W jednej z kamienic na warszawskiej Saskiej Kępie znaleziono dwa ciała z ranami postrzałowymi - informuje serwis TVN Warszawa. Ciało mężczyzny należy, według sąsiadów zmarłego do byłego ministra oświaty z czasów PRL. Według informacji serwisu mężczyzna najpierw zastrzelił swoją żonę, a później sam popełnił #samobójstwo.

Ciała w mieszkaniu przy ulicy Zwycięzców znaleziono wczoraj wieczorem. #policja na razie unika udzielania szczegółowych informacji. Nie chce też spekulować na temat tego, co wydarzyło się w bloku przy ulicy Zwycięzców 19, gdzie mieszkało starsze małżeństwo. Potwierdza jedynie, że późnym wieczorem, na prośbę rodziny weszła do mieszkania pary 70-latków.

Reklamy
Reklamy

Rodzina od dłuższego czasu nie miała bowiem kontaktu z parą. "Na miejscu znaleziono ciała 76-letniej kobiety i 77-letniego mężczyzny"- powiedziała Ewa Szymański-Sitkiewicz z Komendy Stołecznej Policji. Oględziny na miejscu zdarzenia prowadził prokurator, który potwierdził, że małżeństwo zginęło w wyniku odniesionych ran postrzałowych.

Eutanazja na życzenie?

Tożsamość jednej z ofiar potwierdzili sąsiedzi z kamienicy. Według nich mężczyzna, to były minister oświaty z czasów PRL. "Był elegancki, miły, zawsze mówił o żonie z miłością" - tak zmarłe małżeństwo wspominają ich sąsiedzi, cytowani przez serwis tvnwarszawa.pl.

Przyznali też, że jego żona od dłuższego czasu zmagała się z chorobą. Mąż do końca opiekował się ciężko chorą towarzyszką życia. Zdaniem osób znających parę mogło w tym przypadku dojść do eutanazji na życzenie.

Reklamy

"To było skrócenie męki" - powiedzieli sąsiedzi w rozmowie z dziennikarzami.

Tych informacji nie potwierdza na razie prokuratura. Renata Mazur, rzeczniczka prokuratury na Pradze przekonuje, że na razie policja zbiera materiały dowodowe na miejscu zdarzenia. Ciała zmarłych zostaną też wkrótce poddane sekcji zwłok.

Nie jest na razie znane nazwisko zmarłego ministra, ani ekipa czy okres, w jakich sprawował swój urząd. Wiadomo, że był znanym dygnitarzem z czasów PRL odpowiedzialnym za resort oświaty. Prokuratura na razie unika podawania personaliów zmarłych.