Jest wszechstronnie wykształcony. Studiował chemię na Politechnice Warszawskiej, przetwórstwo na SGGW (Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego) i aktorstwo w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej. Jest również wszechstronnie doświadczony  życiowo (rocznik 1937) i zawodowo. Wystarczy wspomnieć, że był szatniarzem i bramkarzem w warszawskim Klubie Stodoła

Ale o wiele szerszej, bo telewizyjnej publiczności Stanisław Tym jest znany nie jako bramkarz tylko jako satyryk i aktor. Nieco węższej jako: rysownik, reżyser, komediopisarz i felietonista. Nad tą ostatnią wymienioną rolą chciałabym się przez chwilę pochylić. Za co z góry przepraszam zwolenników innych talentów Stanisława Tyma. 

Lekturę zaczynam od japońskiego początku, czyli końca. Dokładnie od Tyma 

Pisał felietony we „Wproście” i w „Rzeczpospolitej”.  Ostatnio pisze dla „Polityki”. Pisał i pisał, aż uzbierała się z tego książka „Pies czyli Kot. Felietony z lat 1972 - 2014”.  

Tym interesuje się tym, co go otacza i śmie mieć do tego swoje kąśliwe uwagi. A, że „w Polsce wszystko jest polityką”, co był uprzejmy słusznie stwierdzić Piotr Gadzinowski m.in. w rozmowie ze mną, to Tym także o tym, albo głównie o tym pisze. Pisać o polityce w „Polityce” to nie grzech, a nawet rzecz konieczna, więc Tym wywiązuje się ze swojej pracy wzorowo. 

Zauważyliście już pewnie, że zarówno nazwisko, jak i tytuł tygodnika potrafią determinować kto co i o czym pisze?

Przyznam, że cotygodniową lekturę tygodnika ze Słupeckiej (siedziba „Polityki”) prawie zawsze rozpoczynam od jej stron ostatnich, czyli tekstów kilku felietonistów, w tym Stanisława Tyma. I wiem, że zawsze mogę liczyć na satyryczno-tragikomiczne podsumowanie tygodnia w polityce. Co tam panie w polityce ?- pytam Tyma. 

W numerze ze środy 22.07 Tym odpowiada, że: „kiełbaska lewicy jest zjednoczona, ale cienka i przypalona. Trudno się dziwić, skoro przy grillu uwijają się: Leszek Miller - ostatni który pił z Breżniewem, Janusz Palikot, coraz bardziej podobny do Marksa i Engelsa, oraz wyjęty z szafy i otrzepany z moli Marek Dyduch. (…) Beata Szydło nie grilluje. Na tle łanów wyzłacanych pszenicą i posrebrzanych żytem rozciera w dłoniach kłosy chleba naszego powszedniego” (…) Po drugiej Japonii i drugiej Irlandii przyszła kolej na Ryszarda Petru: Polska może być Niemcami Europy Środkowo-Wschodniej (…)” (Polityka, nr 30 (3019)).  

Tyle informacji w zaledwie kilku zdaniach. 

Czemu piszę tyle o tym Tymie? Odpowiedź jest prosta, bo Tym pozwala mi zachować dystans do tego, co konfliktuje większość Polaków, czyli polityki

Tyma czytajcie. 

źródło: Polityka nr 30 (3019), fot. Owsiak.tv #wybory parlamentarne #Polityka Warszawa