Aleksandra Siedlecka: Już w czasie wyborów samorządowych studentka, a dziś już Pani magistrantka Małgorzata Januś ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie prowadziła badania nad wizerunkiem kobiet w polskiej polityce. Z jej badań wynika, że żeby wzbudzić podziw wyborców polityk potrzebuje takich cech jak: pewność siebie, inteligencja, zdecydowanie, otwartość, energiczność i wiarygodność. Okazało się jednak, że cechy te wyborca postrzega/opisuje inaczej u kobiet i mężczyzn. To jak to jest z wizerunkiem kobiet w polskiej polityce?

dr hab. Hanna Bednarek, prof. SWPS: Kobiety, które kandydują w wyborach powinny stosować autopromujący styl autoprezentacji, bo on jest dobrze odbierany przez wyborców.

Reklamy
Reklamy

Podkreślam kobiety. W przypadku mężczyzn autopromocja jako strategia autoprezentacyjna już tak skutecznie nie działa. Wyborcy oczekują, że kandydaci (obu płci) będą również atrakcyjni fizycznie. Warto zwrócić uwagę, że wymienione przez panią, a wskazane na podstawie naszych badań cechy, nie są cechami zobiektywizowanymi. Specjaliści od marketingu politycznego widzą, że podobnie jak w życiu osobistym w polityce też mamy swoje preferencje, każdemu wyborcy kto inny się podoba. Każdy widzi atrakcyjność, wiarygodność, czy inteligencję w innym kandydacie. I tutaj pojawia się bardzo istotny wątek, że osoby o poglądach prawicowych widzą pewność siebie, inteligencję, zdecydowanie, otwartość, energiczność w kandydatach; z którymi się zgadzają, czyli tych, którzy reprezentują ich partię polityczną. Wiemy to, bo badane przez nas osoby wypełniły skalę poglądów politycznych.

Reklamy

Analogicznie, wyborcy lewicowi przypisywali kandydatom, którzy reprezentowali ich poglądy właśnie większą inteligencję, zdecydowanie, otwartość, energiczność i wiarygodność. Na tym też polega istota percepcji społecznej, że nie ważne jaki kto jest, tylko jakie cechy my w nim widzimy lub chcemy zobaczyć.

A na czym polega, czy raczej o co chodzi z tym stylem autopromocyjnym?

Na pytanie w jaki sposób można się autoprezentować, psychologowie społeczni Jones i Pittman mówią, że są różne sposoby. Można na przykład przyjąć zasadę kreowania się na osobę doskonałą moralnie, czyli: ja jestem bez skazy, nigdy w życiu nie zgrzeszyłem, nie ukradłem. Jestem prawdziwym patriotą, prawdziwym Polakiem, prawdziwym katolikiem. Jest to przypisywanie sobie wszelkich cnót moralnych.

Przyzna pani, że nie zawsze to działa i nie na każdego. Ale jest to sposób na autopromocję.

Inny sposób to autoprezentacja przez kreowanie wizerunku człowieka niebezpiecznego, np. przez zastraszanie: pan wie, kim jestem? gdy nasza partia dojdzie dom władzy to zrobimy z wami porządek.

Reklamy

Albo ingracjacja, czyli wzbudzanie sympatii przez upodobnianie się do innych. Jestem jednym z was, znam wasze problemy. Zwracanie się do innych ludzi ich językiem np. gwarą.

Sympatię można także wzbudzić poprzez udawanie skromności - życzliwiej odnosimy się do osób, które pomniejszają swoje sukcesy czy wręcz demonstrują brak kompetencji: ja to po prostu nic nie potrafię zrobić, nic mi dzisiaj nie wychodzi. Na przykład, kiedy kobieta ma problem z samochodem na drodze i zastosuje tą strategię to, po prostu, jej pomogą. Każda z tych strategii działa, ale w różnych okolicznościach z różną skutecznością.

Teraz wracamy do polityki. Okazuje się, że kobieta, która w polityce przyjęłaby strategię braku kompetencji lub kreowała wizerunek osoby doskonałej moralnie prawdopodobnie nie zrealizowała by swoich celów. Bo jak wygląda kandydatka, która mówi: no wiecie przepraszam, ale ja, tak w ogóle, to jestem tutaj przez przypadek i może się przydam do czegoś. Albo strategię osoby doskonałej moralnie, że ja nigdy nikogo nie oszukałam ani nie skrzywdziłam. Wychodzi na to, że skuteczną strategią, którą wyborcy są w stanie zaakceptować jest w przypadku kobiet właśnie autopromocja. Ona polega w skrócie na tym, że mówi się ludziom/wyborcom, że jest się osobą dobrze przygotowaną do życia publicznego: mam wyższe wykształcenie np. prawnicze lub jestem nauczycielką; mam takie i takie osiągnięcia zawodowe; prowadziłam firmę albo kierowałam dużym zespołem; od wielu lat działam charytatywnie. Dlaczego to się tyczy akurat kobiet? Kobietom stereotypowo nie przypisuje się cech liderek, czy menadżerek. Kobiety muszą o tym wprost powiedzieć wyborcom, bo w stereotypie polityka-kobiety akurat te cechy nie występują. One należą do stereotypu mężczyzny.

To by się w sumie zgadzało, gdyż to my - dziennikarze mówimy i piszemy, że kobietom, które predestynują do najwyższych stanowisk w partii czy państwie brakuje charyzmy. Za to nikt z nas nie ma wątpliwości, że mają ją prezes PiS Jarosław Kaczyński i honorowy przewodniczący PO Donald Tusk.

Charyzma oznacza siłę i atrakcyjność. Żeby można było komuś przypisać osobowość charyzmatyczną to osoba ta powinna posiadać określony profil osobowości, ewentualnie może spróbować wybrane cechy w sobie rozwinąć. W przypadku polityczek, o których rozmawiamy widać, że one pracują nad tymi cechami. Do kombinacji cech, które wskazują na osobowość charyzmatyczną, bo nie jest to jedna cecha, należy: dominacja i pewność siebie (jednostki charyzmatyczne emanują siłą i władzą, patrzymy i mówimy: silny człowiek), można ten efekt wzmocnić poprzez spójność w mimice i geście.

Kobieta chcąc stać się charyzmatyczną liderką, menadżerką, czy przywódczynią musi zamanifestować dominację i siłę. Nie ma innego wyboru.

dr hab. Hanna Bednarek, prof. SWPS w Warszawie, psycholog poznawczy.  #wybory parlamentarne