Krzysztof Szczerski nie jest już w polskiej polityce postacią anonimową, choć przez pierwszy okres swojego publicznego zaangażowania starał się pozostać w cieniu. Ten 42-letni renomowany wykładowca akademicki, od dawna związany z Uniwersytetem Jagiellońskim (w latach 2005-2007 oraz 2008-2010 pełnił funkcję wicedyrektora Instytutu Nauk Politycznych i Stosunków Międzynarodowych UJ) pojawił się w świecie polityki niespełna dziesięć lat temu. Jego analityczne zdolności i imponującą wiedzę w temacie Unii Europejskiej dostrzegł #Jarosław Kaczyński, w którego gabinecie Szczerski najpierw pełnił funkcję wiceministra Spraw Zagranicznych, a następnie wiceministra w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej.

Reklamy
Reklamy

Wówczas jeszcze sprawował bardziej rolę doradcy, niż polityka. Dopiero, gdy w 2011 roku dostał się do Sejmu z list Prawa i Sprawiedliwości zrobiło się o nim głośno, a on sam z impetem wkroczył na polską scenę parlamentarną.

Surowy recenzent bez kompleksów

Już w marcu 2012 roku Szczerski swoją sejmową krytyką polityki zagranicznej prowadzonej przez MSZ pod kierownictwem Radosława Sikorskiego wzbudził zainteresowanie mediów. Politolog UJ nie czuł respektu dla starszego o dziesięć lat i posiadającego większe dyplomatyczne doświadczenie ministra. Jego wystąpienia szybko udowodniły jednak obserwatorom, że krakowianin nie ma powodów, by czuć się od kogoś gorszym - jest bardzo dobrze przygotowany od strony merytorycznej i ma zadatki na niezłego mówcę. W rankingu tygodnika "Polityka" na posłów roku 2014 Szczerski został uznany za jednego z dziesięciu najlepszych: "w sprawach Unii Europejskiej i polityki zagranicznej wyrobił sobie bardzo mocna pozycję, ma dużą wiedzę" - napisano w uzasadnieniu tego wyróżnienia.

Reklamy

Obiekt przemyślanych ataków

Ponieważ wiedza Szczerskiego okazała się niepodważalna ci, którym nie w smak był ekspert od Unii Europejskiej w szeregach PiS-u ze wszystkich sił starali się zdyskredytować go w inny sposób. Politolog wykłada na wielu katolickich uczelniach i nie unika zabierania głosu w sprawach światopoglądowych - uznano więc, że to dobry pretekst do przypięcia mu łatki prawicowego ekstremisty religijnego. W debacie prezydenckiej Bronisław Komorowski posunął się nawet do cytowania tekstu naukowca, w którym roztaczał on wizję Polski jako republiki wyznaniowej. Jedyny problem polegał na tym, że ów tekst autorstwa Szczerskiego był opowiadaniem z gatunku political-fiction, Komorowski trafiał więc niezbyt celnie. Trochę przysłowiowego "błota" jednak pozostało, a podobna narracja podtrzymywana była także przez niektórych dziennikarzy: Tomasz Lis stwierdził nawet na antenie radia TOK FM, że "Szczerski to skrzyżowanie takich ludzi jak Macierewicz, Fotyga i Rydzyk".

Reklamy

Dyplomata w "dużym pałacu"

Poseł Szczerski przeczekał jednak czas, w którym żądano od niego, aby udowadniał, że nie jest wielbłądem i teraz przygotowuje się do nowego otwarcia w polskiej polityce zagranicznej. Z pewnością politolog UJ jeszcze nie raz usłyszy, że jest przedstawicielem "katotalibanu". Jego ambitne pomysły, które niekiedy wydać się mogą dyskusją na poziomie akademickim, wzbudzą jeszcze wiele razy histeryczny śmiech redaktora Lisa. Gorzej dla wszystkich krytyków i oponentów, kiedy jednak jedna z tych nieprawdopodobnych na pozór propozycji Szczerskiego wypali - wtedy dopiero okazać się może, że wiele rzeczy w polskiej polityce zagranicznej było już wcześniej możliwych, tylko komuś brakowało do nich odwagi, lub wyobraźni.

Źródła: polityka.pl, gazeta pl, szczerski.pl #Unia Europejska #Andrzej Duda