W ostatnich dniach potwierdzono, że w październikowych wyborach parlamentarnych SLD i Twój Ruch wystartują pod wspólnym szyldem „Zjednoczonej Lewicy”. Do koalicji wejść mają także Zieloni oraz Unia Pracy, która jeszcze w styczniu 2015 roku… zrywała trwającą od lat ogólnopolską współpracy z SLD. Najpilniejszym i najtrudniejszym zagadnieniem dla konstruktorów tego porozumienia jest zatem budowa wewnętrznej zgody pomiędzy ugrupowaniami, które w ostatnich latach prowadziły między sobą wojny podjazdowe niczym „prawicowy plankton” w połowie lat dziewięćdziesiątych. Pytanie jednak, czy nawet skonsolidowana i spójna programowo koalicja lewicowych partii będzie w stanie przekonać do siebie dostatecznie dużą liczbę wyborców?

Zjednoczona Lewica, czyli SLD-TR-UP-Zieloni

Niektóre gazety i portale internetowe już podchwyciły niefortunność nazwy nowej koalicji: nie ma wątpliwości, że „Zjednoczona Lewica SLD-TR-UP-Zieloni” wkrótce stanie się pierwszoplanowym bohaterem memów krążących po sieci.

Reklamy
Reklamy

Faktycznie, lewicowa koalicja, która od miesięcy wyczekiwana była z nadzieją okazać się może zabójcza dla SLD i „sił sprzymierzonych” – startując samodzielnie Sojusz musiałby zdobyć 5% głosów, co wydaje się dziś wynikiem realnym. Dla koalicji próg wyborczy wynosi jednak 8%, a więc sporo więcej. W pierwszym badaniu preferencji wyborczych opublikowanym po ogłoszeniu informacji o wspólnym starcie (sonda uliczna przeprowadzona w dniach 3-8 sierpnia) lewicowa koalicja otrzymała 10,5% poparciawystarczająco dużo, by wejść w skład nowego Sejmu. Kolejny, tym razem telefoniczny sondaż Millward Brown z 10 sierpnia wykonany dla Faktów TVN i TVN24 daje jej już jedynie… 8%. Zjednoczona Lewica wcale nie może się więc czuć bardziej komfortowo niż osamotnione SLD – zagrożenie parlamentarnego bytu pozostaje całkiem realne.

Reklamy

SLD może podzielić los… ZChN

Cofnijmy się na moment do „politycznej prehistorii”, by pokazać, co może czekać SLD. Jedną z partii, które źle wyszły na stworzeniu koalicji było Zjednoczenie Chrześcijańsko-Narodowe. W pierwszych wyborach, przy których zaczęły obwiązywać progi wyborcze, ZChN uzyskało 6,36% głosów. Ponieważ jednak do wyborów partia stanęła w koalicji z czterema mniejszymi ugrupowaniami do przekroczenia ośmioprocentowego progu wyborczego zabrakło 1,64%. ZChN znalazło się poza Sejmem i choć później jego przedstawiciele wchodzili jeszcze w latach 1997-2001 w skład rządzącego AWS, to ugrupowanie jako takie na zawsze utraciło swą polityczną pozycję. Dziś podobnego scenariusza nie da się wykluczyć w przypadku SLD, jako konsekwencji pomysłu Zjednoczonej Lewicy. Warto też zauważyć, że największym beneficjentem powstałej koalicji – o ile ZL zdoła przekroczyć próg 8% – zostanie #Janusz Palikot, który startując samodzielnie nie miałby szans na dostanie się do Sejmu. Tymczasem jednak ryzyko całej operacji bierze na siebie Sojusz.

Reklamy

I Leszek Miller – człowiek, który przed dwudziestu laty powiedział, że „mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, ale jak kończy”.

Źródła: polskatimes.pl, ewybory.eu, money.pl, fakty.tvn24.pl #wybory parlamentarne #wybory 2015