Aleksandra Siedlecka: Pani profesor chciałabym porównać ze sobą dwie najważniejsze kobiety w kampanii parlamentarnej, czyli Ewę Kopacz i Beatę Szydło.

dr hab. H. Bednarek, prof. SWPS: Nie jest żadną tajemnicą, że pani Beata Szydło swoją karierę polityczną zaczynała od takich cech jak: niepewność siebie, zawieszanie głosu, trudności z przemawianiem w Sejmie. Sprawiała wrażenie osoby zagubionej. Teraz, poprzez trening wystąpień publicznych nauczyła się kilku przydatnych w kampanii wyborczej zachowań (podkreślam, że nie ma w tym nic złego, bo na całym świecie politycy i menedżerowie się szkolą). Szydło nauczyła się czegoś, co nazywamy zarządzaniem wizerunkiem publicznym.

Reklamy
Reklamy

To jest kluczowe zadanie polityka. Warto zauważyć, że kandydatka PiS na premiera, jak każdy z nas, ma dni lepsze i gorsze. W jej wypowiedzi na Śląsku (z 30.06) były momenty, kiedy była pewna siebie i przemawiała sprawnie, ale były też momenty, kiedy powracała do swojej dawnej niepewności. To normalne, że kiedy się kontrolujemy wypadamy lepiej, a jak przestajemy się kontrolować, to wypadamy gorzej.

Pani premier #Ewa Kopacz podobnie. Miewa takie dni, w których jest lepiej przygotowana i przez to bardziej wiarygodna, ale są też takie sytuacje, kiedy jest bardziej emocjonalna. I tu ujawniają się różnice płci, mężczyźni łatwiej kontrolują swoje emocje niż kobiety i lepiej zarządzają swoim publicznym wizerunkiem.

W ogóle wydaje mi się, że na sukces w polityce mogą liczyć te kobiety, które potrafią zarządzać swoimi emocjami.

Reklamy

Proszę panią profesor o podanie trzech obiektywnych cech, którymi charakteryzują się panie #Beata Szydło i Ewa Kopacz.

Proszę pamiętać od czego wyszłyśmy w naszej rozmowie. Nie można oczekiwać, że nie znając osobiście drugiego człowieka (a mamy kontakt tylko z jego publicznym wizerunkiem) ocenimy go właściwie lub obiektywnie. Na tym polega właśnie "zabawa" w marketing polityczny i public relations.

Pani Szydło jest aktualnie wspomagana przez specjalistów, którzy jej podpowiadają w jaki sposób powinna się zachowywać, żeby pozyskać jak najwięcej wyborców, którzy z zaciekawieniem śledzą jej działania w kampanii wyborczej. Dodajmy, że kobiety raczej nie głosują na kobiety, zatem musi także walczyć o głosy mężczyzn.

Kopacz jest na scenie politycznej dłużej niż pani Szydło. I my mieliśmy okazję widzieć ją w różnych ważnych rolach politycznych. Zatem nie jest pretendentką. Była przecież ministrem newralgicznego resoru, czyli ministerstwa zdrowia. Później była drugą osobą w państwie, czyli marszałkiem Sejmu.

Reklamy

I powiedzmy sobie szczerze to są zupełnie inne funkcje publiczne. Inne cechy są przydatne do pełnienia funkcji marszałka, inne wiążą się ze sprawowaniem urzędu ministra zdrowia. Minister zdrowia może być bardziej empatyczny, wręcz się tego od niego oczekuje. Marszałek to druga osoba w państwie, osoba sprawująca ten urząd powinna być godna zaufania, koncyliacyjna, przydatne są też zdolności organizacyjnie. Kopacz potrafiła się do pełnionych funkcji dostosować.

Czyli pani Kopacz musiała przeskakiwać z roli w rolę.

Trzymając się tego teatralnego porównania, tak można powiedzieć. Następnie weszła w rolę premiera. Dodajmy, że jak się wchodzi w rolę premiera to trzeba być gotowym do konfrontacji swojego publicznego wizerunku z poprzednikami. To naturalne, że osobowość Kopacz porównywana jest zarówno z osobowością Hanny Suchockiej, jak i Donalda Tuska.

Wytypowanie pani Beaty Szydło na kandydatkę na premiera jest przemyślane, ponieważ wyborca będzie dokonywał porównania dwóch publicznych wizerunków kandydatek do roli - premiera: Kopacz vs. Szydło. Co więcej, wyborca będzie szukał odpowiedzi na pytanie, która z tych kandydatek ma więcej cech, które są zgodne ze wzorcem premiera.

Gdyby to była konfrontacja kobieta - mężczyzna to by to było zupełnie inne zadanie: premier-mężczyzna vs premier-kobieta. Pamiętajmy jednak, że to jest nasza projekcja.

dr hab. Hanna Bednarek, prof. SWPS w Warszawie, psycholog poznawczy.  #wybory parlamentarne