Zbigniew Stonoga protestował pod polską siedzibą Facebooka. W wydarzeniu miała wziąć udział liczna grupa zwolenników, ale ostatecznie bohatera wycieku akt prokuratorskich przywitała skromna grupka dziennikarzy.

Pod siedzibą Facebook Polska swoje niezadowolenie  z zablokowania stron Zbigniewa Stonogi zademonstrować miało kilkaset osób. Protest został zorganizowany w bardzo szybkim tempie - w ciągu ledwie 10 godzin od opublikowania informacji na nowym facebookowym profilu. Nawet na kwadrans przed planowanym wydarzeniem kolejni użytkownicy deklarowali chęć wsparcia Zbigniewa Stonogi. O godzinie 12 pod siedzibą Facebooka pojawili się jednak tylko dziennikarze i fotoreporterzy.

Reklamy
Reklamy

"Stoimy pod siedzibą wirtualnego Facebooka w wirtualnym biurze. Okazuje się, że firma która na terenie Polski prowadzi portal społecznościowy działa na półlegalnie. W KRS jest ujawniona przeważająca działalność jako usługi reklamowe. W Polsce usługi reklamowe nie mogą gromadzić danych osobowych, czyli ktoś, kto zarejestrował i użyczył dla Facebook Polska dane osobowe z GIODO popełnił przestępstwo" - powiedział na wstępie Stonoga.

"To wirtualna firma, która nawet nie płaci w Polsce podatku z tytułu wynajmowania biura, czyli podatku VAT od usług biurowych. Tak wygląda nasza rzeczywistość. Tak wygląda w Polsce nowa jakość wolnego słowa" - dodał kontrowersyjny biznesmen.

Stonoga odrabia straty

Równie szybko rozrasta się nowy fanpage biznesmena i publicysty. W ciągu ledwie dnia od założenia strony nowy profil został "polubiony" 120 tysięcy razy, a przed zablokowaniem cieszył się zainteresowaniem blisko 500 tysięcy użytkowników.

Reklamy

Konta polskiego biznesmena zostały wstrzymane z powodu opublikowania na nich zdjęć akt z postępowania prokuratorskiego dotyczącego tzw. afery taśmowej. W wyniku tego upublicznione zostały dane (adresy zamieszkania, telefony, informacje wrażliwe) świadków i podejrzanych. Wśród świadków można było znaleźć dane funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu, agentów ABW, ministrów i biznesmenów. Łącznie udostępniono opinii publicznej około 2500 kart z akt śledztwa, a w późniejszych wpisach kontrowersyjnego publicysty pojawił się również numer telefonu do byłego szefa CBA, Mariusza Kamińskiego. "Facebook zablokował mój profil, który obserwowało prawie 500.000 osób. To już jest działalność niezgodna z konstytucją" - ocenił Stonoga chwilę po zdarzeniu.

Zarzuty biznesmena z zarzutami

W piątek bohater wycieku treści akt prokuratorskiego postępowania przygotowawczego zarzucił polskiemu oddziałowi jednego z najpopularniejszych serwisów społecznościowych popełnienie przestępstwa tj. nieskładanie obowiązkowych sprawozdań rocznych.

Reklamy

"Piszemy masowe zawiadomienia do prokuratury. Jutro tutaj, a jak skasują na Tweeterze podeślę PDF, wystarczy wysłać pocztą elektroniczną do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście" - napisał na swoim profilu Zbigniew Stonoga. Stonoga został aresztowany za publikacje akt i usłyszał zarzut ujawnienia tajemnicy śledztwa. Biznesmenowi grozi do 2 lat pozbawienia wolności. #afera taśmowa