#Andrzej Duda ma wizję aktywnej prezydentury. Niestety, swoich inicjatyw w polityce zagranicznej nie konsultuje z rządem. To odbija się na wiarygodności Polski i pozycji samego prezydenta na arenie międzynarodowej” – przekonuje w rozmowie z serwisem „Blasting News” politolog Norbert Maliszewski, specjalista marketingu politycznego z Uniwersytetu Warszawskiego.

 

Prezydent Andrzej Duda swoim pomysłem o zmianie formatu rozmów dotyczących kryzysu na Ukrainie wprowadził zamieszanie w polskiej polityce zagranicznej. Jak Pan ocenia takie posunięcie głowy państwa?

Mam wrażenie, że są to błędy jeszcze docierającego się prezydenta i jego doradców do spraw międzynarodowych.

Reklamy
Reklamy

Na razie prezydent Duda, w odpowiedzi na swoje inicjatywy dostaje czarną polewkę. Prezydent Poroszenko odrzucił jego inicjatywę rezygnacji z formatu normandzkiego w rozmowach o rozwiązaniu konfliktu na Ukrainie. Nie została też dobrze przyjęta jego wypowiedź na temat baz NATO, jakiej udzielił dla „Financial Times”.

Prezydent zapowiedział, że będzie działał aktywnie. Jednak swoich inicjatyw nie konsultuje z rządem. Czy polityka zagraniczna powinna być tematem wojny wewnętrznej między prezydentem a rządem?

Póki co, prezydent prowadzi swoją politykę międzynarodową na łamach mediów. To nie jest dobra sztuka uprawiania dyplomacji. Z kanclerz Angelą Merkel polski prezydent powinien najpierw rozmawiać osobiście, a nie za pośrednictwem prasy. Przez to Polska przegrywa negocjacje, a sam prezydent osłabia swoją pozycję na arenie międzynarodowej.

Reklamy

Jaki cel przyświeca prezydentowi, aby włączyć Polskę w negocjacje dotyczące rozwiązania konfliktu n Ukrainie?

Uważam, że jest to element szerszej idei politycznej, zapoczątkowanej jeszcze przez Lecha Kaczyńskiego. Chodzi o przyjęcie przez Polskę pozycji silnego gracza w naszym regionie Europy. Andrzej Duda wyraźnie stara się być kontynuatorem tamtej wizji. Dla części elektoratu #PiS, zwłaszcza tej nastawionej nacjonalistycznie takie posunięcie może się wydawać jednak niezrozumiałe. Uważają oni bowiem, że Polska nie powinna angażować się na Ukrainie. Zresztą polityka zagraniczna nie jest w obszarze zainteresowania tej części zwolenników Andrzeja Dudy. Polacy, w większości nie interesują się losem Ukrainy. Ich obawy budzić mogą jedynie ewentualne sankcje ze strony Rosji.

Andrzej Duda w kampanii wyborczej zapowiadał, że będzie prezydentem wszystkich Polaków. Tymczasem dziennikarze twierdzą, że jego kancelaria faworyzuje przychylne sobie media. Tym krytycznym odmawia akredytacji na wizyty zagraniczne. To dobre posunięcie na starcie kadencji?

Odmawiając akredytacji dziennikarzom „Newsweeka” otoczenie prezydenta dało wyraźny sygnał, że to kara za nieprzychylną publikację na temat kilometrówek Andrzeja Dudy.

Reklamy

Wygląda to na taka małą zemstę. To duży błąd otoczenia prezydenta. Zamiast na starcie dać bonus zaufania, od razu poszedł na wojnę z krytycznymi wobec siebie mediami. Ten sam błąd popełniał swego czasu Lech Kaczyński. Andrzej Duda podkreśla, że chce być kontynuatorem jego polityki. Póki co, chociażby w relacjach z mediami popełnia podobne błędy, co Lech Kaczyński i jego otoczenie. #wybory 2015