Premier #Ewa Kopacz nie ma ciekawych pomysłów na swoją kampanię wyborczą. W zasadzie wszystkie jej posunięcia stanowią polemikę wobec działań i wypowiedzi polityków innych opcji, szczególnie Prawa i Sprawiedliwości. Wyruszyła w drogę polskimi kolejami, co prawdopodobnie miało oznaczać większe zbliżenie do wyborców. Pani premier jako "zwykła Polka".

Czy reklama "kolej na Żubra" przestanie być emitowana?

"Kolej na Ewę" - to hasło rozpoczętej kampanii wyborczej Platformy Obywatelskiej. Miała to być ciekawa przenośnia, jak wypowiedziane podczas konwencji PiS "wyszło Szydło z worka". Znaczenie tego hasła leży jednak gdzie indziej.

Reklamy
Reklamy

Mówiąc, że przyszła kolej na coś lub na kogoś - określamy rychłą lub właśnie dokonującą się zmianę. Tak samo, jak w dwuznacznej reklamie napoju alkoholowego, która wmawia konsumentom, że oto przyszła "kolej na Żubra". Skoro Ewa Kopacz jest obecnym premierem, to gdzie ta zmiana? W przypadku wygranej nic się nie zmieni, zatem hasło jest całkowicie kłamliwe. Jeśli jednak wziąć pod uwagę niedawne dymisje oraz sromotną porażkę Bronisława Komorowskiego - można się spodziewać, że przyjdzie też kolej na dymisję lub porażkę wyborczą premier Ewy Kopacz.

Bronek się już pakuje, przyszła kolej na Ewę

Twitter jako taki bezlitosny być nie może, ale jest miejscem spotkań wolnych obywateli świata, którym nikt nie może zakazać bezlitosnego wykorzystywania pojawiających się nowych hashtagów.

Reklamy

Po wyborach prezydenckich #Platforma Obywatelska ogłosiła, że stawia na nowoczesną kampanię wyborczą z wykorzystaniem mediów społecznościowych i nieudolnie dokonuje prób przekonania społeczeństwa do głosowania na jej kandydatów. Kolejne akcje internetowe platformersów odnoszą jednak skutek odwrotny do zamierzonego. Przykładem niech będzie promowanie cudownej odmiany wizerunku naszego kraju, jaki nastąpił za sprawą rządów PO, pod hashtagiem "Polskawruinie". Użytkownicy Twittera natychmiast wykorzystali niefortunne hasło do celów wręcz przeciwnych, czyli całkowicie zgodnych z jego znaczeniem i pokazują ruinę, do jakiej ten kraj doprowadzono. Teraz z uciechą rzucili się na hashtag "KolejNaEwe", przewidując trudną przyszłość pani premier. Ktoś zauważył nawet, że postawa Ewy Kopacz podczas podróży pociągiem daje jej nadzieję na posadę konduktorki po przegranych wyborach. Otwarte pozostaje pytanie czy premier Ewa Kopacz połączy w kampanii te dwa hashtagi i będzie podróżowała tylko do miejscowości niebędących w ruinie.

Reklamy

Teraz będziemy jeździć tylko pociągami - kłamstwo Ewy Kopacz

Polska sieć połączeń kolejowych jest jedną z najskromniejszych w Europie, przez ostatnie lata koleje likwidowały połączenia i mimo wielkich wysiłków wizerunkowych nie odniosły sukcesu na polu polepszenia komfortu podróży. Rzutem na taśmę dokonano jeszcze wyrzucenia w błoto naprawdę wielkich pieniędzy, kupując kompletnie niepotrzebne i niedostosowane do polskich warunków włoskie Pendolino. Premier Ewa Kopacz powinna się zatem bardziej zadumać nad wyborem środka transportu. Podróżując koleją nie dotrze przecież do niektórych wielkich polskich miast, a co dopiero mówić o mniejszych miejscowościach czy regionach. Już bowiem w pierwszym dniu objazdowej kampanii pani premier była zmuszona część podróży odbyć samochodem, co zadaje kłam jej słowom wypowiedzianym przed kamerami o politykach Platformy Obywatelskiej: "teraz będziemy jeździć tylko pociągami". W sumie jednak podróż pociągiem, o ile nie ma się wynajętego całego wagonu, może się przyczynić do poznania rzeczywistych i prawdziwych opinii obywateli. Rozdrażnionych i złych nie tylko na komfort podróży, wieczne opóźnienia i ceny biletów, mocno odbiegające od jakości oferowanej usługi. Niejako mimochodem Ewa Kopacz może zebrać w pociągach całkiem ciekawy materiał porównawczy. Dane jej będzie poznanie bolesnych różnic w postrzeganiu sytuacji Polski przez rządzących i rządzonych. Przypomnijmy zatem, że podróże pociągiem uwielbiali znani i powszechnie nielubiani, a nawet znienawidzeni przywódcy totalitarni - Lenin, Stalin, Hitler oraz Kim Ir Sen. Oni wbrew pozorom uważnie słuchali obywateli. Dzięki temu wiedzieli, komu lub gdzie jeszcze dokręcić śrubkę. #wybory parlamentarne

Źródła: wPolityce.pl, Twitter, TVN24