Polska rezygnując z polityki ekspedycyjnej i wyrażając swój sprzeciw interwencji w Libii mocno ostudziła zapał pozostałych członków #NATO we włączanie się w konflikt na Ukrainie. Z ćwiczeń w naszym kraju zrezygnowali Hiszpanie, Portugalczycy i Włosi. Również Grecy nie mają zamiaru bronić Europy wschodniej w razie zagrożenia.

Już w 2007 roku ówczesny marszałek Komorowski naśmiewał się z propozycji Anny Fotygi dotyczącej polityki ekspedycyjnej. W swoim wystąpieniu zarzucił idei dziwaczność: "Polska w swojej historii nie miała żadnych kolonii w Kongo i raczej nie powinna liczyć na kolonie w Afganistanie" - twierdził. Bronisław Komorowski wątek polityki ekspedycyjnej zarzucił również Jarosławowi Kaczyńskiemu podczas debaty prezydenckiej w 2010 roku. Fotyga broniła się wtedy, iż polityka ta ma na celu odciągnięcie konfliktów poza tereny państw członkowskich. Jej podstawowym zadaniem nie jest więc zdobywanie nowych terytoriów czy wręcz kolonii, a taką organizację wojska by poszczególne oddziały były gotowe do szybkiego przemieszczania się w rejony konfliktów. Także ważnym elementem tak prowadzonej polityki jest wzajemne wsparcie w miejscach prowadzonych działań wojennych. Skupiając się wyłącznie na własnych korzyściach większość europejskich krajów bez oglądania się na pozostałych będzie zmuszona do znacznych inwestycji w obronność. Trudno jednak liczyć na własne możliwości obronne w obliczu zagrożenia ze strony kraju, którego siła militarna jest dziesięciokrotnie większa od Polski.

Po około dwóch latach od rezygnacji z polityki ekspedycyjnej Europa wschodnia obawia się ataku ze strony Rosji, a Europa południowa konfliktu z krajami muzułmańskimi. Po odejściu od tej koncepcji kraje coraz mniej zainteresowane są wysyłaniem swoich żołnierzy w tereny, co do których nie widzą wielkiego związku politycznego i gospodarczego. Polska swoimi działaniami - choćby brakiem wyraźnego zaangażowania w walkę z państwem islamskim - więc znacząco osłabiła swoją pozycję militarną. Armie Hiszpanii, Grecji i Włoch czterokrotnie przewyższają nasze siły zbrojne.

Stąd Polska po cichu jednak wciela w życie realizację założeń, o których osiem lat temu mówiła Anna Fotyga. Już w październiku polskie wojska wezmą udział w ćwiczeniach we Włoszech, Hiszpanii i Portugalii. Powrót do tego typu praktyki zapowiadał już w trakcie swojego expose Minister Spraw Zagranicznych, Grzegorz Schetyna. W swoim wystąpieniu powiedział "Gotowi jesteśmy umacniać je (Bezpieczeństwo Europy) wspólnie z naszymi sojusznikami także na południowych rubieżach, w myśl zasady 'jeden za wszystkich, wszyscy za jednego'. Musi ona jednak działać tak samo w odniesieniu do Południa i do Wschodu".

Próby ocieplenia wizerunku Polski na arenie międzynarodowej (poprzez wykazanie większej elastyczności w dysponowaniu siłami zbrojnymi) to dobra prognoza na przyszłość. Pozostaje mieć tylko nadzieje, że próby włączania się w działania militarne na południu zaprocentują w przyszłości i w obliczu zagrożenia ze wschodu Polska będzie mogła liczyć na wsparcie południowych członków NATO. #Bronisław Komorowski #wojsko polskie