O tym, że Paweł Kukiz, a dokładnie jego rewelacyjny wynik w pierwszej turze wyborów prezydenckich już zmienił polską scenę polityczną pisałam kilka tygodni temu. Ale polska polityka zmienia się nadal, w trwającej kampanii parlamentarnej. Okazało się, że antybohaterowie ostatnich afer - podsłuchowej i madryckiej musieli podjąć trudne decyzje. Widać to wyraźnie po kolejnych deklaracjach o rezygnacji z kandydowania w jesiennych wyborach. Złożyli je: Zbigniew Girzyński, Adam Hofman, Jacek Rostowski i Radosław Sikorski. Z kolei niezwiązane z żądną aferą są deklaracje o wycofaniu się z czynnej polityki, które złożyli Włodzimierz Cimoszewicz, Ryszard Kalisz i Ludwik Dorn.

Reklamy
Reklamy

Startować czy nie startować? To pytanie zadaje sobie Krystyna Pawłowicz.

Niektórzy politycy zapomnieli, że media to tzw. czwarta władza

Aleksandra Siedlecka: Słyszymy kolejne deklaracje mniej lub bardziej lubianych polityków o rezygnacji ze startu w wyborach parlamentarnych. Jak Ty na to reagujesz?

Tomasz Grzelewski (dziennikarz sejmowy, Telewizja Superstacja): Reaguję ze zdziwieniem, które wynika pewnie z przyzwyczajenia. W końcu minęły już prawie cztery lata tej kadencji. Oczywiście trudno zaprzeczyć, że któregoś z posłów będzie żałowało się bardziej, a któregoś mniej. Decyzje o wycofaniu się z polityki są decyzjami indywidualnymi, ale wiemy przecież, że zostały podjęte w związku z tzw. aferami: podsłuchową i madrycką. Tak było w przypadku Jacka Rostowskiego i Radosława Sikorskiego.

Reklamy

Rezygnacja Sikorskiego jest zaskakująca, bo to polityk, który pełnił najważniejsze funkcje w państwie. Zaczynał jako senator, ale był też ministrem obrony narodowej i spraw zagranicznych, a ostatnio marszałkiem Sejmu. Trzeba jednak przyznać, że Sikorski nie cieszył się sympatią dziennikarzy. Głównie ze względu na to, że podkreślał własne ego, swoją wyjątkowość. Nie miał też dla nas zbyt wiele czasu, zwłaszcza jako marszałek. Niektórzy mówią, że był wręcz bufonem. Trudno temu całkowicie zaprzeczyć. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, kiedy był przychylny dziennikarzom. Znów odnoszę się do czasu, kiedy przewodniczył obradom Sejmu. Chyba zapominał lub bagatelizował to, że jesteśmy otwartym oknem, przez które politycy mogą kontaktować się z wyborcami. Dlatego jeśli ktoś jest niemiły wobec nas, to taki przekaz idzie do tych, którzy nas słuchają, czytają lub oglądają. Pamiętam zaledwie jedną sytuację, kiedy Radosław Sikorski mówił "ludzkim głosem".

Jednak zgodzisz się pewnie ze mną, że intelektualnie ciężko jest coś zarzucić Radosławowi Sikorskiemu?

Tak, intelektualnie tak.

Reklamy

Nie wiem jak inni, ale ja jestem wyczulony na kwestie logiczne i językowe w wypowiedziach polityków. I u Sikorskiego rzeczywiście trudno znaleźć tutaj jakieś wpadki, czy potknięcia. Jednak w jego wypowiedziach na pierwszy plan wychodzą ambicje. Tak zwana merytoryka jest - niestety - na drugim planie.

Może Radosław Sikorski ma też złych doradców?

Masz chyba rację. Miałem okazję poznać ludzi z jego otoczenia, kiedy był marszałkiem. I rzeczywiście pamiętam, że zapewniali mnie o tym, że przecież to wspaniały, wręcz genialny polityk.

Skończmy już analizę Radosława Sikorskiego. Wolę się dowiedzieć kogo będzie ci brakowało w parlamencie po jesiennych wyborach?

