Prezes Prawa i Sprawiedliwości, nie wypominając mu wieku, nie jest ani ślepy, ani głuchy. Wie bardzo dobrze, że oprócz liderowania partii, czy ogólniej Zjednoczonej Prawicy jest też liderem w sondażach braku zaufania ze strony społeczeństwa. Oczywiście ma swój wierny, bezkrytyczny, czyli twardy elektorat, ale żeby wygrać wybory jego partia powinna wzbudzić zaufanie lub przełamać niechęć także części tych, którzy za prezesem nie przepadają. Dlatego Kaczyński musiał nadać swojemu ugrupowaniu nową twarz. Twarz umiarkowanej Beaty Szydło. Dlatego też sam usunął się w cień i postarał się o to, żeby politycy tacy jak Antoni Macierewicz czy prof. Krystyna Pawłowicz nie głosili swoich kontrowersyjnych poglądów.

Reklamy
Reklamy

Strategia umiarkowania dała PiS pierwszy od lat sukces wyborczy, więc czemu ma nie dać zwycięstwa po raz drugi, w jesiennych wyborach parlamentarnych? Dlatego kandydatką na premiera musiała zostać #Beata Szydło.

Ewa Kopacz nawet lubi Beatę Szydło

Premier #Ewa Kopacz kandydatury Beaty Szydło na premiera nie traktuje zbyt poważnie. Dlatego, kiedy na sobotniej (20.06) konwencji swojej partii rzucała rękawicę Jarosławowi Kaczyńskiemu żartowała, że w razie czego spotka się i z nim, i z Beatą Szydło. Zapytana później o tę uszczypliwość zdobyła się na publiczne oświadczenie, że nawet lubi Beatę Szydło. Na ripostę kandydatki Zjednoczonej Prawicy na premiera nie trzeba było długo czekać. Beata Szydło powiedziała, że ma problem z zaproszeniem premier Kopacz do debaty.

Reklamy

Po prostu trudno jej traktować je zupełnie poważnie.

Wszystko wskazuje na to Ewa Kopacz w kampanii parlamentarnej będzie musiała liczyć się nie tylko z Jarosławem Kaczyńskim, ale i z Beatą Szydło. Dlatego na pewno wielokrotnie będziemy obserwować i oceniać posunięcia, wypowiedzi i wygląd obu pań. Takimi prawami rządzi się bowiem każda kampania. A ta ze względu na novum w polskiej polityce jakim jest walka kobiet zapowiada się wyjątkowo ciekawie. #wybory parlamentarne