Od wielu godzin środki masowego przekazu w naszym kraju przytaczają analizę, zamieszczoną w najnowszym, niemieckim (jest też angielskie) wydaniu tygodnika "Der Spiegel". "Kaczyński nie powtórzy sukcesu Dudy, jest balastem dla własnej partii." To rzeczywiście jest dość ważna wiadomość. Nawet jeśli wziąć pod uwagę, że autor tej analizy - Jan Puhl, jako jeden z pierwszych niemieckich dziennikarzy wypowiadał się już przychylnie o wyniku polskich wyborów prezydenckich. Polskie portale i rozgłośnie przytaczają go zresztą nie w oryginale, ale w streszczeniu dokonanym przez redakcję Deutsche Welle. Jeszcze ważniejsze jest jednak co innego.

Duda na pewno jest dobrym Europejczykiem - podkreśla to cała niemiecka prasa

"Najgorszy strach już minął (Die Angst geht um)" - tak podsumowuje zmieniającą się w Berlinie ocenę sytuacji w Polsce komentator tejże międzynarodowej rozgłośni radiowej.

Reklamy
Reklamy

Redaktor Christoph von Marschall podkreśla: "Zaś Polska nie jest już krajem braci Kaczyńskich. W tych wyborach prezydenckich chodziło nie tyle o dokonanie wyboru między prawicą a liberalizmem co o nieuniknioną już w tej chwili zmianę pokoleń. Właśnie z tego powodu, a nie w celu spowodowania gwałtownego zwrotu na prawo polscy wyborcy poparli Andrzeja Dudę." Co prawda zauważa przy tym: "Obnoszenie się przezeń z zażyłością z hierarchią kościelną jest odpychające." Zarazem jednak dodaje: "Reprezentuje nowe pokolenie, które ukształtowało się nie pod wpływem zaciekłej walki z komunizmem, ale w wyniku otwarcia granic UE i wynikających stąd szans dla Polski."

(Präsidentschaftswahl in Polen. Besorgte Fragen sind berechtigt)

Podobne wątki powtarzają się w praktycznie wszystkich komentarzach niemieckich portali prasowych na temat: Duda z ostatnich trzech dni.

Reklamy

Również sugestia, że teraz może rozpętać się ostra, nawet jeśli dyskretna, walka w kierownictwie PiS-u, zwłaszcza o osobę kandydata na premiera, powraca niczym echo w niemieckich gazetach. "Kaczyński wyciągnął nieznanego nikomu Dudę, że tak się wyrażę, niczym magik królika z kapelusza. Ze względu na nadchodzące wybory prezydenckie nie miał ochoty narażać ani siebie samego ani jakiegokolwiek innego znanego polityka z czołówki swojej partii na kompromitację w wyniku klęski wyborczej. Komorowski uchodził za niezwyciężonego." - to typowy głos mniej znanej gazety niemieckiej. (Polens neuer Präsident. Pfadfinder in Warschau, "Bayern Kurier"). Tak więc niespodziewanie zwyciężyła ludzka twarz PiS-u - spekuluje bawarski dziennikarz.

Duda - bądź rozsądny, trzymaj z nami

W swoim komentarzu von Marschall powiada wprost: "Obecnie tylko od niego zależy, czy uda się wykazać w praktyce, że partnerstwo z Niemcami i Europą nie musi doznać uszczerbku tylko dlatego, że jakiś konserwatywno-klerykalny patriota stanął na czele tego niezwykle drażliwego i dumnego kraju, jakim jest Polska." W ślad za nim niemal wszyscy inni jego koledzy po fachu powtarzają teraz: jest europosłem, jego żona uczy niemieckiego w Krakowie.

Reklamy

No cóż, Kraków nie był bynajmniej i nie jest stolicą nienawiści do wszystkiego co niemieckie. To fakt. Tak samo jak to, że z kolei nie sposób znaleźć tam dobrych nauczycieli akademickich języka i kultury Rosji. Galicyjskie dziedzictwo - zaborca austriacki traktował Polaków wspaniałomyślnie, a zarazem podburzał ich na swego głównego rywala Rosję.

Prasa niemiecka, uderzając w ten ton, podkreśla również to, że w obliczu "agresywnej polityki Rosji na Ukrainie" Polska jest skazana na szukanie obrony w Niemczech i innych krajach zachodnich. Moim skromnym zdaniem #Wielka polityka możnych w Niemczech będzie starała się wykorzystać do oporu tę okoliczność. Nienawiść do Rosji, obawa przed nią, systematycznie rozdmuchiwana przez prasę w Polsce, będącą w ogromnej większości własnością niemieckich koncernów, jest korzystna dla Niemiec. Tak samo jak ponad sto lat temu pozostawiała Polaków sam na sam z brutalną germanizacją ziem zaboru pruskiego, tak też obecnie nie pozostawia nam innego wyboru jak tylko bycie "prostym przedłużeniem wielkiego niemieckiego warsztatu". W dziedzinie wielkiej polityki europejskiej i światowej skazuje nasz kraj na rolę pozbawionego prawa do własnego zdania wasala. Pod względem wojskowym nasz rząd będzie musiał błagać o odsprzedanie najnowszych odmian czołgu Leopard 2. Wyda na to grube pieniądze polskich podatników, których zabraknie np. na wyżywienie polskich dzieci w domach dziecka, a w zamian w razie czego otrzymamy polskich czołgistów zmiażdżonych przez system broni pancernych Armata.

Polityka zagraniczna pozbawiona alternatywy, z tylko jednym, bezwarunkowym kierunkiem polskich sojuszów, już raz skończyła się dla Polski katastrofą. To, że sąsiadujemy z Niemcami i powinniśmy starać się o poprawne stosunki z nimi, nie ulega kwestii. Pytanie polega na tym, czy uda się zacząć rozwijać te stosunki na nowej, korzystniejszej dla obu stron podstawie? Z którymi Niemcami powinniśmy trzymać i przeciw komu oraz czemu? Ze swej strony próbowałem już odpowiedzieć na to pytanie (hasło: PEGIDA). #Andrzej Duda #Niemcy