W dniu Święta Wojska Polskiego #Andrzej Duda ponowił swój apel o bardziej zdecydowaną obecność wojsk Paktu Atlantyckiego w Polsce. W rozmowie z radiową Jedynką powtórzył swoje żądanie stacjonowania sojuszniczych wojsk w naszym kraju. Stwierdził: „Obecność #NATO w Polsce powinna być bardziej namacalna, powinna być faktyczna”.

Niemcy reagują wrogo na postulaty Dudy

Bezpośrednio po zaprzysiężeniu Prezydent zdecydowanie podkreślił, iż w swojej polityce zagranicznej będzie domagał się przemeblowania obecnej architektury militarnej w Europie, apelując o rozlokowanie w Polsce i innych krajach dawnego bloku wschodniego stacjonarnych jednostek wojsk NATO.

Reklamy
Reklamy

Niemiecka reakcja na apel Andrzeja Dudy była brutalna z punktu widzenia konwencji dyplomatycznych. Gazeta „Seuddeutche Zietung”, medialna tuba rządu Angeli Merkel, oskarżyła polskie władze o łamanie porozumienia z Newport, zgodnie z którym wyłącznie tak zwana „szpica” ma funkcjonować w Polsce. Przejawia się to w tym, że od czasu do czasu, raz na miesiąc, na polskich poligonach trenują swoje militarne sprawności żołnierze zaprzyjaźnionych armii. Niemcy są również członkiem NATO. Dlaczego więc przeciwstawiają się rozlokowaniu baz wojskowych w Polsce?

Z punktu widzenia strategicznego, ulokowanie baz Paktu w naszym kraju powinno być w ich interesie. Ewentualny atak Rosji na Europę zostałby – w przypadku stacjonowania nowoczesnych wojsk Sojuszu Atlantyckiego - spowolniony na terenach pomiędzy Odrą i Bugiem.

Reklamy

Skoro Niemcy kontestują w sposób nadzwyczaj bezczelny nasze dezyderaty, to najwyraźniej nie widzą dla siebie zagrożenia ze strony Rosji. Można stawiać pytanie: czy Putina i Merkel nie wiążą jakieś tajne protokoły? Oba państwa mają bowiem w tym doświadczenia. Raz jeden ministrowie zagraniczni obu krajów, Mołotow i Ribbentrop, podpisali wspólny pakt.

Szczyt NATO w lipcu 2016 roku

Ofensywa koncepcyjna Dudy jest z pewnością zaprogramowana na postawienie dezyderatu natowskich baz w Polsce na szczycie Paktu w lipcu w Warszawie 2016 roku. Brutalność pierwszych niemieckich reakcji na nasze postulaty wskazuje raczej na to, że Niemcy wolą wywołać dyplomatyczny konflikt, niż zgodzić się na militaryzację krajów dawnego bloku wschodniego. Jeśli rzeczywiście dojdzie do eskalacji konfliktu dyplomatycznego na linii Berlin – Warszawa – Moskwa, to wówczas uzyskamy test wiarygodności NATO.

Jeśli, pomimo niemieckich i rosyjskich protestów, bazy Paktu Atlantyckiego powstaną w Polsce, to wówczas uzyskamy potwierdzenie wiarygodności naszych sojuszników.

Reklamy

Jeśli jednak nie dojdzie – mimo naszych zdecydowanych apeli - do stacjonarnego rozlokowania jankeskich wojsk na flance wschodniej, to otrzymamy przysłowiowego „fuckenkreuza”, a Putin dostanie zielone światło do harców w naszej części Europy.

Czy gra Dudy nie okaże się zbyt kosztowna?

Duda z pewnością zaczął ostro pogrywać sobie z Angelą Merkel i Putinem. Jeśli jednak nikt go nie wspiera ze strony amerykańskich centrów wpływu politycznego, to jego grę można określić jako „dziecinne, pokerowe ściemnianie”. W tej grze, niestety, trzeba mieć asa w rękawie, bo stawka jest nadzwyczaj wysoka. Jeśli Duda jednak nie ma w zapasie „karty przebijającej”, to może nas wpędzić w poważne kłopoty. Blef często okazuje się w grze efektywną taktyką, ale pod jednym warunkiem – przeciwnicy muszą być głupcami. Niestety, ani Merkel, ani Putin nie wyglądają na głupków.

Rada dla Dudy: Chiny!!!

Jeśli w kołach politycznego wpływu w USA nie mamy akolitów popierających koncept stacjonarnych baz natowskich w Polsce, to trzeba wymusić taki fakt. Najlepszą sztuczką byłoby nawiązanie bilateralnych relacji z Chinami na niwie wspólnych przedsięwzięć w przemyśle zbrojeniowym. Można by nawet zapraszać Chińczyków na wspólne manewry wojskowe na naszych poligonach. Nie zaszkodziłoby nawet stworzenie polsko-chińskiego batalionu antyterrorystycznego.

Zbliżający się czas kryzysu pokaże to, czy "gierki geopolityczne Dudy" okażą się zabawą w harcerza czy w szczwanego gracza pokerowego.

Źródło:telewizjarepublika.pl #Angela Merkel