Hejt za pieniądze partii politycznych

Przy okazji licznych politycznych, politologicznych i socjologicznych podsumowań kampanii prezydenckiej wiele się mówiło i pisało o zatrudnianiu hejterów. Partie zarzucały sobie nawzajem pozyskiwanie ludzi do wylewania pomyj na politycznych przeciwników w sieci. 

Hejt jest realnym narzędziem walki politycznej i nikt już chyba nie ma wątpliwości, że są wśród nas ludzie, którzy parają się pisaniem "odpowiednich" komentarzy w internecie za pieniądze zleceniodawcy. Ich poziom - delikatnie mówiąc - pozostawia wiele do życzenia. Często są to fałszywe oskarżenia oraz zwykłe obelgi i wyzwiska. Ale przecież im dosadniej tym lepiej - zdają się myśleć niektórzy politycy i całkiem spora część naszego społeczeństwa. Hulaj dusza, piekła nie ma. Przecież nie podpisuję się nazwiskiem tylko nickiem, więc co im zrobicie?

O wyższości twórców memów nad hejterami

Drugim coraz silniejszym narzędziem oddziaływania na wyborców są tzw. memy, czyli wytwór przez jednych lubianej, a przez innych znienawidzonej popkultury. Memy to zabawne obrazki z równie, a często jeszcze bardziej zabawnym komentarzem, czasem cytatem. Są szybkim komentarzem do tego, co dzieje się wokół nas. Dotyczą nie tylko świata polityki, ale też sportu, czy religii. W związku z tym, że wyjątkowo "memogenni" są politycy i że mamy kampanię można się spodziewać, że polityczne memy zaleją w najbliższych miesiącach wszystkie możliwe portale społecznościowe.

Dobre memy obśmiewają polityków nie bezpośrednio, prostacko, czy banalnie, ale z dystansem i ironią. Za to je wszyscy lubimy. Z siły oddziaływania memów zdają już sobie sprawę politycy. "Wiadomo, że sztaby tworzyły i będą tworzyć coraz więcej tego typu rzeczy, jednak można je bardzo łatwo odróżnić od tych tworzonych oddolnie przez normalnych ludzi: nie są śmieszne". (Filip Połoska, wypowiedź dla Polityki, nr 27 (3016)). Tylko czy nikt z twórców dobrych/śmiesznych memów nie zostanie w końcu przekupiony/podkupiony? Joanna Dziwak, szefowa znanej wytwórni memów, czyli Hipsterskiego Maoizmu nie ukrywa, że otrzymała już taką propozycję, ale odmówiła: "Nie czułabym się z tym komfortowo i taka robota przyniosłaby mi więcej problemów niż korzyści" (wypowiedź dla Polityki, nr 27 (3016)). Na tym właśnie polega wyższość twórców memów nad hejterami.

Źródło: Polityka, nr 27 (3016). #wybory parlamentarne #wybory 2015