Obóz prorządowy wciąż nie może wygasić w sobie wściekłości po przegranej Bronisława Komorowskiego w wyborach, choć propaganda robi, co może, aby osłodzić sobie gorycz porażki. #Paweł Kukiz jest kolejną ofiarą tandetnej propagandy, na lep której może dać się nabrać tylko ktoś naprawdę niemyślący sam za siebie.

Poprzednim przykładem tego typu zagrywek była propaganda sondażowa przy okazji sondażu CBOS, gdzie redaktorzy gazeta.pl próbowali wmówić, że już wszyscy żałują głosowania na Dudę - choć jeszcze nie rozpoczął on swojej kadencji! Drugi atak propagandowy idzie w Pawła Kukiza, którego obecności na scenie politycznej nie mogą znieść lojalny PO establishment i media (vide wściekły Tomasz Lis).

Reklamy
Reklamy

Dziś na stronie głównej portalu gazeta.pl pokazuje się po prawej stronie następujący pozycja w newsach: "Katolik Kukiz nie chce imigrantów. Co zrobi po słowach episkopatu?". Czy Państwa zdaniem tekst dotyczy wyłącznie Kukiza? Otóż... nie. A gdy klikniemy na tak zachęcający nagłówek, pokazuje się nam tekst Katarzyny Kolendy-Zaleskiej pod tytułem: Kościół apeluje o pomoc uchodźcom. Co więc robi tam Paweł Kukiz? Na osiem akapitów jego nazwisko pojawia się... jeden raz, a i to w kontekście pytania autorki tekstu, co zrobi w przypadku stanowiska episkopatu, że imigrantom trzeba pomagać? Pytanie to pada po stwierdzeniu: "Do stanowiska Kościoła muszą się teraz odnieść także politycy prawicy", jednakże żadnego innego nazwiska KKZ nie wymienia.

Jak działa propaganda?

Chwyt propagandowy jest tu podwójny.

Reklamy

Po pierwsze - nazwisko Kukiza w leadzie newsa ma skłonić jego sympatyków do kliknięcia i przejścia do tekstu (liczba odsłon wzrasta, a co za tym idzie - zarobek na reklamach). Po drugie - głosowało na niego mnóstwo młodych ludzi, którzy z klerem nie chcą mieć nic wspólnego. Podkreślenie "katolik Kukiz" ma służyć jego deprecjacji w ich oczach. Kilka dni wcześniej również gazeta.pl pokazała na swojej głównej stronie propagandówkę. Tekst nosił tytuł: "To był jej kandydat. Głosowała na Kukiza". Zauważmy - BYŁ. To oznacza, że już nie jest. Dlaczego więc "głosowała"? Tu rozwijamy tytuł, który w pełni brzmi: "Głosowała na Kukiza, ale nie widzi go w roli prezydenta". Ola, młoda warszawianka, jest bohaterką cyklu reportaży, w którym autorzy chcą odpowiedzieć na pytania nurtujące redakcję przy Czerskiej i Bronisława Komorowskiego: "Kim są młodzi ludzie, którzy głosowali w wyborach prezydenckich na Pawła Kukiza? Dlaczego poparli kandydata bez doświadczenia politycznego?". I cóż nam powie Ola (Aleksandra Łapińska)? I tu - o dziwo - potwierdza słowa wielu osób, które głosowały na Kukiza: mają dość PO i PiS.

Reklamy

Jednak "postępowcy" z GW nie byliby sobą, gdyby nie poruszyli tematu homoseksualizmu, a Ola to oczywiście "młoda, z dużego miasta i wykształcona", więc smuci ją fakt, że Kukiz nie woła głośno o związki partnerskie i nie bierze udziału w paradach równości.

A co dalej? Ola stwierdza: "nie jest poważną osobą, którą można brać za autorytet i który mógłby nas dobrze reprezentować". Dlaczego zatem nie zapytano jej, czy dobrze reprezentuje nas człowiek, który skacze po fotelach w obcym parlamencie i popełnia gafę za gafę na spotkaniach międzynarodowych? Pewnie dlatego, że musiałaby przyznać, że Komorowski w tej roli jest... a raczej był do bani. Wywiad kończy się optymistycznym stwierdzeniem, że Kukiz to co prawda zło, ale najmniejsze ze wszystkich. A ponieważ do wyborów jeszcze nieco czasu, liczę na to, że dzięki propagandystom z "Gazety" będzie można się pośmiać nie raz.

Źródło: gazeta.pl

#wybory parlamentarne #wybory prezydenckie