Przedsiębiorca, poszkodowany przez sąd i urząd skarbowy, Zbigniew Stonoga rusza w Polskę. Jego akcje banerowe "Pie…ę fiskusa i złodziei z Wiejskiej" przysporzyły mu wielu fanów. Znana jest historia jego niesłusznego oskarżenia i nielegalnego osadzenia na 3,5 roku w więzieniu. Przypomnijmy: wszystkie zarzuty m.in. o oszustwa, malwersacje i udział w mafii paliwowej wycofano. Został uniewinniony prawomocnymi wyrokami ponad 100 razy. Od kilku lat walczy z Grupą Trzymającą Władzę o swoje dobre imię, z Urzędem Skarbowym o zwrot 2 mln. podatku VAT, z komornikiem o "przypadkową" rozbiórkę hali w Zamościu, z sądami w sprawach o zniesławienie. Twierdzi, że jest prześladowany. A teraz, na pewno, jest również zdeterminowany. Zaostrzył akcje banerowe i okleił kilka samochodów obraźliwymi dla władzy i fiskusa hasłami.

Jak działa polski demaskator?

W sieci krążą o nim memy, artykuły i filmy.

Reklamy
Reklamy

Na YouTube można obejrzeć wiele produkcji z jego udziałem. Na przykład, kiedy dzwoni do gabinetu politycznego premier Ewy Kopacz:

Zbigniew Stonoga: "Proszę pani, ja dzwonię z zapytaniem o możliwość spotkania się z panią premier. Dzwonię w sprawie poważnej. Jestem zwykłym obywatelem i jestem zainteresowany zakupem dwóch kopalń. Nie jestem SB-ekiem, tak jak pan Mróz, ale mam 2 razy po jednej złotówce, bo za tyle mniej więcej pani premier Kopacz chce sprzedać kopalnie koledze pana Schetyny. W tej sprawie chciałem się z panią premier spotkać (…) Legitymację mam słabą, bo nie złożyłem fałszywego oświadczenia lustracyjnego, nie jestem SB-ekiem i nie jestem kolegą pana Schetyny, ale kupić zawsze mogę (...) A jeśli nie mógłbym tego zrobić, to jestem w trakcie rejestracji spółek pracowniczych dla obecnych pracowników tych kopalń. Mówię tutaj o Kopalniach Sośnica w Gliwicach i Makoszowy. Chcielibyśmy z pracownikami tych kopalń usiąść z panią premier i omówić kwestię nabycia tych kopalń przez spółki pracownicze."

Akta z afery podsłuchowej

Niektóre media porównują Stonogę do słynnego, amerykańskiego demaskatora Edwarda Snowdena, byłego pracownika CIA, który ujawnił na łamach prasy kilkaset tysięcy tajnych dokumentów NSA.

Reklamy

W sprawie publikacji akt z afery podsłuchowej na Facebooku oświadczył, że niczego nie publikuje, a jedynie udostępnia to, co od 2 tygodni jest dostępne na chińskich serwerach. Twierdzi, że motywem jego działań jest poczucie praworządności i sprawiedliwości społecznej i robi to, ponieważ jak dotąd w historii polskich afer nikt nikogo, nigdy i za nic nie rozliczył. Najwyższy czas to zmienić. Ponieważ nie doczekał się żadnej odpowiedzi od rządzących w żadnej sprawie, postanowił założyć własne ugrupowanie i startować do sejmu w jesiennych wyborach parlamentarnych.

Kampania wyborcza Stonogi

Swoją kampanię Zbigniew Stonoga rozpoczął w Rzeszowie. Mówił tam o założeniach nowej partii. Ponieważ, według niego prawica w Polsce jest podzielona i nigdy nie będzie zjednoczona, a on sam nie chciałby być przypisywany do żadnej z istniejących formacji, potrzebna jest w Polsce nowa siła polityczna. Założeniem partii Stonogi jest dekomunizacja, która miałaby być punktem wyjścia do zmian. W programie znalazłoby się wydanie, zgodnego z prawem, zakazu pełnienia funkcji publicznych dla osób, które funkcjonowały w dawnym systemie komunistycznym.

Reklamy

Na spotkaniu podnoszono temat afery podsłuchowej i nadużyć, których dopuściła się Platforma Obywatelska. Według Stonogi po zeszłorocznych publikacjach nagrań z podsłuchanych rozmów w restauracji "Sowa i Przyjaciele" rząd powinien podać się do dymisji. Ponieważ tego nie zrobił, należy mu tę władzę odebrać. "Proponuję tylko jedną rzecz. Wierzcie państwo, nie wierzcie, ja chcę z polskiego życia publicznego wygonić komuchów" - podsumował.

Już ponad 14 tyś. osób jest czynnie zaangażowanych w tworzenie podwalin struktur partyjnych w wielu miastach w Polsce, a po publikacjach akt z afery podsłuchowej na Facebooku liczba ta lawinowo rośnie. W najbliższych dniach Zbigniew Stonoga zamierza objechać całą Polskę i odwiedzić wiele miast wojewódzkich i powiatowych. Chce uświadomić ludziom, co to znaczy, kiedy komunista jest sędzią, profesorem akademickim, dyrektorem szpitala czy szefem policji i jaki to ma wpływ na nasze bezpieczeństwo, finanse publiczne, służbę zdrowia, na to, jak się nas traktuje na drogach i w każdym urzędzie państwowym. Twierdzi również, że w polskiej przestrzeni publicznej nie ma nikogo, kto nie byłby bezpośrednio lub pośrednio związany z SB-ecją. Nie ma w Polsce dużej, rentownej firmy, którą prowadziliby młodzi ludzie po studiach. W zarządach wszystkich znaczących firm są "byli towarzysze".

Na pytanie, czy zdąży przed wyborami i czy ewentualnie dałby się namówić na współpracę z Pawłem Kukizem lub Januszem Korwin-Mikke, Stonoga odpowiada, że nie chce po niczyich plecach wspinać się do władzy i że doskonale poradzi sobie sam. Pomimo tego, że nie ma doświadczenia w budowaniu struktur partyjnych, to jednak ma duże doświadczenie prawnicze. Studenci z Wrocławia już tworzą jego stronę internetową, a sympatycy organizują spotkania w terenie. #Facebook #wybory parlamentarne #afera taśmowa