Minął ostatni dzień 5-letniej kadencji prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Na podsumowania prezydentury przyjdzie jeszcze czas. Póki co Komorowski udzielił ostatniego wywiadu w TVN24. Nie zabrakło odniesień do relacji państwa z Kościołem katolickim.

Wypoczywający obserwator

Rozmowę z Komorowskim przeprowadziła Justyna Pochanke. Prezydent powiedział, że finał kadencji to dla niego mieszanina różnych emocji – trochę smutku, związanego z poczuciem rozstania, ale też pewnej lekkości, bo jednak z jego barków zniknie ciężar odpowiedzialności. Bronisław Komorowski zapowiedział, że nadal będzie obserwatorem, ale raczej wypoczywającym.

Reklamy
Reklamy

Pochanke zapytała go, czy wierzy w dialog i zniwelowanie podziałów w narodzie, a także jaką rolę w tym widzi Andrzeja Dudy. Komorowski odpowiedział z dużą rezerwą, że liczą się czyny, a nie deklaracje: „Pan #Andrzej Duda musi potwierdzić swoje słowa (…) czynami, dla mnie np. będzie sprawdzianem jego własne zachowanie, czy będzie zabiegał o to, aby być prezydentem nie tylko prawicy, nie tylko własnego ugrupowania politycznego”. Takim sprawdzianem może być np. kształt Kancelarii Prezydenta, a dokładnie jej skład: czy będą tam tylko politycy prawicowi.

Wiek emerytalny i wyższa kwota wolna od podatku

To strategiczne cele Andrzeja Dudy – także o nie Justyna Pochanke zapytała Bronisława Komorowskiego. „Dobry kierunek zmiany – już się nie obiecuje, że się cofnie wiek emerytalny do poprzedniego rozwiązania sprzed reformy, no bo to jest niemożliwe.

Reklamy

Ale trzeba było tego nie obiecywać (…). Ja nigdy nie złożyłem obietnic, których nie dotrzymałem” – podkreślił Komorowski.

Prezydent wyraził też pewne obawy wobec pomysłów napisania nowej konstytucji. Według niego projekt ustawy zasadniczej nigdy nie powinien być tworzony przez jedno środowisko polityczne, a realny wydaje się scenariusz, że PiS zdobędzie większość konstytucyjną. Komorowski stwierdził, że obecnie obowiązująca konstytucja powstała wtedy, gdy parlament był bardzo zróżnicowany – tak więc jest ona owocem pewnego porozumienia.

Trudne relacje z Kościołem

Ostatnie dni kadencji Komorowskiego upłynęły pod znakiem ataków ze strony tak samego Kościoła, jak i środowisk prawicowych – głównie przez to, że prezydent podpisał ustawę o in vitro. „Jakim cudem, zastanawiam się od pewnego czasu, pan – kiedyś prawe skrzydło Platformy, konserwa, tradycja, człowiek głęboko wierzący – kończy kadencję nazywany wrogiem Kościoła, a któremu część biskupów odmawia dziś prawa do Komunii Świętej? Jak to się stało?” – zapytała Pochanke.

Reklamy

Komorowski podkreślił, że w kwestii światopoglądu zawsze był człowiekiem środka, a przykład czerpał np. z Tadeusza Mazowieckiego czy Władysława Bartoszewskiego. Wiąże się z tym przekonanie o „przyjaznym” rozdziale Kościoła od państwa. Natomiast według Komorowskiego krytyka idzie od konkretnej osoby i nie jest oficjalnym stanowiskiem Episkopatu. Niemniej doszło do poważnego naruszenia relacji państwo-Kościół, skoro hierarchowie atakują urzędującego prezydenta. „Obawiam się takiej tendencji do budowania średniowiecznych rozwiązań, polegającej na tym, że się właśnie miesza różne porządki i że się zaczyna ścigać za poglądy, za odmienne poglądy. (…) Tym bardziej że (…) nigdzie w Europie tego rodzaju sytuacja nie zaistniała. Wszystkie episkopaty się jakoś zupełnie inaczej zachowywały w kwestiach ustaw dotyczących tej samej kwestii, tzn. stosowania in vitro” – stwierdził Komorowski. Zwrócił też uwagę na dwie inne tendencje, które się z tym wiążą: do „upolityczniania Kościoła” oraz „ureligijniania polityki”. Obie stoją w kontrze do założeń o rozdziale państwa od Kościoła.

Mimo deklarowanego poglądu o rzeczonym rozdziale Komorowski przez 5 lat prezydentury nieszczególnie to akcentował. Można więc sądzić, że dopiero silny atak personalny i swoista kampania nienawiści zmotywowały go do rewizji światopoglądu. Pytanie tylko, czy nie za późno? W obliczu dojścia PiS-u do pełnej władzy wspomniane tendencje tylko nabiorą na sile. #Bronisław Komorowski #wybory prezydenckie