W powszechnym przekonaniu Wielka Rewolucja Francuska była jednym z najważniejszych wydarzeń w historii Europy, a jej hasła: wolność, równość i braterstwo stanowią dumę demokratycznego świata. Nie znaczy to jednak wcale, że 200 lat po rewolucji hasła te muszą mieć przełożenie na życie codzienne. Ściślej mówiąc, nie muszą dotyczyć jednakowo wszystkich ludzi.

Hołd francuski

Jak miłosierny (i hojny) dla francuskich władz musiał być król Arabii, skoro skłonił je do zachowań dziwnych i niezrozumiałych? Do zlekceważenia ponad 100 tysięcy francuskich głosów sprzeciwu ludzi wolnych, równych i zbratanych wobec zamknięcia kilometrowego odcinka plaży. Ci wolni, równi i zbratani Francuzi odbijają się jak piłeczki od ogrodzenia, które znalazło się na Riwierze. Z Marsylianką na ustach mogą z odległości kilometra obserwować luksusową rezydencję króla, mając pewność, że jej słowa nie będą słyszane z takiej odległości przez monarchę i jego dwór poprzez szum morza.

Najstarsza córa Kościoła a najstarsza córa islamu

W Boże Narodzenie 496 roku ochrzczony został Król Franków Chlodwig. Zaś gdy w 622 Mahomet przeszedł z Mekki do Medyny, na obszarach dzisiejszej Arabii Saudyjskiej powstał #Islam,. Te 126 lat różnicy w perspektywie historii nie znaczy wiele. Jednak w perspektywie żywej wiary już tak. Francja po 1500 latach odeszła bardzo daleko od tego, co się wydarzyło za Chlodwiga. Arabia przeciwnie. Chociaż czas w sensie fizycznym płynie jednakowo, jest on czymś innym "tam" i "tu". Pomnik Jana Pawła II we Francji został oceniony przez władze jako pogwałcenie zasady świeckości państwa. Posiadania krzyżyka lub Biblii w Arabii oznacza wyrok śmierci. Francuzi mówią o postępie i tolerancji. Saudyjczycy o wierności prorokowi.

"Terroryzm" wakacyjno-intelektualny

Można podejrzewać, że król i jego świta nawet nie zauważą nawet tego, że znajdują się Francji (własna służba, własny kucharz itd.). Król ma przecież dwa morza w swoim pięknym i bogatym kraju, dlatego gdyby tylko zechciał, miałby do dyspozycji nie jeden kilometr, ale całe wybrzeże. Nie przyjechał pewnie do Francji, by podziwiać zabytki, zwiedzać muzea czy "dotknąć" francuskiej atmosfery. Po co więc cały ten "cyrk" z urlopem na Riwierze? Europejskie media informują o "europejskich wakacjach" arabskiego władcy. Ta informacja jest tak samo elektryzująca jak kolejny atak terrorystyczny dokonany przez islamskiego zamachowca samobójcę. Ale przyjemniejsza, bo nikt nie został zamordowany. Jednak w przestrzeni symbolicznej niewiele  różnią się od siebie. Obydwie mocno zaznaczają obecność.

Z pewnością betonowa droga i winda to nie łuk tryumfalny, ale na pewno kolejny kamień rzucony pod fundament tego, by najstarsza córa kościoła stała się najmłodszą córą islamu.

Źródła: liberation.fr; tvn24.pl