Od setek lat ludzkość walczyła z różnymi żywiołami, z wieloma z nich nauczyła się zmierzać bardzo skutecznie. A przecież walka odbywała się przy wielce prymitywnym poziomie techniki. Czego zatem możemy się spodziewać i powinniśmy oczekiwać dziś? W dobie wysokiej techniki, rozwiniętej inżynierii, ogromnych możliwościach technologicznych, sprzętowych i wykonawczych?

Już w starożytności (Egipt, Mezopotamia, Chiny, Indie) budowano tamy, zapory, tworzono zbiorniki, wdrażano całe systemy irygacyjne. W miarę posiadanej wiedzy i możliwości regulowano sprawy gospodarki wodnej. Wówczas potrafiono już zapanować nad występującymi w przyrodzie zjawiskami hydrologicznymi, pojawiającymi się okresowo w różnych porach roku, o przebiegu bardziej lub mniej gwałtownym.

Reklamy
Reklamy

Skąd u naszych włodarzy taki brak przezorności?

Dziwi niepojęta niefrasobliwość, krótkowzroczność czy wręcz ignorowanie przez polską politykę działań w zakresie opanowywania żywiołu wody. Zwykle – to jedynie gaszenie pożaru. Mobilizacja pojawia się dopiero z chwilą zaistnienia groźnej, ekstremalnej sytuacji. Ileż to razy w ostatnich latach słyszeliśmy o ogromnych szkodach czynionych przez powodzie, o wylewaniu rzek, strumieni, podtopieniach, zawalaniu się gruntów i budynków?! Takie sytuacje gospodarz kraju musi przewidywać. Władze państwa i regionów powinni myśleć o zagrożeniach już na etapie planowania zagospodarowanie terenów. Dotyczy to: pól uprawnych, terenów pod zabudowę mieszkalną, industrialną czy inną. Plany winny być zatwierdzane dopiero po sprawdzeniu zagrożenia powodziowego czy zalewowego.

Reklamy

Możliwe sposoby

Żeby rozładować zagrożenia wynikające z gromadzenia się dużych mas wody lub też zbytniej suszy – istnieje wiele metod. Skoro niektóre znane i stosowane są już od stuleci – nie jest to problem na tyle trudny, żeby współcześni projektanci i inżynierowie nie potrafili się z nim uporać.

Jako znakomity przykład posłużyć może stworzony już w starożytności i sprawdzający się do dziś – system budowli hydrotechnicznych w Kotlinie Syczuańskiej w Chinach (w pobliżu miasta Dujiangyan, od którego pochodzi nazwa). To system skonstruowany w zgodzie z przyrodą, gdzie naturalny spływ wód nie jest sztucznie powstrzymany, lecz ułatwiony i uregulowany. Utworzono tam rodzaj odciętego wzgórza. Na okolicznej równinie wycięto dwa duże kanały, dzięki czemu wody rzeki znalazły bezpieczne ujście. Utrzymująca się w kotlinie wilgoć tworzy cieplarniany mikroklimat sprzyjający długiej wegetacji roślin. W monsunowym klimacie opady są bardzo nieregularne, przez letnie miesiące spada 70% ogółu deszczów.

Reklamy

Różnica w ilości opadów jest ogromna, w grudniu jest ich 40 razy mniej niż w sierpniu.

Dla porównania – w Krakowie różnica między najsuchszym a najmokrzejszym okresem jest najwyżej trzykrotna. Problemy w Polsce są więc dużo łatwiejsze.

Ktoś jednak powinien!

Na prace związane z budową solidnych zabezpieczeń przeciwpowodziowych, systemów rozprowadzających czy zatrzymujących wodę, budowę zapór, zbiorników retencyjnych, trzeba przeznaczyć niemałe pieniądze. Jednak fundusze i kompetentni zarządcy powinny się koniecznie znaleźć, bo cel jest priorytetowy. W końcu idzie o poczucie bezpieczeństwa, ochronę bytu i dobytku obywateli.

Problemem są też okresowe spadki poziomu wód, jej niedobory i susze. Latem tego roku wiele jest już terenów zagrożonych suszą np. obszar niziny mazowieckiej. Wisła stała się już zbyt płytka (stan nienotowany od lat), podobnie jest na innych rzekach w Polsce. W Warszawie, Włocławku, Toruniu obniżająca się woda odkrywa zatopione wraki, piaszczyste wyspy i kamienie. Uniemożliwia to żeglugę, kursy turystyczne są odwoływane. Rolnicze pola, a także lasy cierpią z powodu suszy i dużego zagrożenia pożarowego.

Podobnie, jak inne ważne sprawy (chociażby medyczne wynalazki, także niedoceniane i niefinansowane) – żywioł wody jest tematem w Polsce mocno zaniedbanym. Publicznym dotkliwym kosztem tych zaniedbań są gigantyczne wydatki państwa na zasiłki, odszkodowania, przesiedlenia czy odbudowę. #finanse publiczne #przyroda #finanse