Myli się ten kto słysząc: propaganda, myśli: Rosja, Chiny, Korea Północna, Kuba, Wenezuela i oczywiście PRL. Propaganda w Polsce A.D. 2015 też istnieje. Oczywiście nie czai się na każdym rogu i nie bije codziennie po oczach, ale jednak jest. Gdzie? W jakiej formie? Kto ją tworzy?

Zdaniem eksperta z dziedziny jaką jest psychologia poznawcza jej klasycznym przykładem jest pierwszy w trwającej obecnie kampanii parlamentarnej spot Prawa i Sprawiedliwości o jakże dwuznacznym tytule "Wiarygodność". Napisałam - dwuznacznym - z pełną premedytacją. Dlaczego? Bo z jednej strony intencją autor/a/ów spotu było zapewne pokazanie, co Platforma Obywatelska ustami swoich prominentnych polityków (Kopacz, Tusk, Bieńkowska) mówiła, a co zrobiła.

Reklamy
Reklamy

I że jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Ale z drugiej znajdą się i tacy, dla których nie zachowanie PO jest mało wiarygodne, ale właśnie spot PiS.

Rywalizacja polityczna poprzez punktowanie zachowań, obietnic i decyzji przeciwnika politycznego to rzecz normalna, a nawet pożądana i to nie tylko w czasie kampanii. Nie podoba mi się jednak to, jakie skojarzenia przywołuje wspomniany spot. Nie chwaląc się, a jedynie zwracając uwagę, że znam temat wideo dość dobrze w praktyce, bo od ponad ośmiu lat zajmuję się nim na każdym etapie produkcji (od pomysły do wykonania), wiem, że zdjęcia powinny służyć zilustrowaniu tzw. merytoryki. Tymczasem w wideo przygotowanym dla PiS epatowanie nagraniami przedstawiającymi działania policji w czasie protestów górników (i nie tylko) z lutego tego roku służą za oskarżenie Platformy Obywatelskiej o nadużywanie władzy przy sugerowanym wykorzystaniu mundurowych.

Reklamy

Porównanie sposobu sprawowania władzy przez PO do metod jakimi posługiwały się władze PRL jest według mnie rodzajem nadużycia.

Zauważyłam to zarówno ja, czyli trzydziestokilkulatka, która PRL pamięta dość słabo, jak i kobieta, która z racji swojego wieku czasy pałowania przez milicję pamięta bardzo dobrze. Po obejrzeniu spotu PiS była wręcz zdegustowana i bez zawahania w głosie nazwała go "czystą propagandą".

Zdaniem psychologa społecznego analizowany film ma podziałać na wyborców w myśl zasadny - nie ważne jak jest, ważne jak my chcemy, żeby inni to widzieli. Psychologowie kognitywni twierdzą z kolei, że świat nie nazwany nie istnieje. Dlatego szukamy negatywnych cech u osób zaprezentowanych negatywnie, a pozytywnych u zaprezentowanych pozytywnie. Mówiąc prościej - kłamstwo powtórzone tysiąc razy staje się prawdą (warto przypomnieć, że to cytat z J. Goebelsa, czyli niemieckiego ministra propagandy).

Różne oblicza propagandy

Nie tylko w działaniach autorów spotu PiS można dostrzec działania propagandowe.

Reklamy

Wielu z moich znajomych, którzy nie sympatyzują z partią z ulicy Nowogrodzkiej w Warszawie (siedziba PiS) jeszcze w kampanii prezydenckiej, tłumacząc mi dlaczego w pierwszej turze zagłosowali na antystystemowca, czyli Pawła Kukiza mówili, że mają dość "propagandy sukcesu" uprawianej przez Platformę Obywatelską. Postawieniem krzyżyka przy nazwisku muzyka chcieli dać rządzącej od ośmiu lat partii nie żółtą, ale czerwoną kartę. I przyznam, że ich rozumiem, bo znam ich sytuację osobistą i zawodową. Po pierwsze pracują często po kilkanaście godzin na dobę na tzw. śmieciówkach; po drugie nie stać ich na mieszkanie, w którym będą mieli oddzielny pokój dla swoich dorastających dzieci; po trzecie nie wiedzą, czy będą mieć jakąkolwiek emeryturę; a po czwarte żyją w ciągłym strachu, że poważna choroba może zagrozić bytowi ich rodziny. W świetle tych problemów i zagrożeń trudno się dziwić, że są zbuntowani, rozgoryczeni, czy sfrustrowani - jakkolwiek by tego nie nazwać.

Czy w mediach propaganda wciąż jest obecna?

Paweł Kukiz tuż po ogłoszeniu wyników pierwszej tury wyborów prezydenckich zarzucał jednej ze stacji telewizyjnych (TVN): "w propagandzie przebiliście komunistów". W swoich częstych wpisach na oficjalnym profilu na Facebooku Kukiz szafuje oskarżeniami pod adresem niemal każdego dziennikarz, który bywa krytyczny wobec jego propozycji czy działań. Jeden z ostatnich przykładów: "Dziś ponad 20 minut rozmawiałem z Justyna Dobosz-Oracz. Z całej wypowiedzi wybrano ułamek. Jeden dotyczący podatku katastralnego (miałem na myśli podatek od wielkopowierzchniowych marketów), drugi... o marihuanie. Potem nawiazano do mojej wypowiedzi, iż Warszawa to Monako (mówiłem w kontekscie banksterki, korpo, itd). I pokazano.... najbiedniejszych mieszkańców Stolicy. "Wiadomości" prowadził znany filantrop i zatroskany o najbiedniejszych Polaków Piotr Kraśko. Napisałem do tej pieknej pani Oracz sms o treści: "Wybranie z tak długiej wypowiedzi tych fragmentów to bandytka. I Pani o tym wie" (wpis z 7.07, zachowałam pisownię oryginalną). Jak nazwać takie zachowanie Pawła Kukiza? Na pewno nie można powiedzieć, że jest to merytoryczna polemika. Przecież dobrze wie, że felietony wideo są krótką formą dziennikarską (ok.3 minut), więc jakim cudem miałyby zawierać tak długą wypowiedź muzyka? Za to kiedy jakiś dziennikarz schlebia Kukizowi to ten pisze: "Świetne!!! Poczytajcie pismaki tuczone zagraniczną kasą i uczcie się od Pana Kamińskiego RZETELNOŚCI!" (wpis z 30.06, zachowałam oryginalną pisownię). To kto tu uprawia propagandę?

O tym, że Telewizja Trwam jawnie wspiera Prawo i Sprawiedliwość lub szerzej Zjednoczoną Prawicę wie każdy, kto choć raz oglądał telewizję Ojca Rydzyka.

Jeśli chodzi o gazety to również trudno wskazać taką, która jest neutralna i obiektywna pod każdym względem.

Propaganda wciąż żywa

Gdyby się przyjrzeć zachowaniom i działaniom pozostałych partii politycznych również dałoby się wskazać działania propagandowe lub ocierające się o propagandę. Ja z racji ograniczeń w liczbie znaków jakie może mieć ten tekst musiałam się ograniczyć do skróconej analizy. Ale chętni mogą się wykazać w komentarzach (proszę tylko o zachowanie etyczne bez cienia propagandy negatywnej). #wybory parlamentarne