Pięć kadencji w Sejmie (prawie, bo ostatnia zakończy się w październiku) ma na swoim koncie Ludwik Dorn. Trzy Adam Hofman, a jedną kadencję w Senacie i dwie w Sejmie Radosław Sikorski. Panowie spędzili więc na Wiejskiej kawał życia. Nawet jedna czteroletnia kadencja - o takiej będzie mógł mówić już "za chwilę" (w październiku) Jacek Rostowski, odciska na człowieku znaczące piętno. 

Czy łatwo jest być politykiem-emerytem? Zapytałam o to Piotra Gadzinowskiego byłego posła SLD (3 kadencje w Sejmie). Z perspektywy osąd jest zwykle chłodny i wyważony. A rady mogą być dla przyszłych emerytów cenne. 

Aleksandra Siedlecka: Jak się Pan czuł na pierwszym roku swojej parlamentarnej emerytury? Czy konieczny był jakiś „odwyk”?

Piotr Gadzinowski: Pierwsze uczucie to cisza.

Reklamy
Reklamy

Brak dotychczasowych, notorycznych dzwonków telefonów. Brak maili. Już jestem niepotrzebny. Drugie uczucie to zdziwienie na widok osób, którym pomogłem jako poseł, a teraz omijają mnie szerokim łukiem. Zapewne boją się, że będę czegoś od nich chciał. Miałeś przyjaciół, znajomych i już nie masz. Jedynie obcokrajowcy, którym pomagałem: Wietnamczycy, Syryjczycy, Chińczycy, Ukraińcy i Rosjanie, nie zapominali o mnie.

Potrzebny był odwyk od przyzwyczajenia, że jest się "Panem posłem", a teraz zwykłym Obywatelem. Niektórzy szli na odwyk do AA.

Jak zabijał Pan czas? 

Nie musiałem go mordować. Wróciłem do publicystyki, pisania scenariuszy i książek, jestem wykładowcą w WSH (Wyższa Szkoła Handlowa) w Radomiu.

Czy tęsknota za Sejmem, jego korytarzami i zakamarkami oraz atmosferą była, a może wciąż jest u Pana bardzo silna?

Tęsknię za Sejmem, podobnie jak i za Uniwersytetem Warszawskim.

Reklamy

W drugiej instytucji uczyłem się i tworzyłem studencką kulturę. W Sejmie RP dużo się nauczyłem podczas solidnej pracy. Napisałem o tym serial telewizyjny i książkę "W Hongkongu. Za kulisami polskiego parlamentu". Podczas uroczystości X lecia Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, którego jestem współtwórcą, uświadomiłem sobie, że kilku ważnych dla polskiej kultury ustaw nie zdążyliśmy uchwalić. Leżą gotowe, ale prawica nie ma woli by te projekty ożywić.

Czy z polityki można się wyleczyć? Czy do polityki można się zdystansować?

Można, tylko po co? W Polsce wszystko jest polityką. Ale aby nie zwariować zupełnie, trzeba zachować dystans do polityki i - przede wszystkim - codzienną dawkę autoironii.

Jak Pan myśli, dlaczego z życia politycznego chcę się wycofać: Radosław Sikorski, Adam Hofman, Ludwik Dorn i Jacek Rostowski ? Nie pytam o Bronisława Komorowskiego, bo jego decyzję chyba potrafię zrozumieć.

Sikorskiego zgubiło przerośnięte ego połączone z „gównojadztwem", czyli jego nieszczęśliwymi kilometrówkami.

Reklamy

Hofman to klasyczny przykład poselskiego „gównojadztwa", czyli wyciągania nienależnych pieniążków z państwowej kasy. Dorn to polityk, który był mądrzejszy od swego prezesa, ale też tak zadufany w swojej mądrości, że cały czas to prezesowi swemu okazywał. Rostowski był fachowcem do wynajęcia. Niestety uwierzył, że może być politykiem. Na szczęście dożył wieku emerytalnego i już nie musi polityka udawać.

Proszę postawić szkolne oceny wymienionym przeze mnie politykom, w skali 1 - 6. 

Sikorski - 5

Hofman - kiedyś 4, ostatnio 1

Dorn - kiedyś 6, ostatnio 3

Rostowski -  3 z minusem

 

Jaką przyszłość wróży Pan tym panom?

Wszyscy umrą. Ale zanim to nastąpi to: Sikorski napisze interesującą książkę. Dorn będzie pisał i pisał nieskończoną interesującą książkę. Rostowski przemieni się w dziadka Gargamela opowiadającego kawały wnukom, a Hofman spróbuje przemienić się z leszcza w rekina. Jeśli trafi na kolejne bezrybie, to wróci do działalności publicznej.

Piotr Gadzinowski - kiedyś polityk, poseł na Sejm III, IV i V kadencji, zawsze dziennikarz i publicysta. Odznaczony Medalem Zasłużony Kulturze Gloria Artis. Autor książki „W Hongkongu. Za kulisami polskiego parlamentu”. 

fot. Youtube/Racjonalista.TV

  #wybory parlamentarne #Polityka Warszawa #wybory 2015