20 lipca 2015 roku na Twitterze #Radosław Sikorski pisze: "Zdecydowałem, że nie będę kandydował w nadchodzących wyborach parlamentarnych". Ta wiadomość była informacją numer jeden, newsem dnia. Zelektryzowała media i zdziwiła bardzo wielu polityków. Ucieszyła posłów Prawa i Sprawiedliwości.

W poniedziałek, wtorek, środę, czwartek i pewnie jeszcze - co najmniej - do końca tygodnia media będą dociekały: Dlaczego? Takie ich prawo, taka ich rola. Ciekawe jest też to, że nawet premier Ewa Kopacz jest decyzją Sikorskiego zaskoczona. Podkreśla to przy każdej okazji. Choć z drugiej strony wszyscy pamiętamy, że kiedy Radosław Sikorski tuż po rezygnacji z funkcji marszałka Sejmu deklarował, że będzie jedynką na liście Platformy Obywatelskiej w swoim okręgu (Bydgoszczy) premier powiedziała: "Może to jego życzenie? Powiedziałam mu, żeby opiekował się regionem. To jego region i jego obowiązek. To nie jest jednoznaczne z "jedynką" na liście wyborczej (wypowiedź dla TVN, "Faktach po Faktach").

Reklamy
Reklamy

Każdy kto zna byłego marszałka wie, że musiało to urazić jego dumę i ego. Można też założyć, że właśnie dlatego Radosław Sikorski ogłosił swoją rezygnację ze startu w wyborach parlamentarnych na Twitterze nie uprzedzając o tym szefowej swojej partii. Po ludzku jest to nawet zrozumiałe, ale politycznie zaskakujące. Ale przecież Sikorski zawsze był politycznym outsiderem.

Presja i emocje, czy chłodna polityczna kalkulacja. Co się stanie z Radosławem Sikorskim?

Wracając do pytania: Dlaczego Radosław Sikorski zrezygnował? można też założyć, że uległ presji mediów i polityków swojej partii. Nie wytrzymał krytyki i to nie tylko tej związanej bezpośrednio z aferami - podsłuchową i madrycką. Zła passa jednego z czołowych polityków PO trwała dość długo. Z mediami prawie zawsze miał problem.

Reklamy

W moim odczuciu bardziej z własnej niż z ich winy.

Na jego ulubionym Twitterze widać, jak na dłoni, że bardzo często miał do dziennikarzy pretensje: "Wredny populizm mediów. A potem biadolą, że politycy boją się zamówić samoloty VIP", "A dziennikarze nie są obywatelami i nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za klimat, który tworzą?", "Tak, tak, minister SZ powinien przyjmować gości w saloniku z meblami z IKEI. Tabloidy kształtują świadomość" (źródło: Twitter/ RadekSikorski).

Są oczywiście i tacy dziennikarze, czy publicyści zarówno z Polski, jak i zagranicy, którzy żałują, że Radosław Sikorski zamierza pożegnać się z polską polityką. Przecież ma wiedzę, bogate doświadczenie, kontakty i cieszy się szacunkiem za granicą. O tym ostatnim świadczy m.in. artykuł w "Die Welt". Warszawski korespondent gazety, Gerhard Gnauck pisze w komentarzu: "Radosław Sikorski uważany był za twarz nowej Polski - inteligentny, pewny siebie, obyty w świecie. Były minister spraw zagranicznych i były przewodniczący parlamentu wycofuje się teraz z polityki". Gnauk dodaje, że w Polsce dobro publiczne jest zbyt łatwo niszczone przez "politycznych klownów i skoncentrowane na skandalach media".

Premier Ewa Kopacz też żałuje, bo jak podkreśla jej ocena afery taśmowej to jedno, a ocena wyborców, którzy znają swoich polityków z pracy w okręgach to drugie.

Reklamy

A jej jako szefowej partii zależy przede wszystkim na dobrym wynik wyborczym Platformy Obywatelskiej.

Warto dodać, że nowa marszałek Sejmu, następczyni Radosława Sikorskiego czyli Małgorzata Kidawa-Błońska również twierdzi, że to wyborcy są od oceniania wiarygodności zwłaszcza polityków takiego formatu jak Radosław Sikorski (był senatorem, ministrem obrony narodowej, ministrem spraw zagranicznych, marszałkiem Sejmu). Innego zdania jest natomiast Rafał Grupiński, przewodniczący klubu parlamentarnego PO. Według niego bohaterowie, czy jak kto woli antybohaterowie afery podsłuchowej powinni pożegnać się z polityką, przynajmniej na jakiś czas. Tak będzie podobno lepiej dla Platformy Obywatelskiej.

Radosław Sikorski to polityk ambitny. Prędzej czy później wyjawi nam swoje plany. I kto wie, czy jego zagraniczne kontakty nie okażą się tutaj kluczowe.

źródło: Twitter, "Die Welt"  #wybory parlamentarne