Nocna konferencja pod prokuraturą po wypuszczeniu Zbigniewa Stonogi była na bieżąco udostępniana i komentowana w mediach społecznościowych. Po wieczornym zatrzymaniu w związku z ujawnieniem akt z afery podsłuchowej i przesłuchaniu, Zbigniew Stonoga został zwolniony, ale zastosowano wobec niego środki zapobiegawcze: zakaz opuszczania kraju, dozór policyjny i zwrot paszportu. Postawiono mu zarzut z atr. 241 (występek zagrożony karą pozbawienia wolności do lat 2-óch) ujawnienia tajemnicy śledztwa. Oskarżony nie przyznał się do popełnienia tego czynu. Podczas konferencji podziękował wszystkim, którzy czekali na niego pod prokuraturą. Oświadczył, że żyjemy w nieludzkim kraju, w którym "nie skupiamy się na tym, że doktor Kulczyk trzy razy klaszcze w ręce i przybiega jak pies pekińczyk minister spraw zagranicznych doradzać mu jak ma otworzyć biznes energetyczny na Ukrainie, nie skupiamy się na tym, że Leszek Miller i Aleksander Kwaśniewski ustawiają treść przyszłych zeznań w postępowaniu karnym w przedmiocie nielegalnych więzień CIA, tylko zastanawiamy się nad tym, że Zbigniew Stonoga, skądinąd przestępca, ujawnił tajemnicę śledztwa. I to jest dramat." 

Prokuratura robi medialny show

W zwykłym trybie wzywa się podejrzanego do prokuratury, stawia zarzuty i ewentualnie stosuje środki zapobiegawcze. Tym razem jednak prokuratura zabrała pana Stonogę z domu o godz. 21.30, jak przestępcę, aby wykonać czynności, które mogłyby poczekać, zgodnie z przyjętymi normami, do następnego dnia. Przedstawiciele mediów czekali na konferencję pod budynkiem prokuratury aż do w pół do pierwszej w nocy. Rozpoczął się medialny show. Zbigniew Stonoga stwierdził, że nie boi się następnej sprawy karnej, bo jest człowiekiem 118 razy uniewinnionym prawomocnym wyrokiem sądu. Poruszał też sprawę nielegalnego pozbawienia go wolności na 3,5 roku, w której Sąd Najwyższy wyrokiem z dnia 26.07.2006 uznał, że było to rażące naruszenie prawa. Emocjonalnie opowiedział historię przeszukania i rozebrania do naga jego 72-letniej matki, która odwiedzała go w więzieniu. Na zakończenie swojej wypowiedzi powiedział, że w d....ie ma polski wymiar sprawiedliwości i poprosił media, aby "przepchnęły" jego wypowiedź w redakcjach. Powiedział, że złożył do protokołu następujące oświadczenie: "Panie Seremet, ja pana bardzo proszę, niech pan i ta pańska rządowa wataha odp.....i się ode mnie w delikatny sposób (...) bo ja nie mam żadnego prywatnego interesu, żeby publikować, czy nie publikować akta jakiejś sprawy". #sądownictwo #polskie prawo #policja