Nadchodzące #wybory parlamentarne mogą spowodować prawdziwe katastrofy w szeregach kilku partii. Jeszcze przed rokiem sytuacja, w której w sejmie miałyby się znaleźć tylko trzy ugrupowania wydawała się mało realna. Obecnie wcale nie wydaje się to tak nierzeczywiste: o swój parlamentarny byt martwić się musi rządowy koalicjant PO, czyli Polskie Stronnictwo Ludowe, a także Sojusz Lewicy Demokratycznej i #Twój Ruch.

Pierwszy sejm III RP bez posłów PSL-u?

„Ludowcy” w ostatnim dwudziestopięcioleciu obecni byli w polskim parlamencie po każdych wyborach. Ponadto PSL to partia, która specjalizuje się w tworzeniu koalicji rządowych: niezależnie od tego, czy trzeba było dogadywać się z SLD, czy z PO Waldemar Pawlak i spółka zawsze byli gotowi dojść do porozumienia.

Reklamy
Reklamy

Tym razem jak najlepsze chęci mogą jednak nie wystarczyć, bowiem sondaże pokazują, że partia – w najlepszym razie – balansuje na granicy progu wyborczego. Notowania Premier Kopacz oraz całego rządu spadają z miesiąca na miesiąc, co nie pozostaje bez wpływu na odbiór społeczny „Ludowców". Gdyby PSL nie znalazło się w przyszłym sejmie byłaby to dla tego ugrupowania zupełnie nowa sytuacja i z pewnością pociągnęłaby za sobą również wiele poważnych zmian w regionalnych kadrach partyjnych.

SLD i Twój Ruch ruszają razem – ale dokąd?

Kłopoty wyczuwają także na lewicy. Sojusz Lewicy Demokratycznej, którego stery znów trzyma Leszek Miller, wygląda jak dawno nie doinwestowywana fabryka, która ze swoich linii produkcyjnych wypuszcza mocno przestarzałe produkty. I oczywiście sromotnie przegrywa na rynku, który został opanowany przez rozwijającą się konkurencję.

Reklamy

Tematy i obietnice, które kiedyś stanowiły o tożsamości ideowej Sojuszu i z którymi niegdyś udawało się Millerowi wygrywać wybory, zostały przejęte przez dwie największe partie. Dziś to Platforma Obywatelska w walce z PiS-em szermuje takimi pojęciami jak: aborcja, in vitro, prawa mniejszości seksualnych, czy też laickie państwo, z którego wyrugowane ma być nauczanie Kościoła Katolickiego. Z kolei niektóre postulaty ekonomiczne już dawno przejęło PiS – to politycy Prawa i Sprawiedliwości zapowiadają obecnie „500 złotych” na pierwsze dziecko, niższy wiek emerytalny, walkę z rosnącym bezrobociem i zwracają uwagę na brak zrównoważonego rozwoju kraju. Co gorsza, w zaistniałej sytuacji przegrywający SLD wcale nie sprawia wrażenie, że ma pomysł na swój nowy wizerunek, czego najlepszym dowodem było wystawienie jako kandydatki na prezydenta Magdaleny Ogórek. Równie desperacką próbą odebrania głosów rywalom wydaje się koalicja wyborcza z Twoim Ruchem, na którego czele stoi #Janusz Palikot.

„Szorstka przyjaźń” level expert

Weteran Leszek Miller i happener Janusz Palikot w roli odnowicieli polskiej lewicy – nie brzmi to szczególnie nowatorsko i nie zapowiada produktu, który mógłby obudzić szczególny entuzjazm wyborców.

Reklamy

Koalicja obu partii dziwić musi także dlatego, że SLD i TR wielokrotnie ścierały się w bezpardonowych atakach, na swój sposób podobnych do starć PiS-u i PO. Ich liderzy obrzucali się inwektywami zupełnie bezpośrednio, jak na przykład przed 1,5 roku, gdy Palikot z trybuny sejmowej zarzucił Millerowi obłudę, na co były premier odpowiedział czterowersową, dosadną ripostą zapożyczoną od Juliana Tuwima. Rok wcześniej Miller określił także posłów Ruchu Palikota jako „naćpaną hołotę”. Dziś razem pod nazwą „Zjednoczonej Lewicy” budować mają spójną koalicję, co najwyraźniej oba ugrupowania uznały za "dziejową konieczność". W tej sytuacji wygląda na to, że doświadczenie byłego premiera w „szorstkiej przyjaźni” z Prezydentem Aleksandrem Kwaśniewskim może być nie tylko użyteczne, ale wręcz niezbędne.

Źródło: ewybory.eu, tvn24.pl