- "Jestem zszokowany i zaskoczony pozytywnie tym, co reprezentuje sobą pan #Janusz Korwin-Mikke" - powiedział w specjalnym wywiadzie dla Blasting News szef sztabu wyborczego Stonogi Partii Polskiej, Kamil Całek.

Adam Styczek: Próbował pan zjednoczyć środowiska antysystemowe. Nie żałuje pan, że nie udało się uzyskać porozumienia z Pawłem Kukizem i Januszem Korwinem-Mikke? Wasze połączone partie z pewnością miałyby dużo większe szanse na osiągnięcie dobrego wyniku w wyborach parlamentarnych.

Kamil Całek: Jeśli chodzi o partię pana Pawła Kukiza to wszystkim nieoficjalnie mówię, jaki osiągnie wynik w wyborach. I będzie on dużo niższy od obecnych wskazań sondaży.

Reklamy
Reklamy

W mojej ocenie jego partia jest świetnie rozpracowana przez służby. Z kolei Janusz Korwin-Mikke to naprawdę wspaniały człowiek. Jeździłem z nim busem w trakcie kampanii prezydenckiej i próbowałem zjednoczyć wszystkie środowiska antysystemowe. I muszę przyznać, że jestem zszokowany i zaskoczony pozytywnie tym, co reprezentuje sobą pan Korwin-Mikke. Jest osobą bardzo kulturalną, ma bardzo dużą wiedzę, zna języki obce. Pamiętam, jak wychodząc raz z busa pan Janusz do mnie powiedział "panie Kamilu, ale teraz pan nie może iść, bo będzie panu zimno". Patrzę, a ten człowiek wyciąga dla mnie swój sweter z walizki. I daje mi ten sweter, jak dziadek wnuczkowi. (Śmiech) Sweter sięgał mi do kolan. Tak, jak przedstawiają go media nie ma żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Nie skreślajmy ludzi, dopóki ich nie poznamy.

Reklamy

Ja pana Janusza poznałem i nie mogę o nim powiedzieć złego słowa. Dlatego myślę, że zamysł pana Zbigniewa Stonogi by nawiązać koalicję z kimkolwiek jest podobny do mojego. Jeśli kogoś znamy i współpracowaliśmy z nim w przeszłości, i się rozumiemy - to warto to dalej realizować i nie patrzeć się na to, że gdzieś ktoś buduje tylko w celu rozbijania.

W rezultacie jednak po prawej stronie sceny politycznej ustawia się kolejne ugrupowanie walczące o mandaty poselskie. Nie obawia się pan, że w wyniku tego przesilenia wszystkie partie tzw. antysystemowe zdobędą po parę procent, ale żadnej nie uda się uzyskać progu wyborczego?

KC: Nie obawiam się. A jeśli jakaś partia, środowisko czy ruch społeczny chce z nami współpracować, zawsze możemy rozmawiać o poglądach ideowych. Możemy rozmawiać o problemach ludzi i wytworzyć jakieś porozumienie, które w późniejszym okresie byłoby realizowane.

Pozostałym ruchom społecznym trudno będzie się jednak związać ze Stonogą Partią Polską, ponieważ aktualnie poza samym liderem nie wiadomo, kto jeszcze jest związany. Podczas Kongresu ciekawym PR-owo zabiegiem było zaproszenie do stołu konferencyjnego przypadkowych osób, które zdecydowały się przybyć. Z drugiej strony pojawia się ryzyko, że w szeregi budowanej ekspresowo partii wejdą koniunkturaliści... #wybory parlamentarne #Polityka Warszawa

KC: Jakoś musimy tych ludzi zweryfikować i wybrać. Mamy też na to mało czasu. I teraz pojawia się to pytanie, jak to zrobić. Część z tego typu ludzi ma jakieś niewielkie szanse prześliźnięcia się. Ale jeśli wyborcy zagłosują na inne partie, to będą mieli wręcz pewność, że i tak wprowadzą tych samych ludzi - osoby ze starej skostniałej nomenklatury postkomunistycznej. Z nimi w tym kraju nic się nie zmieni. Jest szansa na strukturalne zmiany w tym kraju. Musimy tego dokonać.