"Na moją chorobę niestety nie doczekam się nowych leków. Czy wobec tego mam nie korzystać z tego co jest, żeby sobie pomóc?" - pyta Maciej Helman, wiceprezes fundacji Krok po Kroku, postulującej legalizację medycznej marihuany. W rozmowie z Blasting News powiedział, co w sprawie pacjentów ma na sumieniu Aleksander Kwaśniewski i dlaczego państwo polskie uznaje go za przestępcę.

Centrum Zdrowia Dziecka zdecydowało o zawieszeniu terapii medyczną marihuaną prowadzonej przez dr Marka Bachańskiego. Jak pan przyjął tę decyzję?

Bardzo mnie to zdziwiło, bo przecież Dr Bachański nie prowadził leczenia środkami zdobywanymi na czarnym rynku.

Reklamy
Reklamy

To były legalne leki, które musiały być zatwierdzone przez odpowiednie organy w Centrum i w ministerstwie zdrowia. Takie środki sprowadzane są chociażby z Niemiec i muszą być zatwierdzone jako tzw. import celowy leków. Dziwię się, że ta procedura nagle została zakwestionowana, bo przecież dla dziewięciu pacjentów leczonych tą metodą była ona powtarzana kilkadziesiąt razy. Władze szpitala podpisały się i do tego importu doprowadziły. Jeżeli przyjąć takie tłumaczenie, że szpital się zagapił i nie zna wyników tej terapii, to kto odpowiada za te importy docelowe? Ktoś tu popełnił błąd, ale nie jest to na pewno dr Bachański.

Dlaczego w Polsce tak boimy się leczenia marihuaną?

W naszym kraju są tysiące osób, które chciałyby mieć możliwość leczenia medyczną marihuaną. Bardzo często to są ludzie, których stan jest tak poważny, że trafiają do hospicjów.

Reklamy

Medyczna marihuana jest dla nich często ostatnią deską ratunku. Największa grupę takich osób stanowią chorzy na nowotwory, którym medycyna nie jest w stanie pomóc. Trzeba pamiętać, że na świecie nie ma jeszcze zamkniętych badań klinicznych na temat skuteczności tzw. kannabinoidów, czyli THC i CBD. W Polsce pod tym względem jest jeszcze gorzej, ponieważ obie te substancje są zakazane. Zawdzięczamy to poniekąd prezydentowi Aleksandrowi Kwaśniewskiemu. To za jego kadencji uchwalono prawo uznające te substancje za nielegalne. Kwaśniewski, co sam teraz uznaje jako błąd takie prawo podpisał. Jakiś czas temu z siedzibie "Agory" odbyła się konferencja o polityce narkotykowej państwa i legalizacji medycznej marihuany. Kwaśniewski sam wtedy przyznał, że dzięki tej ustawie "wylaliśmy dziecko z kąpielą". Według niego 20 lat temu, kiedy ustawę przyjmowano nie było jeszcze nic wiadomo o leczniczych właściwościach marihuany. Okazuje się więc, że zapis w polskim prawie o karalności posiadania marihuany jest jednym z najbardziej restrykcyjnych na świecie.

Reklamy

Czy prezydent Kwaśniewski powiedział wam, pacjentom, że żałuje tej decyzji?

Stwierdził: "Zmieniłem zdanie, więc teraz mogę być waszym ambasadorem. Wykorzystajcie mnie, bo to ja wam podpisałem tę ustawę". W Polsce nadal się uważa, że medyczna marihuana może być wykorzystywana do celów, nazwijmy to "rekreacyjnych". Tymczasem leczniczy olej z tej rośliny ma postać czopków. Nie wiem, czy ktoś chciałby je brać dla "haju". To nawet nie daje takich efektów jak palenie marihuany.

Co jeszcze uniemożliwia w Polsce legalizację medycznej marihuany?

