaty oraz dyskusje polityczne. Niska frekwencja wywołana niewiedzą wśród obywateli, zwykłą awersją do narzędzi demokracji bezpośredniej czy też jawnym bojkotem uderzyła co prawda w Bronisława Komorowskiego, ale coraz częściej dosięga także Andrzeja Dudy.

Wśród opinii pojawiają się również głosy, że referendum mogło uratować dopisanie do niego trzech dodatkowych pytań, które poruszałyby wątek obniżenia wieku emerytalnego i powiązania go ze stażem pracy, prywatyzacji lasów państwowych oraz posyłania sześciolatków do szkół.

Reklamy

Między innymi na prośbę Pawła Kukiza, którą muzyk wystosował do nowego prezydenta, Andrzej Duda postanowił zorganizować drugie referendum w październiku. Wedle założeń miałoby ono poruszać wymienione powyżej kwestie i odbyć się równolegle z wyborami parlamentarnymi. Jednak decyzją Senatu z 4 września inicjatywa została odrzucona.

Źródło: fakty.interia.pl

 

 

 

  #Paweł Kukiz