Przede wszystkim Włodzimierza Cimoszewicza (ostatnio senator), którego darzę olbrzymim szacunkiem. Już wyjaśniam za co. To jest człowiek, który mimo iż był przecież premierem nie wywyższał się i nie zabiegał o specjalne względy, bo senator Włodzimierz Cimoszewicz ma ogromne pokłady pokory. Nie jest jak Leszek Miller, który był premierem i teraz jest szefem SLD. Czy jak Jarosław Kaczyński, który też był premierem i "musi" być prezesem PiS. Cimoszewicz był po prostu senatorem, w dodatku niezrzeszonym. Nie zabiegał o funkcje kierownicze. Jego decyzja o tym, żeby nie kandydować w najbliższych wyborach jest chyba przemyślana. Oczywiście pamiętamy wszyscy, że raz już zaszył się w swojej puszczy, ale tym razem to chyba definitywne pożegnanie z czynną polityką.

Będzie mi też brakowało Zbigniewa Girzyńskiego (ostatnio poseł niezrzeszony). Byłem zaskoczony i rozczarowany, kiedy dowiedziałem się, że rezygnuje. Cenię Girzyńskiego za intelekt, który przejawiał się zwłaszcza w czasie jego wystąpień z mównicy sejmowej. On potrafił rewelacyjnie prezentować stanowisko Prawa i Sprawiedliwości, kiedy był jeszcze posłem tej partii. Obserwowałem wielokrotnie jak Jarosław Kaczyński reagował na te wystąpienia i widziałem, że był na prawdę szczęśliwy.

Będzie mi też brakowało Adama Hofmana (ostatnio poseł niezrzeszony), choć wiem, że opinie na jego temat są bardzo różne. Znam go długo i wiem, że przechodził różne koleje swojego politycznego losu. Rzeczywiście w pewnym momencie jego ego zaczęło dawać o sobie znać, co było pewnie konsekwencję znajdowania się na fali wznoszącej, czyli bardzo dobrych notowań w partii (PiS). Ale w ostatnich miesiącach nabrał pokory. Dziś Adam Hofman zaskakuje wyważonym spojrzeniem i osądem różnych sytuacji. Poza tym zmienił swoją fizjonomię (schudł kilkanaście kilogramów) (wyraźny uśmiech). Myślę, że nie tylko mnie, ale i prezesowi Kaczyńskiemu będzie brakowało Adama Hofmana. Ale politycy lubią nas zaskakiwać, więc może jeszcze spotkamy się z Hofmanem.

Jeżeli chodzi o Platformę Obywatelską to będzie mi brakowało Macieja Orzechowskiego (PO), który zajmował się zwłaszcza służbą zdrowia. To jest bardzo pracowity poseł. Nie był zbyt często obecny w mediach, więc nie jest też rozpoznawalny. Ale warto podkreślić raz jeszcze, że on ciągle pracował.

Brakować mi też będzie Krystyny Pawłowicz (PiS). Oczywiście jeśli potwierdzi się, że nie wystartuje.

Profesor to jedna z tych osób, które nadają Sejmowi pewnego kolorytu. Jeżeli nie będzie prof. Pawłowicz to na pewno nie będzie tak ciekawie, jak bywało.

A co z Ryszardem Kaliszem ( poseł niezrzeszony)?

To melodia przeszłości, odcinanie kuponów. Ja i nie tylko ja przyłapuję się na tym, że jak widzę Kalisza to odruchowo myślę - nagrajmy Kalisza, ale już po chwili przychodzi refleksja - ale właściwie po co? Kogo on reprezentuje? 

W tej chwili siebie.

Też tak myślę. Kalisz przypomina mi piłkarza, która grał kiedyś w Ekstraklasie, a potem spadał do coraz niższych lig.

A czy w przypadku Ludwika Dorna masz podobne przemyślenia jak przypadku Ryszarda Kalisza? Według mnie Dorn ma w sobie jakąś błyskotliwość.

Ludwik Dorn (poseł niezrzeszony) to bardzo specyficzna postać, która od dłuższego czasu nie może sobie znaleźć miejsca. Przecież był tzw. trzecim bliźniakiem (za czasów przynależności do PiS). Potem jego notowania gwałtowanie spadały. Poza tym przypomina mi trochę Radosława Sikorskiego.

Podsumowując, jeśli polityk ma siłę przebicia, czyli coś znaczy, coś sobą reprezentuje to partie się o niego starają. #wybory parlamentarne #sejm #senat