Brak edukacji. Nawet lekarze nic o tym nie wiedzą. Jedyny punkt konsultacyjny zajmujący się leczeniem marihuaną znajduje się w Hospicjum Onkologicznym na warszawskim Ursynowie. W czasie konferencji postulowaliśmy do ministra zdrowia właśnie o dostęp do wiedzy w tej sprawie.

Jak pana zdaniem to powinno być prawnie unormowane?

Trzeba brać przykład z krajów, które sobie z tym tematem już poradziły. W Czechach medyczną marihuanę przepisuje lekarz i można ją potem kupić w aptece. Jeszcze jakiś czas temu ja sam myślałem, że po legalizacji w niektórych stanach USA każdy będzie mógł sobie legalnie kupić konopie i je palić. To jednak wcale tak nie działa. Zastanawiam się więc, dlaczego nie sięgamy do doświadczeń tych krajów? Tam też przed legalizacją istniała ta narkofobiczna atmosfera. Jednak udało im się usiąść, porozmawiać i zacząć coś z tym robić.

Polityka wrzucania wszystkiego do jednego worka i zrównywania leczniczej marihuany z dopalaczami chyba nie pomaga?

My w Polsce jesteśmy mistrzami w takich uogólnieniach, bo nie trzeba się nad tym wtedy głębiej pochylać. Temat oczywiście nie jest prosty. Ja sam jestem pacjentem. Borykam się z rakiem mózgu, tzw. glejakiem czwartego stopnia. Przeszedłem już standardowe #leczenie, naświetlanie, chemię. Jeśli będę miał odnowę choroby, to medycyna nie będzie już w stanie mnie leczyć. Chorobę miałem zdiagnozowaną w zeszłym roku. Na szczęście to nie była duża zmiana, ale nadal na tej bombie siedzę. Jeśli znów coś mi mi się zacznie dziać ja już nie doczekam do nowych leków. Czy w związku z tym nie powinno się dać mi szansy, bym mógł skorzystać z tego co już teraz jest?

Skąd więc pacjenci tacy jak pan biorą leki z marihuaną?

Ludzie przywożą je z zagranicy. Tylko, że grozi im za to 15 lat więzienia. W Zielonej Górze skazano pacjenta za używanie leków na dwa lata w zawieszeniu. To wszystko jest nielegalne i w Polsce jesteśmy kryminalistami. Tak naprawdę musimy pamiętać, że medyczna marihuana nie jest do końca lekiem. To jest środek, który pomaga w bardzo ciężkich przypadkach, chociażby pacjentom w trakcie chemioterapii. Chemia działa tak, że pacjent nie może jeść. Marihuana sprawia, że pacjent na chemii może przyjmować pokarmy. W przypadku nowotworu takiego jak mój marihuana pozwala dotrzeć chemii do mózgu. Nasz organizm jest bowiem tak skonstruowany, że nie przepuszcza do mózgu niczego z krwiobiegu, więc chemia nie działa.

Jak to powinno być rozwiązane w Polsce?

Na razie nikt nie ma na to odpowiednich patentów. Kraje, które zalegalizowały marihuanę do celów leczniczych zrobiły to w ciągu ostatnich kilku lat. Tam jednak nikt nikogo za to nie zamykał do więzienia. W Polsce idzie się za to siedzieć. Ja jednak walczę o życie i to jest to, co Państwo mi dzisiaj proponuje.

Dodatkowy problem to badania. Jako środek zakazany nie można tego nawet badać. Idealnie by było gdyby takie leki były przepisywane i przyjmowane pod kontrolą lekarza. Nie powinny być zatem kupowane na czarnym rynku, ale w aptece. Rośliny powinny być uprawiane w sposób kontrolowany. Nam, pacjentom wcale nie zależy na legalizacji marihuany jako środka odurzającego. Chcemy, by składniki tej rośliny były wykorzystywane do celów medycznych, a nie do zabawy. My w Polsce musimy zdjąć z pacjenta odium karalności za to, że chce się leczyć. W większości przypadków jest to walka o życie. #legalizacja marihuany #polskie prawo