Jedyne co w przypadku Pawła Kukiza jest pewne to to, że nie ulegnie presji nikogo, kto chce na nim presję wywrzeć. Dzięki bezkompromisowości był, jest i pewnie będzie języczkiem uwagi mediów i polityków aż do wyborów parlamentarnych. Chyba, że referendum, które formalnie decyzją prezydenta Bronisława Komorowskiego, a tak naprawdę dzięki Kukizowi i jego znakomitemu wynikowi wyborczemu w pierwszej turze wyborów prezydenckich (20,8% głosów) odbędzie się 6 września będzie niewiążące przez ze zbyt niską frekwencję. Wtedy, nie wykluczone, że sam #Paweł Kukiz zweryfikuje swoje plany na jesień.

Przemysław Wipler z partii KORWiN na piątkowej (26.06) konferencji w Sejmie, czyli na dzień przed Konwencją WoJOWników sugerował, że Kukiz może w jesiennych wyborach parlamentarnych nie wystartować: "Jak tak dalej pójdzie budowa projektu najbardziej konkurencyjnego wobec nas to myślę, że pan Paweł w ogóle zrezygnuje ze startu. Powie, że polityka jest tak brudna, bardziej brudna i przerażająca niż mu się wydawało i zrezygnuje. Bo w tą stronę idzie ten cały chaos, który dotyczy tamtego projektu" (wypowiedź z konferencji w Sejmie RP).

JOWy, JOWy i jeszcze raz JOWy

Antysystemowiec, jak zwykło się nazywać Pawła Kukiza w sobotę 27 czerwca, w Lubinie oficjalnie rozpoczął kampanię referendalną.

Reklamy
Reklamy

Wbrew oczekiwaniom mediów, które zawsze próbują poznać nazwę każdej nowej inicjatywy politycznej oraz jej program, Kukiz nie podał ani jednego, ani drugiego. Co zresztą zapowiedział na swoim profilu na Facebooku 23 czerwca: "Niniejszym oświadczam, że nie zamierzałem i nie zamierzam podawać nazwy Ruchu na konwencji WoJOWników w Lubinie. To wymysł pana Raczyńskiego i jeśli ma jakąś "niespodziankę" to niech ją sprezentuje w swoim najbliższym otoczeniu, do którego ja osobiście nie należę. Oświadczam również, że priorytetem dla nas jest dziś sprawa REFERENDUM i na tym skupię się podczas Konwencji. Na resztę przyjdzie czas" (Facebook.com/pkukiz).

Słowo "program" powoduje u byłego kandydata na urząd prezydenta wręcz irytację. Na odczepkę odpowiedział dziennikarzom, że może mieć program taki jak marszałek Piłsudski.

Reklamy

Jego zdaniem konstytucja uniemożliwia realizację czegoś, co można nazwać programem. Dlatego stawia na strategię: "Ja widzę kapitalną różnicę między "programem" a "strategią". Mamy np. króliczka, którego w zimie trzeba nakarmić sianem. Strategia to osiągnięcie celu - króliczek ma być zimą syty. To ten cel. Jeśli tego celu nie osiągnę to króliczek zdechnie, a ja dostaję kopa od wyborców. Muszę więc opracować strategię, czyli ustalić, że trzeba skosić trawę, wysuszyć ją na siano, przechować do zimy w odpowiednich warunkach. I nakarmić króliczka" (Facebook.com/pkukiz, wpis z 21.06). Trzeba przyznać, że Paweł Kukiz, kiedy chce potrafi być zabawny. Szkoda, że tak rzadko żartuje, a tak często bezpardonowo atakuje.

Kukiz chce przygarniać do siebie

Paweł Kukiz prowadził negocjacje z Przemysławem Wiplerem i Januszem Korwin - Mikke. Jednak do porozumienia politycznego nie doszło. Kukiz twierdzi, że winni są panowie Wipler i Korwin-Mikke, bo przebieg rozmów miał być utajniony. Tymczasem członkowie partii KORWiN milczeć nie zamierzali.

Reklamy

Na piątkowej konferencji prasowej w Sejmie nie tylko obwieścili, że ich partia została, w końcu, oficjalnie zarejestrowana, ale też wyszli na przeciw oczekiwaniom dziennikarzy informując, że do porozumienia z Kukizem nie doszło.

Przemysław Wipler tłumacząc się z fiaska rozmów zarzucił Pawłowi (widać panowie przeszli na ty) nie tylko brak jakiegokolwiek programu, ale też to, że ten skupia wokół siebie zarówno tych, którzy chcą warszawską tęczę z placu Zbawiciela spalić, jak i tych, którzy chcą jej bronić. Z kolei Janusz Korwin-Mikke nie ukrywa, że od samego początku nie wierzył w porozumienie z Pawłem Kukizem. Dodał też, że chce, żeby Polska "skręciła w prawo". Jemu również wyraźnie przeszkadza, że Kukiz zamierza współpracować z ludźmi o różnych poglądach, czyli "zbiera poparcie od Sasa do lasa".

Tymczasem na sobotniej Konwencji WoJOWników w Lubinie Paweł Kukiz wyciągnął do Janusza Korwin-Mikkego przysłowiową rękę, bo chce mieć na swoich listach kandydatów antysystemowych. Zaliczył do nich także innych byłych kandydatów na urząd prezydenta, czyli Magdalenę Ogórek, Grzegorza Brauna i Mariana Kowalskiego. #wybory parlamentarne